Informacja czy reklama

Joanna Barańska
opublikowano: 2005-10-20 00:00

Rozdawanie nauczycielom podręczników do oceny to nie reklama — uważa spółka Wydawnictwa Szkolne PWN. Innego zdania jest fiskus.

Wydawnictwa Szkolne PWN (WS PWN) publikują podręczniki szkolne. Po jednym egzemplarzu każdego podręcznika oficyna daje darmo każdemu nauczycielowi. To nauczyciele bowiem indywidualnie wybierają książki, z których będą uczyć.

W maju zeszłego roku WS PWN zwróciły się do organów skarbowych z prośbą o wiążącą interpretację podatkową — czy koszt przekazania nauczycielom egzemplarzy podręczników można zaliczyć do kosztów uzyskania przychodu. Fiskus odpowiedział, że nie. Według I Mazowieckiego Urzędu Skarbowego i Izby Skarbowej takie rozdawanie książek to reklama. Według ustawy o CIT do kosztów uzyskania przychodu nie zalicza się wydatków na reprezentację i reklamę, chyba że nie przekraczają one 0,25 proc. przychodu albo reklama jest publiczna. Spółka nie zgodziła się z interpretacją fiskusa i zaskarżyła ją do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego (WSA) w Warszawie.

— To nie jest reklama, bo to nie są próbki jogurtów ani kosmetyków. Specyfika produktu wymaga, aby nauczyciel wziął podręcznik do ręki, przeczytał go i wyrobił sobie zdanie na jego temat. Nie może uczyć z książki, którą zna jedynie z okładki — przekonywał wczoraj sąd pełnomocnik spółki.

Zdaniem Izby Skarbowej, jest to jednak reklama, może nietypowa, ale jednak reklama. W prawie nie ma definicji reklamy, ale z orzecznictwa wynika, że jest to działanie niosące ze sobą informację o produkcie i nakłaniające do jego kupna, i tak też zakwalifikowano próbki podręczników.

— Wobec tego byłaby to reklama publiczna, bo skierowana do wszystkich odbiorców. Nasze książki dostaje każdy nauczyciel. Chyba nie ma sensu reklamować tego produktu wśród hydraulików — nie ustępowała spółka.

WSA wyda wyrok za tydzień. Sprawa jest jedną z pierwszych, w których do sądu zaskarżono tzw. wiążącą interpretację wydaną przez fiskusa. Taka możliwość istnieje od zeszłego roku — podatnik, który nie jest pewien interpretacji prawa, może poprosić o nią organ skarbowy. Zdanie fiskusa jest wiążące, ale podlega kontroli sądowej.