Wgrudniu 2001 r. Instytut Turystyki po raz kolejny skorygował w dół prognozy przyjazdów cudzoziemców do Polski w latach 2001-06. Według zweryfikowanych danych, średnioroczna dynamika przyjazdów do Polski będzie ujemna (-6,2 proc.). Chociaż wielkość przyjazdów typowo turystycznych oraz podróży służbowych nie ulegnie zmianie, to stracą na znaczeniu pozostałe cele pobytu, takie jak tranzyt, zakupy itp. W efekcie nie tylko liczba przyjazdów cudzoziemców ogółem, ale także liczba przyjazdów turystów do Polski będzie podlegać wahaniom (ma się wahać w granicach 14-15 tys., a nie jak prognozowano wcześniej 17-18 tys. osób rocznie). Regularny wzrost liczby turystów (na poziomie 3 proc. rocznie) jest przewidywany dopiero od 2006 roku, kiedy to mają zostać przezwyciężone konsekwencje ograniczeń ruchu przyjazdowego ze Wschodu. Podstawowym założeniem przedstawionej przez Instytut Turystyki prognozy jest bowiem hipoteza, że przyjęcie Polski do Unii Europejskiej zmniejszy ruch przyjazdowy ze Wschodu w takim stopniu, że nawet rosnąca liczba przyjazdów z nieościennych krajów europejskich nie będzie w stanie tego zrekompensować.
Jednak przedstawiciele branży przekonują, że wprowadzenie wiz dla obywateli WNP nie zahamuje liczby przyjazdów turystów ze Wschodu, podobnie jak nie ograniczyło liczby ich przyjazdów do Czech i na Węgry.
— Wprowadzenie wiz przez Czechy nie spowodowało załamania rynku, obecnie przyjeżdża tam nawet więcej zamożnych turystów ze Wschodu—twierdzi Dariusz Wojtal, prezes Intourist Warszawa.
Tę opinię podziela Andrzej Kozłowski, prezes Polskiej Organizacji Turystycznej (POT).
— Dla polskiej turystyki ważne jest także pilne rozwiązanie problemów związanych z przekraczaniem granicy. Konieczność wielogodzinnego oczekiwania na przejściach przez podróżujących samochodami i autokarami niszczy nam turystykę weekendową, a także grupową. Sprawa przejść została poruszona m.in. w podpisanej w styczniu w Warszawie polsko-rosyjskiej umowie turystycznej — dodaje Andrzej Kozłowski.
Zdaniem Dariusza Wojtala, Polacy nie zdają sobie sprawy, jak wiele nasz kraj może zaoferować turystom ze Wschodu. Tym bardziej że staje się celem przyjazdów coraz zamożniejszych osób, zwłaszcza z Rosji. Intourist odnotowuje co roku 150-170 proc. wzrost liczby rezerwacji hoteli wielogwiazdkowych w Polsce, dokonywanych przez turystów z WNP.
— W sezonie zimowym popularnością cieszą się pobyty narciarskie w Zakopanym. Na każdy wolny termin zgłasza się 500-600 chętnych, głównie z Rosji. Polska jest dla Rosjan atrakcyjna, bo jest tu taniej niż na Zachodzie, a standard usług jest porównywalny. Rosjanie czują się w Polsce swojsko, nie ma tu bowiem bariery językowej i mentalnej — twierdzi Dariusz Wojtal.
Dodaje, że popularnym wśród Białorusinów i Ukraińców polskim produktem turystycznym jest oferta wynajmu kilkurodzinnych domów na Mazurach. Natomiast Rosjanie szukają wypoczynku w dużych kurortach w górach i nad morzem, chętnie też odwiedzają wielkie miasta.
— Organizujemy dla nich sporo imprez weekendowych, z bogatym programem zwiedzania. Rosjanie są pod tym względem podobni do turystów japońskich, chcą zobaczyć jak najwięcej, np. pójść do muzeum, a nie tylko siedzieć w restauracji — opowiada prezes Intourist.
Według niego, na Wschodzie rodzi się zainteresowanie Polską, jako celem turystyki biznesowej. Rosjanie przyjeżdżają do nas na konferencje, biorą też udział w międzynarodowych imprezach, takich jak targi poznańskie.
— Polacy nie zastanawiają się nad tym, jak są zaawansowani w procesie transformacji. Również to mamy do zaoferowania turystom ze Wschodu. Z krajów WNP przyjeżdżają do nas członkowie różnych organizacji. Intourist organizował pobyt w Polsce m.in. leśnikom, którzy chcieli zapoznać się z naszymi rozwiązaniami w dziedzinie ochrony środowiska oraz grupie osób, które uczyły się u nas organizacji supermarketów. Potem Ci ludzie przenoszą polskie standardy do swoich krajów — przekonuje Dariusz Wojtal.
Według szacunków Instytutu Turystyki, przeciętne wydatki turystów na terenie Polski w okresie od stycznia do października 2001 roku wyniosły około 145 USD na osobę i 27 USD na 1 dzień pobytu. Turyści z Rosji zostawiali u nas średnio 130 USD na osobę i 33 USD na 1 dzień pobytu, z Ukrainy odpowiednio: 135 USD i 34 USD, a z Litwy 105 USD i 29 USD.
Andrzej Kozłowski podkreśla, że kraje WNP są jednym z najbardziej ofensywnych rynków w turystyce wyjazdowej. Turystów, zwłaszcza z Rosji, widać na Lazurowym Wybrzeżu, w Turcji, Afryce Północnej, jednak jeśli wypoczywają w naszej części Europy, wybierają głównie Czechy i Węgry. Dotąd Polska nie zrobiła nic, aby pozyskać turystów ze Wschodu.
— Ożywienie rynku wschodniego jest jednym z priorytetów POT w 2002 roku. Przez ostatnie 10 lat Polska skupiała się na pozyskiwaniu turystów z Zachodu. Dopiero zaczynamy intensywną promocję w Moskwie. 26 marca, w przeddzień Międzynarodowych Targów Turystycznych, POT wspólnie z Polską Izbą Turystyki i Asocjacją Rosyjskich Biur Podróży organizuje, przy wsparciu Ministerstwa Gospodarki, prezentację polskiej turystyki połączoną z workshopem dla polskich i rosyjskich biur podróży. Zwiększamy też liczbę opracowywanych w języku rosyjskim materiałów turystycznych promujących Polskę. Planujemy także powołanie Polskiego Ośrodka Informacji Turystycznej w Moskwie. Prowadzimy w tej sprawie wstępne rozmowy z wydziałem ekonomiczno-handlowym polskiej ambasady. Chcieliby, aby siedziba ośrodka znajdowała się w Instytucie Kultury Polskiej — informuje Andrzej Kozłowski.
Dodaje, że jednym z pierwszych zadań ośrodka będzie zorganizowanie warsztatów dla polskich biur podróży, zainteresowanych przygotowaniem podróży studyjnych dla touroperatorów rosyjskich oraz dziennikarzy. Podobne działania będą podejmowane na Ukrainie.
