W trzecim kwartale ING Bank Śląski zanotował pierwszą kwartalną stratę od 14 lat. Wyniosła ponad 317 mln zł i była w głównej mierze efektem zaksięgowania kosztów wakacji kredytowych, które bank oszacował na 1,63 mld zł. Ostatni raz ING miał stratę w trzecim kwartale 2008 roku i była ona związana z wydarzeniem, które zostało nazwane później kryzysem finansowym. Zarząd liczy, że powtórki już nie będzie, ale przewidywalność bankowego biznesu i możliwości uzyskiwania wysokiej efektywności z roku na rok się kurczą.

Wakacje burzą rytm
W trzecim kwartale sprzedaż kredytów hipotecznych spadła o 60 proc. w skali roku, pożyczek gotówkowych zmniejszyła się o 28 proc., zaś wartość całego portfela kredytów detalicznych nie zmieniła się w skali roku, a w ujęciu kwartalnym spadła o 3 proc.
- W tym kwartale elementem, który zwraca uwagę, jest zachowanie portfela kredytów detalicznych, który nie rośnie. Powód - stosunkowo niska produkcja, ale także stosunkowo duży poziom nadpłat i spłat. I są to elementy, które jesteśmy w stanie sobie wytłumaczyć. Jednak prognozować, jakie wzorce zachowań klientów indywidualnych będą dominować w czwartym i kolejnych kwartałach, jest nam trudno - ze względu na wyższe koszty kredytów dla klientów indywidualnych, pewną skomplikowaną sytuację na rynku mieszkaniowym, ale również ze względu na wpływ moratoriów kredytowych, bo one też mogą się przekładać na wielkość produkcji – mówi Brunon Bartkiewicz, prezes ING Banku Śląskiego.
W trzecim kwartale wakacjami kredytowymi było objęte 62 proc. portfela kredytów hipotecznych w złotych (w ujęciu wartościowym). Bank szacuje, że w kolejnych kwartałach zainteresowanie klientów zwiększy się do 70 proc. dochodząc do 75 proc. w drugim półroczu 2023 r.
Prezes przyznał, że jest jeszcze za wcześnie, aby wnioskować, jak duża część klientów kumuluje pieniądze, aby następnie przeznaczyć je na spłatę i nadpłatę kredytów hipotecznych.
- Widzimy natomiast w naszych liczbach gwałtowny wzrost dochodów naszych klientów i duży wzrost konsumpcji. Nie wiemy, czy wzrost konsumpcji wynika z nieprzejmowania się inflacją, czy nadmiarowego przejmowania się inflacją – mówi Brunon Bartkiewicz.
Drugi biegun
W przeciwieństwie do flauty w detalu, w bankowości korporacyjnej portfel kredytowy wzrósł aż o 20 proc. w skali roku - do 91,8 mld zł na koniec trzeciego kwartału.
- Życie się toczy i przedsiębiorcy podejmują decyzje. Z jednej strony mamy do czynienia ze wzrostem kredytów obrotowych związanych z chęcią wyprzedzającego działania w stosunku do inflacji. W Polsce bowiem mamy nadal wysoki poziom transferowalności kosztów na ceny końcowe. Widzimy również częściowo aktywność inwestycyjną, ale w pewnym stopniu ona wynika z tego, że przedsiębiorcy już zbyt długo czekali z decyzjami inwestycyjnymi – wyjaśnia prezes.
Bank widzi też wzmożony popyt ze strony firm na finansowanie alternatywnych źródeł energii.
- To rosnąca i ciesząca nas aktywność, ale nie element, który miałby wytłumaczyć tę wyższą dynamikę – mówi Brunon Bartkiewicz.
Jak podkreśla, bank nie zmienia polityki kredytowej, nie jest też w stanie obecnie przewidzieć dynamiki kredytów w segmencie korporacyjnym w kolejnych kwartałach.
