Indyjskie reformy utknęły w toaletach

Nowy premier Narendra Modi chce uczynić Indie nowoczesnym krajem. Najpierw jednak musi przekonać Hindusów, by… za potrzebą nie chodzili na pole

Jednym z pierwszych zadań, jakie postawił sobie po majowym zwycięstwie wyborczym indyjski premier Narendra Modi, było wybudowanie w ciągu pierwszych 100 dni rządów 5,3 mln latryn. Choć połowa z 1,2 mld Hindusów nie ma dostępu do toalety, a brak odpowiedniej higieny jest źródłem chorób i podwyższonej śmiertelności dzieci, to jednak obdarowani niechętnie korzystają z wybudowanych przez rząd przybytków.

TRADYCJA A HIGIENA:
Aż 50 proc. mieszkańców Indii załatwia potrzeby fizjologiczne na wolnym powietrzu, wynika z raportu WHO i Unicef. To znacznie wyższy odsetek niż w innych azjatyckich krajach — Pakistanie (23 proc.), Bangladeszu (3 proc.) czy Chinach (1 proc.).
[FOT. BLOOMBERG]
Zobacz więcej

TRADYCJA A HIGIENA: Aż 50 proc. mieszkańców Indii załatwia potrzeby fizjologiczne na wolnym powietrzu, wynika z raportu WHO i Unicef. To znacznie wyższy odsetek niż w innych azjatyckich krajach — Pakistanie (23 proc.), Bangladeszu (3 proc.) czy Chinach (1 proc.). [FOT. BLOOMBERG]

To pokazuje skalę problemów w reformowaniu trzeciej pod względem wielkości azjatyckiej gospodarki. Blok pod przewodnictwem Narendry Modiego, który odniósł w maju największe zwycięstwo wyborcze od 30 lat, stoi przed wyzwaniem pobudzenia najsłabszego od 10 lat wzrostu gospodarczego. Za sprawą rozdętych subsydiów deficyt budżetowy sięga równowartości 4,5 proc. PKB. Mieszkańcy cierpią z powodu niedorozwiniętej infrastruktury transportowej i częstych wyłączeń prądu.

Nowego premiera z entuzjazmem powitali inwestorzy. Giełdowy indeks BSE Sensex zyskał od początku roku 24 proc., co lokuje giełdę w Bombaju wśród sześciu najlepszych rynków na świecie. Nadzieje opierają na sukcesie gospodarczym stanu Gujarat, którego premierem od 2001 r. był Narendra Modi.

W ciągu ostatnich 10 lat gospodarka regionu rozwijała się w tempie około 10 proc., w czym pomogły inwestycje infrastrukturalne, nawadnianie pól oraz unowocześnienie rolnictwa. Pierwsze zapowiedzi nowej ekipy ekonomiści przyjęli z ostrożnym optymizmem. W planach jest program tworzenia miejsc pracy na obszarach wiejskich, ożywienie specjalnych stref ekonomicznych oraz zwiększenie inwestycji w elektrownie, autostrady, lotniska i porty.

Zreformowany zostanie system subsydiów, które pochłaniają co szóstą wydawaną przez budżet rupię. Aby skończyć z przerwami w dostawach prądu, rząd planuje wydać 250 mln USD na zwiększenie produkcji energii słonecznej i reformę systemu dostarczania prądu farmerom. W modernizacji kolei pomogą zagraniczni inwestorzy.

Dzięki nim leżący na wschodzie Bombaj, będący centrum finansowym, ma być połączony szybką koleją z leżącym na zachodzie Ahmedabadem. Aby przyciągnąć do Indii inwestorów, rząd zapowiedział likwidację systemu podatków nakładanych po fakcie i pogłębienie rynków kapitałowych. Otwarte na zagraniczne inwestycje zostaną sektory zbrojeniowy i ubezpieczeniowy.

Słabe indyjskie banki zostaną dokapitalizowane i częściowo sprywatyzowane. Droga do reform nie będzie jednak usłana różami. O skali piętrzących się przed Indiami wyzwań świadczą problemy, na jakie napotkał odziedziczony po poprzedniej administracji program… stawiania toalet.

Ponad 40 proc. mieszkańców północnych Indii, którzy dysponują toaletą w domu, przyznaje, że co najmniej jeden członek rodziny załatwia potrzeby gdzie indziej. To przy dzisiejszym przeludnieniu kraju źródło poważnego zagrożenia epidemiologicznego. Do załatwiania potrzeb na wolnym powietrzu z dala od domu zachęca hinduska tradycja. Według niej, chroni to przed popadnięciem w rytualną nieczystość.

Swoje dokładają podziały kastowe, które rezerwują sprzątanie nieczystości dla zajmujących sam dół społecznej drabiny pariasów. Biorący udział w ankietach mieszkańcy twierdzą, że załatwianie potrzeb na okolicznych polach jest zdrowe i sprzyja utrzymywaniu kontaktów towarzyskich, podczas gdy korzystanie z latryn określają jako nieczyste.

— Stawianie toalet jeszcze nie oznacza, że ludzie będą z nich korzystać. Składa się na to wiele przyczyn. Najpierw trzeba ludziom uświadomić korzyści płynące z utrzymania higieny — mówi Yamini Aiyar, dyrektor indyjskiego think-tanku Accountability Initiative.

Nieczystości przenikają do wód gruntowych, zanieczyszczają zbiory i miejsca zabawy dzieci. Efekt to rozprzestrzenianie się chorób takich jak biegunka czy cholera. Choć rząd zapowiada, że w ciągu pięciu lat dostęp do toalety będzie miał każdy Hindus, to sytuacja się nie zmieni bez kampanii edukacyjnych.

Dziś zaledwie co czwarty mieszkaniec Indii wie, że biegunce można przeciwdziałać, myjąc często ręce. W hołdujących tradycji załatwiania się na zewnątrz rodzinach hinduistycznych umieralność dzieci stale przewyższa umieralność w rodzinach muzułmańskich, choć te drugie są zwykle biedniejsze, mniej wykształcone i mają gorszy dostęp do czystej wody. Nadzieję daje fakt, że według deklaracji rządu kwestie podniesienia higieny będą traktowane priorytetowo.

Do przypadającej na 2019 r. 150. rocznicy urodzin Mahatmy Gandhiego dostęp do toalety ma mieć każdy mieszkaniec kraju. W końcu, jak podkreślał ojciec współczesnych Indii, higiena jest ważniejsza nawet od niepodległości.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Indyjskie reformy utknęły w toaletach