Innowacje utknęły na uczelniach

opublikowano: 16-02-2015, 00:00

Badania i rozwój Naukę i biznes łączyć powinien solidny most, na razie mamy tylko kilka kładek. Są na szczęście osoby, które próbują to zmienić

Gospodarka oparta na wiedzy — niestety w Polsce to wciąż tylko slogan, niezbyt efektywnie przekładający się na praktykę. Transfer efektów uczelnianych badań do przemysłu ograniczony jest zbyt wieloma barierami, by krajowe uczelnie mogły chwalić się dużymi sukcesami w komercjalizacji własnych projektów.

W Polsce przejście od nauki do biznesu nie jest proste, ale próbować trzeba. Wyzwanie podjął klaster, na czele którego stoi Paweł Nowicki. W ramach programu Bridge2Market poszuka inwestorów dla rozwiązań tworzonych przez naukowców.
Zobacz więcej

MOST DLA RYNKU:

W Polsce przejście od nauki do biznesu nie jest proste, ale próbować trzeba. Wyzwanie podjął klaster, na czele którego stoi Paweł Nowicki. W ramach programu Bridge2Market poszuka inwestorów dla rozwiązań tworzonych przez naukowców. Marek Wiśniewski

Z jednej strony mówi się o trudnościach z pozyskaniem finansowania dla transferu wiedzy, braku dodatkowych zachęt dla instytucji wprowadzających na rynek nowe rozwiązania (choćby ulg podatkowych) czy niedopracowanych procedurach komercjalizacji wynalazków; z drugiej natomiast o niedostosowaniu prac badawczych do faktycznych potrzeb rynku.

W Polsce nadal badania prowadzone są raczej z myślą o zdobyciu kolejnej publikacji naukowej niż o rozwoju gospodarki. Niemniej jednak w biurkach polskich naukowców spoczywają także koncepty, które po „biznesowej obróbce” miałyby szansę zaistnieć na rynku.

Te z branży biotechnologiczno-medycznej chce wyławiać klaster BioTechMed (BTM Innovations). W ramach projektu „Rozwój mazowieckiego klastra BioTechMed” realizuje własny system transferu technologii, Bridge2Market. Finansowanie dla niego pozyskano z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Mazowieckiego (w ramach działania 1.6 „Wspieranie powiązań kooperacyjnych o znaczeniu regionalnym”).

Między nauką a gospodarką

BTM Innovations rozpoczął już prace nad budową „mostu” pomiędzy projektami, będącymi w różnej, także najwcześniejszej fazie rozwoju, a rynkiem. Klaster bierze na siebie proces selekcji i wstępną ocenę potencjału rynkowego projektów, deklaruje też pomoc przy opracowywaniu strategii ich komercjalizacji, zapewnia wsparcie na etapie patentowania wynalazków, także finansowe oraz współpracę z inwestorami. Mówiąc krótko: pomaga przy założeniu firmy i poszukiwaniu kapitału inwestycyjnego, potrzebnego do rozwoju i komercjalizacji projektów. Bridge2Market jest skierowany do naukowców, wynalazców, grup badawczych, jednostek naukowych, ale także przedsiębiorców.

— Dzięki dotacji możemy zatrudnić specjalistów, którzy pomogą zespołom w rozwoju i sprzedaży ich technologii. Współpracujemy z osobami dobrze znającymi się na biznesie, posiadającymi wiedzę w zakresie zarządzania projektami z obszaru B+R. Rozwijanie innowacyjnych, technologicznych projektów wymaga zaangażowania wielu ludzi, pieniędzy i czasu, tym bardziej że zwykle są to ryzykowne koncepty, na efekty których trzeba czekać nawet kilka lat. Odbywa się to zupełnie inaczej niż np. w handlu czy sektorze usługowym. A naukowcom najczęściej brakuje wiedzy i doświadczenia biznesowego — zaznacza Paweł Nowicki, prezes BTM Innovations.

Kierowany przez niego klaster stawia sobie za cel stworzenie ekosystemu, w ramach którego nawiązywana będzie również współpraca z inwestorami, funduszami venture capital, w tym z instytucjami i funduszami zaangażowanymi w realizację programu Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, Bridge Alfa.

— Wierzymy, że z czasem, kiedy pojawią się pierwsze duże sukcesy komercjalizacyjne, które pozwolą zarobić uczelniom konkretne pieniądze, transfer technologii ze świata nauki do biznesu zacznie być w Polsce profesjonalizowany. Na razie jednak działania prowadzone w obszarze B+R są zbyt rozproszone i niespójne — zauważa Paweł Nowicki.

Biurka z nieprzydatnymi papierami

Problemów jest jednak znacznie więcej.

— Poprawa efektów działań komercjalizacyjnych to proces długotrwały, który wymaga zarówno zmiany mentalności naukowców, jak i przeprojektowania procesów na uczelniach, choć ostatnie lata przyniosły już co najmniej kilka pozytywnych zmian.

Pierwszą jest skierowanie pieniędzy na badania i rozwój nie bezpośrednio do uczelni, ale za pośrednictwem przedsiębiorstw, co powinno zwiększyć prawdopodobieństwo wdrożenia wyników badań w przemyśle. Dotyczy to zwłaszcza uczelni technicznych. Drugą istotną zmianą jest powołanie przy uczelniach spółek celowych, odpowiedzialnych za prowadzenie części procesów komercjalizacyj- nych. Są one pozbawione części ograniczeń prawnych i formalnych, nałożonych na uczelnie, przez co mogą działać skuteczniej od samych uczelni — wymienia Krzysztof Malicki, pełnomocnik rektora ds. komercjalizacji na Politechnice Gdańskiej.

Zaznacza on jednak, że koncepcje te mają jeszcze wiele niedociągnięć na poziomie wykonawczym, bo zasady współpracy pomiędzy spółką celową a uczelnią nie zostały jeszcze precyzyjnie zdefiniowane.

— Współpraca uczelni z biznesem jest realizowana na wielu płaszczyznach. Przedstawiciele uczelni na mocy umów z przedsiębiorstwami prowadzą zamawiane przez firmy projekty badawcze. Taka praktyka jest bardzo częsta, jednak efekty tak zakrojonych prac niemal zawsze stają się własnością przedsiębiorstwa. Uczelnie na podstawie licencji sprzedają też przedsiębiorstwom konkretną wiedzę i technologie, choć nie odbywa się to zbyt często. A najsłabszym ogniwem pozostają tzw. spin-offy, czyli dokapitalizowane przez inwestorów spółki, w których uczelnia pozostaje jednym z udziałowców. W Polsce mamy ich naprawdę niewiele — zaznacza prof. Janusz Lewandowski z Instytutu Badań Stosowanych Politechniki Warszawskiej.

Niestety również przedsiębiorcy, zwłaszcza najwięksi, nauczyli się, że łatwiej i efektywniej jest zbudować własne centrum rozwoju technologii niż oficjalnie korzystać z zasobów uczelnianych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy