Upadek informatycznej spółki zaboli klientów ING TFI. Zarządzający funduszem Selektywny Plus nie popisali się selekcją spółek. Z pakietem ponad 636 tys. (7,6 proc.) akcji był największym inwestorem finansowym w spółce. W akcjonariacie pojawił się w czerwcu 2007 r., gdy kurs wynosił ponad 40 zł. W drugim półroczu 2007 r. dokupił ponad 100 tys. akcji. Kolejne 30 tys. akcji kupił w drugiej połowie 2008 r. Średnia cena zakupu to 37,5 zł. Dziś akcje kosztują ok. 1,4 zł, co oznacza, że jak na razie na inwestycji fundusz stracił ponad 23 mln zł.
Lepszego nosa miały inne instytucje. W kwietniu poniżej progu 5 proc. zszedł DWS TFI, w maju Pioneer Pekao TFI. Po czerwonym walnym akcji zaczął pozbywać się Templeton Asset Management, by w lipcu zejść poniżej progu. Zarządzający ING twardo trzymali spółkę w portfelu – w pierwszym półroczu 2009 r. sprzedali jedynie 28 tys. akcji. Może dlatego, że na czerwcowym walnym, w odróżnieniu od przedstawicieli Franklin Templeton, się nie pojawili. Poprosiliśmy ING TFI o komentarz do swojej inwestycji i przedstawienie koncepcji rozwiązania problemu.
- Zgodnie z wewnętrzną procedurą ING IM nie komentuje pojedynczych spółek,
ani tych w których posiada ponad 5 proc. - mówi Monika Wróblewska,
odpowiedzialna za PR w ING TFI.