Zmierzch "wiążących". Firmy nie rwą się do sięgania po tę tarczę przed fiskusem.
Interpretacje podatkowe nadal w zaniku — potwierdzają to dane Ministerstwa Finansów (MF). Od stycznia do czerwca złożono tylko 13,4 tys. wniosków o wiążące interpretacje przepisów, trzy razy mniej niż w pierwszej połowie rekordowego 2005 r. Eksperci wskazują na kilka przyczyn regresu.
— W 2007 r. interpretacje tak naprawdę przestały być wiążące. To skutek niekorzystnych zmian wprowadzonych przez ówczesne kierownictwo resortu finansów — mówi Irena Ożóg, była wiceminister finansów.
Zmiany wprowadziła minister Zyta Gilowska.
Wiążące interpretacje podatkowe obowiązują od 1 stycznia 2005 r. Zostały uznane za najkorzystniejszą zdobycz ustawy o swobodzie gospodarczej. Dawały przedsiębiorcy pewność, że jego transakcja czy inwestycja będzie w jednolity sposób traktowana przez organa skarbowe. Nawet zmiana przez fiskusa błędnej interpretacji nie pociągała za sobą konieczności dopłaty podatku. Nic dziwnego, że w ciągu pierwszych trzech lat firmy ruszyły tłumnie po tę nowość. Krach nastąpił w 2008 r., kiedy złożyły tylko 26,5 tys. wniosków (dla porównania: w 2005 — 70 tys.). Ubiegłoroczny spadek utrzymuje się i w tym roku. Czyżby przedsiębiorcy nie chcieli gwarancji bezpieczeństwa?
— Przede wszystkim nastąpiło nasycenie rynku interpretacjami. Urzędy skarbowe wydały ich już prawie 200 tys. Podatnicy uzyskali więc wyjaśnienia wielu nurtujących ich wątpliwości — wskazuje prof. Witold Modzelewski, były wiceminister finansów.
Następuje także osłabienie rygoryzmu fiskalnego.
— Spada obawa przed sporami ze skarbówką. Do niedawna panowała psychoza groźnego fiskusa, który wykańcza firmy. Zmiana nastąpiła wraz z wprowadzeniem zasady, że złożenie odwołania od decyzji organu skarbowego wstrzymuje jej natychmiastowe wykonywanie. Firma może łatwo uniknąć płacenia domiaru podatkowego. To w dużej mierze rozbroiło fiskusa — mówi prof. Modzelewski.
I dodaje, że… opłaca się mieć zaległości podatkowe.
— Obecnie są one najtańszą formą kredytowania — mówi były wiceminister.
Irena Ożóg wskazuje też na osłabienie gospodarcze.
— Już w ubiegłym roku zmniejszały się inwestycje i liczba transakcji na rynku. Obecnie spowolnienie gospodarcze się pogłębia. Tym samym jest mniejsze zapotrzebowanie na podatkowe wyjaśnienia urzędów skarbowych — mówi Irena Ożóg.
Jej zdaniem, w drugiej połowie roku zainteresowanie interpretacjami nadal będzie spadać.