Innowacja od Niccolum w sukurs uczulonym

Paulina Kostro
opublikowano: 10-07-2018, 22:00

Polska firma opracowała technologię, która przeciwdziała uczuleniu na nikiel. Stworzyła też gamę kosmeceutyków

Nikiel jest jednym z najtańszych materiałów zapobiegającym rdzewieniu stali. Możemy go spotkać w takich przedmiotach, jak biżuteria, monety, telefony komórkowe, tablety, samochody, sztućce, implanty chirurgiczne czy jedzenie. Stały kontakt człowieka z tym metalem może prowadzić do powstania alergii kontaktowej. Według szacunków naukowców, już 17 proc. kobiet i 3 proc. mężczyzn na świecie cierpi z powodu uczulenia na nikiel, a osób nadwrażliwych wciąż przybywa. W samej Japonii uczulonych jest już ok. 40 proc. społeczeństwa. Wychodząc naprzeciw temu narastającemu problemowi, Izabela Zawisza, doktor nauk biologicznych i prezes firmy badawczo-rozwojowej KF Niccolum, postanowiła stworzyć preparat, który niwelowałby skutki uczulenia.

Przedsiębiorcom brakuje cierpliwości, nie chcą długo czekać na rezultaty badań. Dają naukowcom mało czasu i funduszy, co bardzo ogranicza możliwości badaczy. Przydałoby się więcej elastyczności w tej współpracy — mówi dr Izabela Zawisza, prezes firmy badawczo- -rozwojowej KF Niccolum.
Zobacz więcej

BRAKUJE ZROZUMIENIA:

Przedsiębiorcom brakuje cierpliwości, nie chcą długo czekać na rezultaty badań. Dają naukowcom mało czasu i funduszy, co bardzo ogranicza możliwości badaczy. Przydałoby się więcej elastyczności w tej współpracy — mówi dr Izabela Zawisza, prezes firmy badawczo- -rozwojowej KF Niccolum. Fot. Marek Wiśniewski

Trudy komercjalizacji

Dr Izabela Zawisza rozpoczęła pracę nad projektem już siedem lat temu — jako członek zespołu Polskiej Akademii Nauk. Naukowcy byli zaangażowani w tworzenie pierwszej cząsteczki chroniącej przed alergią — Chitathione, która obecnie jest podstawą kosmeceutyków produkowanych przez KF Niccolum.

— Próby tworzenia takich molekuł miały miejsce już w latach 50. poprzedniego stulecia. Jako cząsteczkę aktywną wykorzystywano wówczas kwas edetynowy, który jednak miał zbyt małą masę względną, co w niektórych przypadkach powodowało wręcz wzmożenie alergii. Jednak z punktu widzenia biochemika wydało się to całkiem logiczne — cząsteczki były tak małe, że stawały się transporterami szkodliwych czynników do wnętrza skóry. Wiedząc to, zaczęliśmy pracować nad wyeliminowaniem tej wady. Naszym celem było stworzenie takiego preparatu, który zapewni niewidzialną i niewyczuwalną, ale długotrwałą i skuteczna ochronę — opowiada dr Izabela Zawisza.

Efektem badań było zgłoszenie patentowe cząsteczki Chitathione. Taki był początek przygody firmy z komercjalizacją.

— Praca naukowca polega przede wszystkim na sprawdzeniu, czy jego hipotezy są prawdziwe. A tutaj statystyki są zatrważające, bo 95 proc. z nich jest nietrafiona. Nasze przewidywania znalazły się w tych 5 proc. trafnych przewidywań, dlatego byliśmy przekonani o tym, że z łatwością wypuścimy produkt na rynek — wspomina dr Izabela Zawisza.

Co ciekawe, mimo potwierdzenia hipotezy, zgłoszenie patentowe naukowców było podważane i bagatelizowane.

— Pytano nas, dlaczego nikt wcześniej nie wymyślił takiego produktu, np. w Stanach Zjednoczonych albo Chinach. Padały nawet takie stwierdzenia, że jeśli nasze kosmeceutyki faktycznie byłyby tak dobre, jak mówimy, to w Dolinie Krzemowej ktoś dawno by je wymyślił — bo my, Polacy, nie potrafimy tworzyć innowacyjnych produktów, a Amerykanie — owszem — mówi dr Izabela Zawisza.

Próby pozyskania grantów nie przyniosły skutku. Decydenci zarzucali dr Izabeli Zawiszy brak doświadczenia w komercjalizacji i nieposiadanie (wówczas) stopnia doktorskiego.

— Kapitał pozyskaliśmy od aniołów biznesu, m.in. rodziny Skłodowskich, którzy obecnie aktywnie uczestniczą w rozwoju spółki i wspomagają nas biznesowo doświadczeniem — zaznacza dr Izabela Zawisza.

Zdobycie finansowania na projekt było istotne ze względu na kosztowne „skalowanie reakcji pozyskiwania substancji aktywnej”. Na początku badań w wyniku jednej takiej reakcji można było uzyskać zaledwie 2,5 g Chitathione. Dopiero po zakupie dwóch syntezatorów — największych na świecie — skala reakcji została powiększona aż 2,5 tys. razy, co w efekcie pozwoliło na uzyskanie 5 kg substancji aktywnej.

Nowe wyzwania

Dziś KF Niccolum zatrudnia ośmiu pracowników laboratorium i ośmiu sprzedawców. Współpracuje też z podmiotami zewnętrznymi, które odpowiadają m.in. za marketing. Kooperuje również z przedsiębiorcami z Chin, Australii i Brazylii. Kosmeceutyki są dostępne w e-sklepie firmy, można je znaleźć również za pośrednictwem porównywarek cen. Handlowcy pracują obecnie nad tym, aby produkty firmy były dostępne w większej liczbie punktów stacjonarnych.

— Prowadzimy sprzedaż internetową w Europie, chcemy rozszerzać naszą działalność w Australii i Chinach. Nasz partner ma powiązania z ogromnym dystrybutorem, jakim jest Alibaba. Chcemy to wykorzystać, aby skala sprzedaży w Państwie Środka pomogła nam rozwijać biznes w Polsce — mówi dr Izabela Zawisza.

Zapowiada wprowadzenie nowych produktów, które pomogą walczyć z dolegliwościami alergikom.

— Planujemy wyprodukowanie płynów oczyszczających do usuwania metali ciężkich oraz szampony. Ten pomysł zrodził się dzięki klientom. Zwrócili oni uwagę na aspekt farbowania włosów, po którym dostają alergii skórnej. Do usuwania niklu z włosów możemy wykorzystać Chitathione. Stworzyliśmy cząsteczkę, która cechuje się szybką kinetyką wiązania — natychmiast spaja szkodliwe czynniki i nie wpuszcza ich do skóry — tłumaczy dr Izabela Zawisza.

Ma też nadzieję na wyprodukowanie z Chitathione płynu micelarnego, dzięki któremu będzie można efektywniej usunąć osadzający się na ludzkiej skórze smog.

— Kolejne produkty, nad którymi pracujemy, też są związane z problemami dermatologicznymi. Mamy w planach wypracowanie leczniczej metody, która pomoże osobom z atopowym zapaleniem skóry — opowiada dr Izabela Zawisza.

Znaleźć wspólny język

Droga, którą pokonała, pokazuje, że w Polsce wciąż bardzo trudno wprowadzić na rynek innowacyjny produkt. Zdaniem dr Izabeli Zawiszy, jest to spowodowane przede wszystkim brakiem wzajemnego zrozumienia naukowców i biznesmenów.

— Język nauki bardzo różni się od tego przemysłowego, dlatego dialog bywa trudny. Ponadto dla biznesu bardzo istotne jest prognozowanie pięć lat do przodu. Dla naukowca natomiast takie przewidywanie jest wręcz niemożliwe. Doświadczenia prowadzą do pewnych wniosków, które stawiają badacza przed decyzją — którą drogą podążyć. Tego nie da się przewidzieć, zwłaszcza w biotechnologii i medycynie, gdzie pracujemy na najbardziej złożonym organizmie na świecie, czyli człowieku — podkreśla dr Izabela Zawisza.

Brak chęci czekania na rezultaty przez przedsiębiorców często uniemożliwia współpracę z naukowcami. Dawanie im przez biznes minimalnego czasu i takich właśnie funduszy ogranicza ich możliwości, a to z kolei prowadzi do tego, że w Polsce powstaje mało nowych leków.

— Bardzo dużym uporem sprawiliśmy, że nasz projekt nie poszedł do szuflady — ale to była prawdziwa walka. W Polsce brakuje zrozumienia i kultury inwestycji. Dobre byłoby poznanie przez przedsiębiorców sektora badań, a także bardziej elastyczne traktowanie pewnych procedur. Uważam jednak, że jest znacznie lepiej, niż siedem lat temu, kiedy zaczynałam swoją przygodę z komercjalizacją badań naukowych. Dzięki takim inicjatywom, jak np. InnoShare, która wspiera powroty naukowców do Polski, czy dzięki Fundacji Przedsiębiorczości Kobiet idziemy w dobrą stronę — podsumowuje dr Izabela Zawisza. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paulina Kostro

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Innowacja od Niccolum w sukurs uczulonym