Analitycy ING Banku radzą rozstać się na razie ze złotym. Ich zdaniem maleją szanse na przełamanie 3,85 zł za euro i spadek kursu do wcześniej prognozowanego celu 3,73.
Główny powód zmiany nastawienia ING Banku do złotego to niesłabnąca presja na greckim rynku długu, powoli rozprzestrzeniająca się na inne kraje południa strefy euro. Kolejny to rozpoczynające się posiedzenie amerykańskich władz monetarnych (Fed), które może dostarczyć mniej lub bardziej wyrazistych sygnałów o zbliżających się podwyżkach stóp procentowych. Specjaliści banku podkreślają też osłabienie forinta wynikające z połączenia zewnętrznej awersji do ryzyka i wewnętrznej presji. Przypominają komentarz węgierskich władz monetarnych NBH o możliwych interwencjach, ich zdaniem teraz już niepotrzebnych.
"Pogorszenie sytuacji w otoczeniu zewnętrznym wzmacnia nasze obawy o przejście walut wschodzących do fazy konsolidacji i korekty. Przy obecnych warunkach zewnętrznych przełamanie poziomów interwencyjnych NBP (okolice 3,85 zł za euro) będzie trudne, co znacznie zmniejsza szanse na osiągnięcie obniżonego celu 3,73 wyznaczonego w rekomendacji. Dlatego realizujemy zysk na obecnym poziomie. Obecnie nasze nastawienie do złotego jest neutralne do negatywnego" — napisali w rekomendacji analitykcy ING Banku.
Rekomendacja trafiła na rynek w samą porę. Wczoraj waluty krajów naszego regionu — w tym złoty — znacząco osłabły po pogorszeniu się nastrojów inwestycyjnych na rynkach świata. Po godzinie 18.00 za euro płacono już ponad 3,93 zł, a za dolara prawie 2,98 zł. Złoty stracił do euro ponad 1,6 proc., a do dolara prawie 2,5 proc. Problemy strefy euro z Grecją znacząco osłabiły też notowania wspólnej waluty. Euro staniało o 1,3 proc., a kurs EUR/USD poszedł w dół do 1,3218.