ING Bank Śląski zdalnie otwiera konta

Już co trzeci klient firmowy zakłada rachunek bez papierów, kuriera czy doradcy. Zdalny system świetnie radzi sobie ze słupami.

ING Bank Śląski (ING BSK) ledwie wrócił z Finovate w Londynie, na której prezentowały się start-upy i fintechy z Europy, a już szykuje się do wyjazdu na jesienną edycję konferencji, która co roku odbywa się we wrześniu w Nowym Jorku. W londyńskim City bank pochwalił się systemem transakcyjnym Moje ING, z którego klienci detaliczni korzystają już od jesieni ubiegłego roku. Za oceanem chce pokazać rozwiązanie dla klientów firmowych, niedawno przetestowane i znajdujące się w fazie wdrożeniowej. Na razie po cichu, bez reklamy i budżetu marketingowego. Po pierwsze — bank chciał sprawdzić, jak pójdzie sprzedaż tylko siłami doradców w sieci oddziałów, a po drugie — na mocne wyjście z komunikacją czeka do marca, kiedy zmigruje wszystkich klientów korporacyjnych na nową platformę. Chodzi o całkowicie zdalny proces zakładania rachunków firmowych, bez kuriera dostarczającego umowę, w ogóle bez żadnej papierologii. — Klient zainteresowany rachunkiem wypełnia wniosek, podając numer telefonu,

nazwisko, mejl, regon i numer dowodu. Następnie esemesem dostaje hasło i login do systemu transakcyjnego oraz numer rachunku. Na razie jest on nieaktywny. Aktywacja następuje, jak świadczą statystyki, w 56. minucie od złożenia wniosku — wyjaśnia Michał Bolesławski, szef pionu korporacyjnego w ING BSK. Godzina to czas potrzebny na zweryfikowanie klienta. Proces sprawdzania prawdziwości danych w rozmaitych bazach danych jest całkowicie automatyczny i bardzo skuteczny — procent odrzuconych wniosków jest marginalny. — System znakomicie potrafi wyłapywać słupy, osoby zaangażowane w przeszłości w pranie brudnych pieniędzy, wyłudzenia itp. Algorytmy nauczyły się schematów działania przestępców i cały czas się uczą. Najlepiej o ich skuteczności świadczy fakt, że klient, którego wniosek został odrzucony, już więcej do nas nie aplikuje — mówi Michał Bolesławski.

Co trzeci wniosek z internetu

Jeszcze dwa, trzy lata temu automatyzacja procesu otwierania rachunku byłaby trudna, jeśli nie niemożliwa. Obecnie bazy danych są na tyle zasobne, a systemy na tyle rozwinięte, że przy ogromnej skali powiązań przestępcom nie jest łatwo tworzyć fikcyjne firmy. ING ma 4,5 mln klientów i ogromny

zasób danych historycznych na ich temat. Zdarza się, choć bardzo rzadko, że system nie jest w stanie zweryfikować wnioskodawcy, wtedy wniosek kierowany jest na standardową ścieżkę otwierania konta. Jeśli wszystko jest w porządku, klient akceptuje warunki prowadzenia rachunku i tym samym podpisuje umowę z bankiem. Jednym z najciekawszych w całym procesie jest sposób zatwierdzenia umowy. Właściciel firmy, prokurent nie muszą posiadać podpisu elektronicznego, żeby sygnować dokumenty rachunku. Dowodem zatwierdzenia umowy są IP komputera i godzina logowania do systemu. System zapisuje i archiwizuje następnie niepowtarzalny kod operacji. To wystarczy, żeby umowa była prawnie wiążąca i żeby bank mógł aktywować konto. — Wystartowaliśmy z pilotażem zdalnych rachunków w grudniu 2016 r. i już w pierwszym miesiącu 24 proc. wniosków zaakceptowanych trafiło do nas za pośrednictwem automatycznego systemu — mówi Michał Bolesławski. Obecnie już co trzeci wniosek wpływa do banku tą drogą. Sporo jak na niepromowaną aktywnie usługę, o której informacje rozchodzą się w ramach marketingu bezpośredniego, czyli poprzez doradców w sieci i call center. Michał Bolesławski spodziewa się, że

udział zdalnie otwieranych rachunków będzie rósł, jednak uważa, że pewna grupa firm nie zrezygnuje z tradycyjnej ścieżki zakładania konta. Dotyczy to głównie dużych przedsiębiorstw. Wpływ na wybór ścieżki, jego zdaniem, coraz wyraźniej determinowany jest metryką klientów. Dla młodszego pokolenia zdalny dostęp jest rozwiązaniem zupełnie naturalnym, starszych klientów trzeba dodatkowo edukować w zakresie nowoczesnych rozwiązań.

Eksport know-how

System jest częścią platformy transakcyjnej Biznes ING, autorskiego rozwiązania banku, na który migruje on obecnie klientów. Proces zakończy się w marcu. We wrześniu jedzie z nim do USA i liczy na ciepłe przyjęcie, bo odzew klientów jest pozytywny. Spodobał się on również w centrali ING i grupa planuje implementację rozwiązania w innych krajach: we Francji, Niemczech i Włoszech. Projekt dostał swojską nazwę Copernicus, wskazującą na pochodzenie systemu. Nie pierwszy to zresztą raz, kiedy know-how z Polski jest importowane do centrali i innych krajów, w których działa grupa. System transakcyjny Biznes ING z powodzeniem skopiował np. ING Rumunia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / ING Bank Śląski zdalnie otwiera konta