Innogy kończy z pro bono

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2017-07-06 22:00
zaktualizowano: 2017-07-06 19:23

Ruch na stacjach do ładowania aut rośnie, czas w końcu zacząć w tej branży zarabiać. Kolejne stacje Innogy postawi za pieniądze.

Mało kto pamięta, że to niemiecki koncern energetyczny RWE (dziś, po podziale, jest to Innogy) postawił w 2009 r. pierwszą w Warszawie i pierwszą w Polsce stację do ładowania aut. Chciał ich wówczas postawić kilkadziesiąt, ale skończył na 12, wyłącznie w Warszawie.

Fot. Marek Wiśniewski

— Rynek nie był wtedy jeszcze gotowy na te usługi. Dziś dojrzewa, co widać m.in. w skali wykorzystania naszych stacji — mówi Artur Stawiarski, dyrektor ds. rozwoju Innogy. Widać to w danych. Innogy podaje, że w ciągu ostatnich pięciu lat dokonano 5 tys. ładowań, z czego 80 proc. przypada na okres od stycznia 2016 r. Najczęściej używana jest stacja pod Pałacem Kultury, czyli w ścisłym centrum stolicy — jej średni poziom wykorzystania to 25 proc. — Stacje są coraz bardziej oblegane, widoczni są też klienci biznesowi, np. korporacje taksówkarskie — mówi Artur Stawiarski.

Biznes wyglądałby pięknie, gdyby nie to, że na ładowaniach aut Innogy nic nie zarabia. Ładowarki są publiczne i prąd można z nich pobierać za darmo. Innogy tego na razie nie zmieni i deklaruje, że prąd nadal będzie w nich za darmo. Kolejnych inwestycji pro bono jednak przeprowadzać już nie będzie. Skoro po Polsce jeździ 1000 aut elektrycznych, a w skali globalnej kolejne koncerny samochodowe zapowiadają rezygnację z aut spalinowych (Volkswagen, BMW), Innogy postanowiło wyjść do klientów z ofertą. Odbiorcy indywidualni będą mogli od firmy kupić garażową stację do ładowania samochodów, a biznes i operatorzy publicznych systemów ładowania mogą kupić ładowarki duże, wolno stojące, ładujące szybko (30 minut) lub normalnie (ok. 3,5 godziny).

— Mamy pytania np. od sieci handlowych, które są zainteresowane postawieniem ładowarek — mówi Małgorzata Eull, dyrektor ds. klientów biznesowych w Innogy. O tym, że czas ładowania samochodów za darmo nie będzie trwał wiecznie, mówił już kilka miesięcy temu, w wywiadzie dla „PB”, Michael Warner, odpowiedzialny za międzynarodową sprzedaż usług charge & drive w fińskim Fortum. — W początkowej fazie firmy oferują często ładowanie auta za darmo. Dla sprzedającego może to być w dłuższej perspektywie niekorzystne — mówił Michael Warner. Za darmo prąd do ładowania aut oferuje na razie słowacka firma Greenway, która ma stację w warszawskiej Galerii Mokotów. W przyszłości będzie go jednak sprzedawać.