Rada Polityki Pieniężnej nie ma już wymówki, że wysoka dynamika cen przychodzi do nas z zagranicy.
Tak elektryzujących danych Główny Urząd Statystyczny nie publikował od lat — inflacja w maju wzrosła do 5 proc., choć ekonomiści oczekiwali stabilizacji na poziomie 4,5 proc. Dynamika cen jest najwyższa od dziesięciu lat i już dwukrotnie przekracza cel inflacyjny banku centralnego (2,5 proc.). Co więcej, ceny żywności rosną w tempie 7,7 proc. rocznie, a odzież w ujęciu rocznym drożeje pierwszy raz od grudnia 2001 r. Jakby tego było mało, Polska ma jedną z najwyższych stóp inflacji w Unii Europejskiej.
— Te dane mogą niepokoić. Nie chodzi tylko o poziom inflacji, ale też o jej strukturę. Już nie rosną tylko ceny żywności i paliw, co wynika z tendencji światowych. Zaczynają drożeć też inne kategorie, a to oznacza, że presja inflacyjna nasila się również w kraju — mówi Marcin Mróz, główny ekonomista Fortis Banku.
Co to oznacza dla stóp procentowych? Analitycy są podzieleni. Jedni twierdzą, że wysoka inflacja zmobilizuje członków Rady Polityki Pieniężnej (RPP) do kolejnych podwyżek oprocentowania. Do zapowiadanej przed tygodniem kilkumiesięcznej przerwy w dokręcaniu monetarnej śruby jednak nie dojdzie.
— Komunikat sprawił, że wzrosło prawdopodobieństwo podwyżki stóp już na lipcowym posiedzeniu — mówi Adam Czerniak, ekonomista Invest-Banku.
— Możliwe, że do końca roku zobaczymy jednak dwie podwyżki, a nie jedną — twierdzi Marcin Mróz.
Wiele wskazuje jednak na to — i tego zdania jest drugi obóz analityków — że rada zlekceważy majowy skok inflacji, traktując go jako wypadek przy pracy.
— RPP nie zmieni decyzji, by zrobić przerwę w cyklu podwyżek stóp procentowych. Z punktu widzenia polityki monetarnej znaczenie mają bowiem długoterminowe zmiany, a nie pojedyncze, choćby zaskakujące dane —twierdzi Krzysztof Wołowicz, ekonomista TMS Brokers.
Ta grupa analityków jest przekonana, że inflacja wkrótce zacznie spadać, więc nie ma się o co martwić.
— Osiągnęliśmy już apogeum. W drugiej połowie roku dynamika cen zacznie powoli spadać — uważa Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC.
W podobnym uspakajającym tonie wypowiada się też Marek Belka, prezes Narodowego Banku Polskiego.
— Rada nie wpadnie teraz w panikę — stwierdził w portalu Onet. pl, dodając, że dotychczasowe podwyżki stóp wystarczą do zdławienia inflacji.
Rynki finansowe też ze spokojem przyjęły wiadomość o wysokiej inflacji w Polsce. Złoty po komunikacie GUS umocnił się do euro i dolara o niespełna 1 gr, co sugeruje, że inwestorzy nie obstawiają znacznego zaostrzenia polityki pieniężnej.