Inspekcja pracy sypnęła mandatami

opublikowano: 18-06-2015, 00:00

Wyegzekwowano dla pracowników 105,5 mln zł zaległych należności. Zmieniono umowy 8,9 tys. zatrudnionych. Niektórzy pracodawcy uniknęli sądu, stosując się do zaleceń inspektorów

Prawie 92 tys. wykroczeń przeciwko prawom osób wykonujących pracę zarobkową ujawnili w ubiegłym roku inspektorzy pracy. W konsekwencji nałożyli ponad 19 tys. mandatów karnych na łączną kwotę przekraczającą 23 mln zł, ich średnia kwota wyniosła prawie 1200 zł. Skierowali też ponad 3 tys. wniosków do sądów o ukaranie — wynika ze sprawozdania inspekcji, z którym zapoznają się obecnie komisje sejmowe, a w lipcu zostanie przedstawione na posiedzeniu Sejmu.

Pouczenia i wyższe składki

To skutki ponad 90 tys. ubiegłorocznych kontroli Państwowej Inspekcji Pracy (PIP) przeprowadzonych u prawie 73 tys. pracodawców i innych podmiotów, zatrudniających w sumie 4 mln osób. Ponad połowa skontrolowanych firm to mikroprzedsiębiorstwa, liczące nie więcej niż 9 pracowników. Wiele z tych wizytacji zakończyło się pouczeniami i nakazami. Ponad 318 tys. wydanych decyzji dotyczyło usunięcia nieprawidłowości w przestrzeganiu zasad bezpieczeństwa i higieny pracy (bhp). Większość dotyczyła obowiązków związanych z przygotowaniem do pracy, organizacją stanowisk pracy, a także stanu maszyn i urządzeń technicznych.

Kontrole stosowania zasad bhp zakończyły się dla niektórych podniesieniem składek na ubezpieczenie wypadkowe. Inspekcja pracy ma prawo wystąpić z takim wnioskiem do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS) i w 2014 r. skorzystała z tego uprawnienia wobec 170 pracodawców, o 6 więcej niż rok wcześniej. Podstawę do tego stanowiły rażące naruszenia przepisów bhp, stwierdzane podczas dwóch kolejnych kontroli w tych samych zakładach pracy. PIP wniosła o podwyższenie składki wypadkowej o 100 proc. na kolejny okres rozliczeniowy. Trzy czwarte wniosków do ZUS dotyczyło branży budowlanej.

Skargi na umowy

Co trzeci z ponad 280 tys. wniosków o usunięcie zastanych nieprawidłowości złożonych kontrolowanym pracodawcom dotyczył sposobów nawiązania i rozwiązania stosunku pracy. Zastrzeżenia do

nich, a także do regulowania należności pracowniczych, zgłaszali też sami pracownicy. Do PIP wypłynęło ok. 42 tys. takich skarg, o ok. 2 tys. mniej niż przed rokiem. PIP nie dostrzegła poprawy w stosowaniu przez pracodawców umów cywilnoprawnych. Inspektorzy sprawdzili ich ponad 52 tys. w ponad 10 tys. firm, w 2013 r. odpowiednio 44 tys. umów w 9 tys. podmiotach. Stwierdzili, że podobnie jak rok wcześniej, co piąty kontrolowany pracodawca lub przedsiębiorca nie przestrzegał zakazu takiej formy zatrudnienia w przypadkach, gdy warunki i sposób wykonywania pracy są właściwe dla umów o pracę, określonego w art. 22 kodeksu pracy. Tak oceniono prawie 15 proc. umów cywilnoprawnych zweryfikowanych w trakcie kontroli (19 proc. w 2013 r.). Do sądu pracy skierowano 225 powództw o ustalenie istnienia stosunku pracy na rzecz 375 zatrudnionych, rok wcześniej 240 na rzecz 440 osób. W wielu przypadkach kierowanie spraw na drogę sądową nie było jednak konieczne. — Najbardziej efektywną formą oddziaływania inspektorów w przypadku naruszenia art. 22 kodeksu pracy są kierowane przez nas do pracodawców polecenia i wystąpienia o zastąpienie umów cywilnoprawnych umowami o pracę — podkreśla Iwona Hickiewicz, główny inspektor pracy. Zdecydowana większość pracodawców uwzględniła takie wnioski inspektorów.

Terminowe przed nowelą

Nie lepiej było z przestrzeganiem kodeksu przy zawieraniu umów o pracę na czas określony. Nieprawidłowości stwierdzono w odniesieniu do 82 umów terminowych u 28 pracodawców (to 47 proc. poddanych kontroli). Polegały m.in. na zawieraniu niedopuszczalnych postanowień, np. o możliwości rozwiązania umowy z innym niż ustawowy okresem wypowiedzenia, niewskazywania w umowach z pracownikami zatrudnionymi w niepełnym wymiarze czasu pracy, liczby godzin pracy ponad określony wymiar, których przekroczenie uprawnia do dodatku, a także na nieprawidłowym określeniu warunków pracy i płacy, np. miejsca jej świadczenia. Inspektorzy stwierdzali też naruszenia przy rozwiązywaniu umów terminowych, a także kontynuowanie tego rodzaju zatrudnienia, gdy powinno ono przekształcić się w umowę o pracę na czas nieokreślony. Kontrole ujawniły ponadto częstszą tendencję do zawierania umów terminowych na więcej niż 5 lat.

Jak już pisaliśmy w „Pulsie Biznesu” — z ponad 13 proc. w 2013 r. przybyło ich do ponad 16 proc. w 2014 r. Stosowano je najczęściej w przemyśle, handlu i naprawach oraz edukacji. Inspekcja pracy ocenia, że jej kontrole oraz działania prewencyjne nie wystarczą, aby można było znacznie ograniczyć zjawisko zawierania długoterminowych umów, nawet na dłużej niż 10 lat, w sposób nieuzasadniony i naruszający przepisy. PIP pokłada nadzieje w nowelizacji kodeksu pracy, nad którym Sejm już pracuje, a jej uchwalenie oznacza wprowadzenie ścisłego maksymalnego okresu, na jaki będzie można zawrzeć umowę o pracę na czas określony. To 33 miesiące.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy