Internet znosi bariery przedsiębiorczości

Sylwia Wedziuk
opublikowano: 13-03-2013, 00:00

W sieci wszyscy mają takie same szanse — duzi i mali. Ale oznacza to, że firma z każdego zakątka świata może stać się dla nas konkurencją.

Internet stworzył firmom nowe możliwości rozwoju na zagranicznych rynkach. W efekcie małe firmy mają dzisiaj takie same szanse na ekspansję jak duże — przekonywali prelegenci podczas wczorajszego Dnia Eksporterów, zorganizowanego w ramach akcji Internetowa Rewolucja bez granic, wspólnej inicjatywy Google Polska, Home.pl i PKPP Lewiatana pod patronatem Ministerstwa Gospodarki. Jednak polscy przedsiębiorcy nie wykorzystują możliwości, jakie daje im sieć.

— Zaledwie 9,1 proc. małych i średnich firm w ogóle eksportuje, a 2,6 proc. eksporterów wykorzystuje w tym celu internet — wyliczał Jacek Adamski, doradca zarządu w PKPP Lewiatan. Artur Waliszewski, dyrektor Google Poland & CEE, przekonywał, że internet zredukował bariery wychodzenia ze swoimi produktami i usługami za granicę, dając tym samym każdej firmie szansę na rozwój, ale i stwarzając zagrożenie.

— Szansę, bo za pomocą łatwo dostępnych dla każdego narzędzi, nawet mała firma może doskonale rozwijać się na wielu zagranicznych rynkach, a zagrożenie, bo jeśli nasze firmy nie wykorzystają tej szansy, zrobią to inni — tłumaczył Artur Waliszewski.

Narzędzia internetowe są przecież tak samo dostępne dla przedsiębiorców z całego świata, którzy mogą nam zgarnąć klientów sprzed nosa. O tym, że w innych krajach nawet bardzo mali przedsiębiorcy potrafią sobie świetnie radzić na świecie opowiadał Robin Shulman, analityk Google Israel. Podawał przykład Gamila Secret, firmy tworzonej przez jedną kobietę, staruszkę z Galilei, której pasją jest ręczne produkowanie mydła z naturalnych składników. Gamila pozostałaby nikomu nie znaną hobbystką, u której mogliby się zaopatrywać lokalni mieszkańcy, ale jest międzynarodową firmą, której produkty trafiają do 20 krajów, a 20 proc. sprzedaży generuje internet.

Dlatego też o swoją obecność w internecie warto się zatroszczyć. Podczas dnia eksporterów przedstawiciele Google podzielili się radami na temat tego, jak stworzyć stronę internetową, która spodoba się klientom, a także w jaki sposób można znaleźć klientów i kontrahentów za granicą, nie wychodząc z domu.

Swoimi refleksjami dzielili się także polscy przedsiębiorcy, którym wykorzystanie narzędzi internetowych pomogło w ekspansji. Na przykład produkty Spes-Medieval Market, firmy oferującej ubrania, namioty, broń i akcesoria średniowieczne, w 70 proc. trafiają do klientów spoza Polski, w tym z Australii, Nowej Zelandii, RPA i Singapuru. Znajdują oni Spes-Medieval Market głównie dzięki temu, że firma się dobrze pozycjonuje w wyszukiwarce.

— Jeśli wpisują tam frazę „stroje średniowieczne” to pojawiamy się jako jedna z pierwszych opcji — mówi Grzegorz Zmuda Trzebiatowski, właściciel firmy. Natomiast grupie Oponeo.pl, internetowemu dystrybutorowi opon i felg, pomagają serwisy internetowe na wszystkich ważniejszych rynkach europejskich. Bez tego trudno byłoby znaleźć klientów, którzy napływają z całej Europy.

Jednak największą przewagę konkurencyjną daje firmie internetowa baza komentarzy dotyczących opon i serwisów, która zawiera dziesiątki tysięcy opinii użytkowników. Internetowa Rewolucja bez granic ma na celu umożliwienie małym i średnim firmom zaistnienia w internecie. Akcja ruszyła cztery lata temu. W tym roku jej hasłem przewodnim jest eksport.

Przedsiębiorcy mogą bezpłatnie stworzyć wizytówkę na mapach Google, profesjonalną stronę internetową, także pod adresem w rozpoznawanej za granicą domenie oraz wypróbować reklamę w wyszukiwarce, również w językach obcych. Do tej pory w akcji udział wzięło 70 tys. małych i średnich przedsiębiorców.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu