Prawie 92 tys. wykroczeń przeciwko prawom osób wykonujących pracę zarobkową ujawnili w ubiegłym roku inspektorzy pracy. W konsekwencji nałożyli ponad 19 tys. mandatów karnych na łączną kwotę przekraczającą 23 mln zł, ich średnia kwota wyniosła prawie 1200 zł. Skierowali też ponad 3 tys. wniosków do sądów o ukaranie — wynika ze sprawozdania inspekcji, z którym zapoznają się obecnie komisje sejmowe, a w lipcu zostanie przedstawione na posiedzeniu Sejmu.
Pouczenia i wyższe składki
To skutki ponad 90 tys. ubiegłorocznych kontroli Państwowej Inspekcji Pracy (PIP) przeprowadzonych u prawie 73 tys. pracodawców i innych podmiotów, zatrudniających w sumie 4 mln osób. Ponad połowa skontrolowanych firm to mikroprzedsiębiorstwa, liczące nie więcej niż 9 pracowników. Wiele z tych wizytacji zakończyło się pouczeniami i nakazami. Ponad 318 tys. wydanych decyzji dotyczyło usunięcia nieprawidłowości w przestrzeganiu zasad bezpieczeństwa i higieny pracy (bhp). Większość dotyczyła obowiązków związanych z przygotowaniem do pracy, organizacją stanowisk pracy, a także stanu maszyn i urządzeń technicznych.
Kontrole stosowania zasad bhp zakończyły się dla niektórych podniesieniem składek na ubezpieczenie wypadkowe. Inspekcja pracy ma prawo wystąpić z takim wnioskiem do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS) i w 2014 r. skorzystała z tego uprawnienia wobec 170 pracodawców, o 6 więcej niż rok wcześniej. Podstawę do tego stanowiły rażące naruszenia przepisów bhp, stwierdzane podczas dwóch kolejnych kontroli w tych samych zakładach pracy. PIP wniosła o podwyższenie składki wypadkowej o 100 proc. na kolejny okres rozliczeniowy. Trzy czwarte wniosków do ZUS dotyczyło branży budowlanej.
Skargi na umowy
Co trzeci z ponad 280 tys. wniosków o usunięcie zastanych nieprawidłowości złożonych kontrolowanym pracodawcom dotyczył sposobów nawiązania i rozwiązania stosunku pracy. Zastrzeżenia do
nich, a także do regulowania należności pracowniczych, zgłaszali też sami pracownicy. Do PIP wypłynęło ok. 42 tys. takich skarg, o ok. 2 tys. mniej niż przed rokiem. PIP nie dostrzegła poprawy w stosowaniu przez pracodawców umów cywilnoprawnych. Inspektorzy sprawdzili ich ponad 52 tys. w ponad 10 tys. firm, w 2013 r. odpowiednio 44 tys. umów w 9 tys. podmiotach. Stwierdzili, że podobnie jak rok wcześniej, co piąty kontrolowany pracodawca lub przedsiębiorca nie przestrzegał zakazu takiej formy zatrudnienia w przypadkach, gdy warunki i sposób wykonywania pracy są właściwe dla umów o pracę, określonego w art. 22 kodeksu pracy. Tak oceniono prawie 15 proc. umów cywilnoprawnych zweryfikowanych w trakcie kontroli (19 proc. w 2013 r.). Do sądu pracy skierowano 225 powództw o ustalenie istnienia stosunku pracy na rzecz 375 zatrudnionych, rok wcześniej 240 na rzecz 440 osób. W wielu przypadkach kierowanie spraw na drogę sądową nie było jednak konieczne. — Najbardziej efektywną formą oddziaływania inspektorów w przypadku naruszenia art. 22 kodeksu pracy są kierowane przez nas do pracodawców polecenia i wystąpienia o zastąpienie umów cywilnoprawnych umowami o pracę — podkreśla Iwona Hickiewicz, główny inspektor pracy. Zdecydowana większość pracodawców uwzględniła takie wnioski inspektorów.
Terminowe przed nowelą
Nie lepiej było z przestrzeganiem kodeksu przy zawieraniu umów o pracę na czas określony. Nieprawidłowości stwierdzono w odniesieniu do 82 umów terminowych u 28 pracodawców (to 47 proc. poddanych kontroli). Polegały m.in. na zawieraniu niedopuszczalnych postanowień, np. o możliwości rozwiązania umowy z innym niż ustawowy okresem wypowiedzenia, niewskazywania w umowach z pracownikami zatrudnionymi w niepełnym wymiarze czasu pracy, liczby godzin pracy ponad określony wymiar, których przekroczenie uprawnia do dodatku, a także na nieprawidłowym określeniu warunków pracy i płacy, np. miejsca jej świadczenia. Inspektorzy stwierdzali też naruszenia przy rozwiązywaniu umów terminowych, a także kontynuowanie tego rodzaju zatrudnienia, gdy powinno ono przekształcić się w umowę o pracę na czas nieokreślony. Kontrole ujawniły ponadto częstszą tendencję do zawierania umów terminowych na więcej niż 5 lat.
Jak już pisaliśmy w „Pulsie Biznesu” — z ponad 13 proc. w 2013 r. przybyło ich do ponad 16 proc. w 2014 r. Stosowano je najczęściej w przemyśle, handlu i naprawach oraz edukacji. Inspekcja pracy ocenia, że jej kontrole oraz działania prewencyjne nie wystarczą, aby można było znacznie ograniczyć zjawisko zawierania długoterminowych umów, nawet na dłużej niż 10 lat, w sposób nieuzasadniony i naruszający przepisy. PIP pokłada nadzieje w nowelizacji kodeksu pracy, nad którym Sejm już pracuje, a jej uchwalenie oznacza wprowadzenie ścisłego maksymalnego okresu, na jaki będzie można zawrzeć umowę o pracę na czas określony. To 33 miesiące.



