Indigo ostrzy sobie pazurki na USA

Spółka z Łodzi zbiera medale na światowych zawodach i wchodzi do kolejnych krajów. Do paznokci dokłada rzęsy i makijaż permanentny

Dystrybucja w każdym kraju świata — to marzenie, które chcą zrealizować w ciągu kilku najbliższych lat Magdalena i Dariusz Malaczyńscy, twórcy Indigo Nails, producenta lakierów do paznokci i innych kosmetyków do ich pielęgnacji oraz rzęs Posh Lashes. Dziś, po siedmiu latach, łódzka firma dostarcza swoje produkty do 44 krajów, a na jej zlecenie produkują laboratoria m.in. w USA.

Magdalena i Dariusz Malaczyńscy, twórcy Indigo Nails, przekonują, że nawet na przesyconym rynku jest wiele do ugrania. Wysyłają swoje instruktorki na zawody na całym świecie i poszerzają kosmetyczne portfolio.
Zobacz więcej

Z PRZYTUPEM:

Magdalena i Dariusz Malaczyńscy, twórcy Indigo Nails, przekonują, że nawet na przesyconym rynku jest wiele do ugrania. Wysyłają swoje instruktorki na zawody na całym świecie i poszerzają kosmetyczne portfolio. Fot. Krzysztof Jarczewski-Forum

Z prawdziwego zdarzenia

Obecnie Indigo, poza Polską, najmocniej widać w Unii Europejskiej. W przyszłym roku na jego mapie świata pojawią się kraje Bliskiego Wschodu.

— To kwestia odpowiedniego dopasowania oferty do rynku. Nad tym pracuje nasz dział badań i rozwoju. Do krajów arabskich szturmem wszedł kiedyś Inglot z oddychającymi lakierami, my też mamy rozwiązanie odpowiadające tamtejszym wymogom kulturowym — mówi Magdalena Malaczyńska.

W przeciwieństwie do Inglota Indigo stawia jednak tylko na tzw. kanał profesjonalny, czyli sprzedaż wyszkolonym przez siebie manicurzystkom, które używają w swoich salonach produktów spółki. Ten scenariusz powtarza w kolejnych krajach. Łącznie jej produkty są używane w 249 punktach, w tym w 134 w Polsce.

— Nasze instruktorki zdobyły w ciągu trzech ostatnich lat ponad 750 medali na mistrzostwach świata. Kiedyś na takich konkursach oczy wszystkich były zwrócone na Rosję, teraz patrzą na Polskę. Na ostatnich zawodach w Las Vegas to do Polaków należały dwa pierwsze miejsca — dodaje Magdalena Malaczyńska.

W Stanach Zjednoczonych Indigo ma trzech dystrybutorów i zleca tam część produkcji.

— Chcemy otworzyć jednak oddział z prawdziwego zdarzenia — ściągnąć swoje instruktorki, zacząć szkolić ludzi i dzięki temu mocniej zaistnieć, a z USA wyjść m.in. do Azji. To plan na kolejne lata — twierdzi Dariusz Malaczyński.

Kosmetyki firmy — a oprócz lakierów to m.in. wszelkie preparaty do stylizacji paznokci oraz balsamy, oleje, masła, kremy — powstają też w dwóch krajach europejskich i w Polsce, w jej własnym zakładzie w Łodzi. Wkrótce będzie potrzebowała kolejnych mocy produkcyjnych, bo w 2019 r. wprowadzi na rynek trzy nowe marki — dwie mają być dostępne w drogeriach, a trzecia będzie skierowana do profesjonalistów.

— Na razie za wcześnie na wyjawianie, co pojawi się w detalu. Natomiast w przypadku kanału profesjonalnego będą to pigmenty do makijażu permanentnego. To naturalne uzupełnienie naszego portfela, ale też kategoria, w której powtórzymy nasz model biznesowy — instruktorów i szkoleń — mówi Magdalena Malaczyńska.

Przyznaje, że Indigo kusi też stworzenie kosmetyków kolorowych dla wizażystów. W ofercie spółki jest 1,5 tys. produktów.

— Tak szeroka oferta jest koniecznością. Stylizacja paznokci to nie tylko lakiery hybrydowe, ale też żele i cała gama innych produktów. Kiedyś kobiety używały głównie podkładów do twarzy, a teraz kupują korektory, bronzery, rozświetlacze itd. Tak samo poszerza się oferta preparatów do paznokci — dodaje współtwórczyni Indigo.

Powtórka historii

Obecnie w firmie pracuje 200 osób. Do tego działa około 300 osób w Indigo Team, w którego skład wchodzą: instruktorzy, handlowcy i przedstawiciele, pracownicy salonów Indigo w terenie. Swoich przychodów spółka nie chce ujawnić. Jej twórcy są jednocześnie właścicielami i nie chcą tego zmieniać.

— Rozwijamy się sami i w takim tempie, w jakim jesteśmy się w stanie sfinansować. O inwestorze nie myśleliśmy, bo cenimy sobie swobodę. Mamy swoją filozofię i nie chcemy chodzić na kompromisy — zaznacza Dariusz Malaczyński.

Dla niego to powtórka historii, ale zrobiona na znacznie większą skalę. Przez lata współtworzył inną markę do stylizacji paznokci.

— Zaczynałem w 2004 r. od hurtowni kosmetycznej. Moja ówczesna partnerka była manicurzystką i zwróciłem uwagę, że zamiast tylko kupować drogie produkty do paznokci, można też je sprzedawać. Z regionalnej hurtowni w Łodzi staliśmy się podmiotem ogólnopolskim. Później uznałem, że zamiast dystrybuować, warto zainteresować się produkcją. Zacząłem szukać dostawców i wprowadziliśmy pierwszą markę. Zbudowaliśmy dystrybucję, firma się rozrosła. Kiedy rozeszły się nasze prywatne drogi, zostawiłem firmę byłej partnerce i zaczęliśmy, już wspólnie z Magdą, tworzyć od zera kolejną. Słyszeliśmy wtedy, czyli w 2011 r., że to już za późno, że rynek jest przesycony. Rzeczywiście był, ale mieliśmy na to autorski pomysł — opowiada Dariusz Malaczyński. © Ⓟ

OKIEM EKSPERTA

Bez kompleksów

AGNIESZKA GÓRNICKA, prezes firmy badawczej Inquiry

Rośnie nowe pokolenie polskich firm, które nie mają kompleksów i bez zahamowań idą w świat, przekonane, że z ciekawym produktem i koncepcją biznesową są w stanie go podbić. To bardzo dobry odruch, który nie powinien być newsem, ale w Polsce nadal jest. Wyjście do Stanów Zjednoczonych nie dziwi – poza tym, że to duży rynek, to dodatkowo usługi w tym manicure są tam znacznie droższe niż w Polsce, więc to szansa na inne marże. Nie zmienia to faktu, że u nas ten rynek też jest ciekawy i budzi zainteresowanie globalnych koncernów. Coty przed laty przejęło tu mała, lokalną firmę, co pokazuje, że Polska jest w stanie stworzyć atrakcyjny podmiot.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Indigo ostrzy sobie pazurki na USA