Innowatorzy chcą zachęt

opublikowano: 22-06-2016, 22:00

Polskie firmy oczekują zmian w obecnym systemie wspierania B+R. Innowacyjne projekty wciąż traktują jako duże ryzyko

Często słyszymy, że do rozwoju polskiej gospodarki konieczna jest większa innowacyjność — zwłaszcza ze strony firm. Co ciekawe, polscy przedsiębiorcy zapytani o to, czy zamierzają finansować nowatorskie rozwiązania, podchodzą do zagadnienia z coraz większym sceptycyzmem. W ciągu roku liczba firm deklarujących przeznaczanie na działalność badawczo-rozwojową ponad 3 proc. swoich obrotów spadła z 48 proc. do 33 proc. — wynika z najnowszego raportu „Badania i rozwój w przedsiębiorstwach 2016” przygotowanego przez doradczą firmę Deloitte.

Mniej skłonne do B+R

W europejskich rankingach innowacyjności Polska plasuje się wśród największych maruderów. Wprawdzie w Globalnym Indeksie Innowacyjności sporządzanym przez INSEAD i Światową Organizację Zasobów Intelektualnych WIPO nasz kraj zajmuje 45. lokatę, ale gdy weźmiemy pod uwagę tylko kraje Unii Europejskiej, słabsze od Polski są tylko Rumunia i Grecja. Słabą innowacyjność naszego kraju potwierdzają też oficjalne dane. — Według statystyki Eurostatu w 2013 r. na badania i rozwój Polska przeznaczyła 0,87 proc. PKB przy średniej dla UE na poziomie 2,01 proc. Podsumowując wyniki za 2014 r., GUS wskazał, że odsetek ten wzrósł do 0,94 proc. PKB. Ale nie daje to nam nawet połowy unijnej średniej, a od liderów zestawienia, czyli Finlandii i Szwecji, wciąż dzieli nas przepaść — podkreśla Magdalena Burnat-Mikosz, partner zarządzająca zespołem B+R w Deloitte. Spada odsetek firm, które chcą rozpoczynać projekty B+R, bo łączą się one z dużym ryzykiem. Już tylko co trzeci przedsiębiorca wydaje na innowacje więcej niż 3 proc. swoich obrotów. Warto zwrócić uwagę, że rok temu w tej grupie była prawie połowa firm. — To potwierdza, że dla wielu przedsiębiorstw nie jest to priorytetowy obszar lub nie dostają one wystarczająco atrakcyjnych zachęt do wyodrębniania kosztów przeznaczonych na działania B+R — zwraca uwagę Michał Turczyk, dyrektor w zespole B+R w Deloitte.

Szerszy wachlarz wsparcia

Pesymistycznie wygląda też perspektywa średnioterminowa, czyli plany firm obejmującenajbliższe 3-5 lat. Jeszcze w ubiegłym roku żaden z ankietowanych nie planował spadku wydatków na B+R — obecnie takie podejście ma 10 proc. firm. Co ciekawe, ten trend można zaobserwować w większości krajów regionu (np. Czechy — 9 proc., Łotwa — 10 proc., Estonia — 11 proc.). Wynika to m.in. z niepewności co do finansowania takich działań, zwłaszcza w kontekście restrykcyjnego podejścia instytucji rozdzielających granty. Jaki czynnik miałby największy wpływ na wzrost poziomu wydatków B+R w firmie? Zdecydowana większość przedsiębiorców wskazuje na dostępność szerszej gamy rodzajów wsparcia, a więc dotacji i ulg podatkowych. Potrzebują też lepszego dostępu do wykwalifikowanej kadry badawczej. Coraz większa liczba przedsiębiorców zwraca uwagę na potrzebę stabilnego prawa.

— Podobnie jak w ubiegłym roku, dla większości firm największym problemem związanym z istniejącymi zachętami jest niepewność dotycząca oceny spełniania warunków do otrzymania wsparcia — przede wszystkim ze strony organów podatkowych. Przedsiębiorcy wciąż odczuwają duży wpływ nieprecyzyjnych przepisów prawa i niepewnych interpretacji urzędników, jeśli chodzi o realizowane przez siebie projekty — mówi Michał Turczyk.

Nieatrakcyjna ulga

System zachęt do działań B+R w Polsce zmienił się niedawno na mieszany — od początku roku oprócz dotacji przedsiębiorcy mogą skorzystać z nowej ulgi podatkowej. Okazuje się ona jednak mało atrakcyjna dla przedsiębiorców. Niemal połowa z ankietowanych firm nie planuje z niej skorzystać, głównie z uwagi na brak wiedzy na jej temat lub brak informacji o szczegółowych zasadach jej działania (43 proc.). Obawy budzi też podejście organów podatkowych do kosztów przedstawionych w rozliczeniach. Wyniki badania pokazują, że firmy oczekują lepszych zachęt ze strony państwa do prowadzenia działalności B+R. Obecnie stosowane narzędzia nie są według nich zadowalające.

— To oznacza, że możliwości pobudzania innowacyjności za pomocą narzędzi systemowych nie zostały jeszcze wyczerpane, tym bardziej że wprowadzona w 2016 r. nowa ulga podatkowa dla wielu firm nie jest satysfakcjonująca. Nie ma co dziwić się takim opiniom, bo polskie firmy mają łatwy dostęp do informacji o systemach wsparcia B+R istniejących na świecie, a szczególnie w krajach regionu Europy Środkowej. Tam istnieją podobne zachęty grantowe, a ulgi podatkowe są wielokrotnie bardziej hojne — zwraca uwagę Magdalena Burnat-Mikosz. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwester Sacharczuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu