Interpretacje w korku

Piotr Żarski
opublikowano: 2005-12-20 00:00

Był taki moment, gdy myślałem, że w sprawie wiążących interpretacji podatkowych powiedziano i napisano już wszystko. Po ostatecznym zwycięstwie, jakim było przymuszenie fiskusa do wypowiadania się nie tylko w sprawie transakcji, które się już odbyły, ale również w kwestii transakcji planowanych w przyszłości, wydawało się, że instytucji interpretacji podatkowych nic już nie zagraża.

Przez moment było wręcz idealnie. Podatnik miał prawo wystąpić o interpretację przepisów podatkowych w konkretnym nurtującym go stanie faktycznym. W praktyce w okresie trzech miesięcy otrzymywał z urzędu skarbowego wiążącą odpowiedź. Niezadowolony z interpretacji mógł się na nią pożalić do organu wyższej instancji, a ewentualnie dalej poszukiwać ochrony swoich racji przed sądami administracyjnymi.

Wszystko wydawało się działać bardzo sprawnie — nawet trochę zbyt sprawnie jak na polskie warunki. Trzeba było się domyślać, że to nie potrwa długo. I nie potrwało. Warszawski Wojewódzki Sąd Administracyjny skierował do Trybunału Konstytucyjnego przepisy o interpretacjach podatkowych, aby ten zbadał ich zgodność z konstytucją. Pozostałe sądy zareagowały bardzo szybko. Postępowania w sprawie interpretacji podatkowych, które dotarły do sądów, są obecnie zawieszane i wygląda na to, że do momentu rozpoznania sprawy przez trybunał żaden sąd nie wyda orzeczenia w tych sprawach.

Innymi słowy, na czas jakiś kontrola interpretacji wydawanych przez fiskusa jest w praktyce niedostępna. Interpretacje stanęły w gigantycznym korku i postoją tam przez dobre kilka miesięcy. Ciekawe, w jaki sposób fakt, że sądy administracyjne przez pewien czas nie będą patrzyć fiskusowi na ręce, wpłynie na jakość wydawanych w tym czasie interpretacji? Czy liczba niekorzystnych interpretacji się zwiększy?

Piotr Żarski, radca prawny, partner, Deloitte