W maju inflacja spadła do poziomu 1,9 proc. rok do roku — podał GUS. To kolejny rekord w najnowszej historii polskiej gospodarki. Analitycy nie są zaskoczeni, choć obawiają się o przyszłość. Cieszą się przedsiębiorcy.
W maju ceny towarów i usług konsumpcyjnych spadły o 0,2 proc. w stosunku do kwietnia, a w porównaniu z majem 2001 r. ich dynamika (CPI) wyniosła 1,9 proc. — podał Główny Urząd Statystyczny. Rekordowo niska inflacja została przewidziana przez ekonomistów, także minister finansów spodziewał się jej spadku poniżej 2-proc. progu.
Sprawdziły się przewidywania analityków, że inflację poniżej 2- -proc. poziomu zepchnie żywność. Jej ceny oraz napojów bezalkoholowych spadły o 0,9 proc. w stosunku z kwietniem i o 0,4 proc. w stosunku do tego samego okresu ubiegłego roku. Ceny odzieży i obuwia nie zmieniły się w porównaniu do kwietnia i spadły o 0,8 proc. w stosunku do ubiegłego roku, zaś transportu spadły o 0,1 proc. w relacji do kwietnia i o 0,5 proc. wobec maja 2001 r. Obarczone dużą niepewnością wyniki cen paliw dla prywatnych środków transportu okazały się kolejnym impulsem ściągającym inflację w dół. Spadły one o 0,2 proc. w stosunku do kwietnia i aż o 3,1 proc. do maja 2001.
Kilka składowych koszyka inflacyjnego w maju wzrosło, jednak nie były to na tyle istotne wzrosty, aby zrównoważyć spadek cen żywności, mającej 30-proc. udział w koszyku. Największy wzrost odnotowano w cenach opłat za mieszkania, które nie zmieniły się w porównaniu z kwietniem i wzrosły o 5,2 proc. wobec maja ubiegłego roku. W tym ceny użytkowania mieszkań i nośników energii pozostały na tym samym poziomie co w kwietniu i wzrosły o 5,9 proc. wobec ubiegłego roku. Ceny napojów alkoholowych i wyrobów tytoniowych wzrosły o 0,2 proc. w porównaniu z kwietniem i o 3,9 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem.
Analitycy spodziewali się takiego scenariusza. Ich zdaniem, w związku z niewielką dynamiką cen żywności oraz stabilizacją na rynku paliw, a także słabym popytem wewnętrznym, będącym skutkiem spowolnienia gospodarczego, obecnie tylko podwyżki cen regulowanych powodują wzrost inflacji. Ekonomiści ostrzegają jednak, że jeśli nie uda się utrwalić pozytywnych tendencji w gospodarce, dynamika cen może odbić, zwłaszcza w obliczu zakładanego przez rząd wzrostu wydatków budżetu.