Inflacja w Polsce może spaść nawet do 5 proc.
Spadające w sierpniu ceny żywności świadczą o tym, że także wskaźnik inflacji obniżył się w stosunku do lipca o kolejne punkty procentowe. Ekonomiści są jednak zgodni, że Polska jest coraz bliżej inflacyjnego dna.
Jak podał Główny Urząd Statystyczny, w drugiej połowie sierpnia ceny żywności i napojów bezalkoholowych były niższe o 0,3 proc. w porównaniu z pierwszą połową sierpnia oraz aż o 1,2 proc. niższe w stosunku do drugiej połowy lipca.
Sezonowy spadek
Tradycyjnie już najbardziej taniały warzywa i owoce — w skali miesiąca odpowiednio o 8 i 11,5 proc. Ceny pozostałych artykułów pozostają raczej bez zmian. Wskaźnik cen żywności obliczony z wyłączeniem grup owoce i warzywa nie zmienił się w stosunku do pierwszej połowy sierpnia oraz spadł o 0,1 proc. wobec drugiej połowy lipca.
Wyższa podaż
Ekonomiści zgadzają się, że na ceny żywności w lipcu i sierpniu wpływ miały dwa czynniki: sezonowo rosnąca podaż oraz wciąż słaby popyt wewnętrzny. Mimo że ich zdaniem sytuacja ta nie będzie trwała wiecznie, wciąż nie ma przesłanek do silnego wzrostu ogólnego poziomu cen w Polsce.
— Polska osiągnęła dno, jeśli chodzi o spadek inflacji — mówi Marcin Mróz, ekonomista Societe Generale.
Nie do końca zgadzają się z nim inni ekonomiści.
— To prawda, że od września ceny będą raczej rosły niż spadały jak to było latem, jednak efekt bazy spowoduje, że we wrześniu inflacja roczna może przebić nawet barierę 5 proc. — uważa Ewa Limańska, ekonomistka Merrill Lynch w Londynie.
— Spadek inflacji poniżej 5 proc. będzie trudny, co nie zmienia faktu, że osiągnięcie celu inflacyjnego RPP znów staje się niewykonalne — dodaje Mirosław Gronicki, główny ekonomista BIG Banku Gdańskiego.
Podobnego zdania jest analityk PKO BP Piotr Bielski.
— We wrześniu i w październiku inflacja może spaść nawet do poziomu 5,0 proc. Pod koniec roku oczywiście dojdzie do wzrostu inflacji. Nie będzie to jednak więcej niż 6 proc. — mówi Piotr Bielski.
Przestrzelony cel
Rada Polityki Pieniężnej założyła, że na koniec 2001 r. roczna inflacja w Polsce znajdzie się w przedziale 6-8 proc. W poprzednich latach radzie nie udawało się wyznaczyć celu zgodnego z rzeczywistością — zawsze inflacja byłą wyższa niż prognozowana przez RPP. W tym roku znów cel zostanie raczej przestrzelony, tym razem w dół.
— Po raz pierwszy w swojej historii rada wyznaczyła jednak za wysoki cel. Nie zmienia to jednak faktu, że znów mija się z rzeczywistością — mówi Mirosław Gronicki.
Bez obniżek
Ekonomiści są jednak zgodni, że mimo to nie należy spodziewać się kolejnych obniżek stóp procentowych.
— Rada już zdyskontowała sierpniowe dane. Poza tym bardziej obecnie koncentruje się na trudnej sytuacji w sferze fiskalnej niż na spadającej inflacji —twierdzi Marcin Mróz.
Tymczasem ekonomista SG jest zdania, że w czwartym kwartale należy spodziewać się pierwszych oznak ożywienia gospodarczego w Polsce, co może mieć wpływ na niewielki wzrost inflacji.
— Lato nie przyniosło ożywienia, to był typowy sezon urlopowy. Jednak ze względu na wcześniejsze obniżki stóp oraz wypłaty rekompensat oczekujemy pierwszych oznak ożywienia w czwartym kwartale 2001 r. —prognozuje Marcin Mróz.
Podobnie jak on, większość ekonomistów jest jednak sceptycznie nastawiona do skali możliwej „odwilży”.
— Rekompensaty to za mało, one tylko równoważą spadek dynamiki PKB oraz wysokie realne stopy procentowe — uważa Mirosław Gronicki.
— Polska gospodarka może drgnąć dopiero, gdy symptomy ożywienia w USA okażą się prawdziwe, oraz gdy w ślad za Ameryką ruszą gospodarki europejskie, zwłaszcza Niemcy — dodaje Ewa Limańska.
Tymczasem z nieoficjalnych informacji wynika, że prowadzone przez Narodowy Bank Polski nieformalne badania koniunktury już pokazują pierwsze symptomy ożywienia. Zdaniem ekonomistów, może to być wynik dość mocnej deprecjacji złotego w ostatnich miesiącach.