Od 31 sierpnia 2012 r. prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie spółki Inwazja PC, właściciela sieci sklepów komputerowych, notowanej na NewConnect od 5 kwietnia 2011 r. do 18 stycznia 2012 r. Początkowo sprawą zajmowała się Prokuratura Rejonowa w Krakowie Prądniku-Białym, ale szybko przejął ją wydział przestępczości gospodarczej krakowskiej prokuratury okręgowej. Śledztwo prowadzone jest w kierunku art. 300 i 302 k.k. oraz art. 586 k.s.h. Dwa pierwsze dotyczą ukrywania majątku w razie zagrożenia niewypłacalnością, trzeci — niezgłoszenia przez zarząd wniosku o upadłość rzeczniczka w sytuacji wymaganej prawem. Nikt na razie nie usłyszał zarzutów, a postępowanie zostało zawieszone pod koniec sierpnia 2014 r.
Czasochłonne terabajty
Prokuratura z dalszymi działaniami czeka na opinię biegłych z zakresu księgowości.
Sęk w tym, że nie wie, kiedy można się tej opinii spodziewać.
— Biegli muszą przeanalizować kilkanaście tysięcy terabajtów danych księgowych, więc nie są w stanie określić, czy analiza będzie trwała rok czy dwa, czy więcej — informuje Bogusława Marcinkowska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Pojawia się więc groźba przedawnienia.
— Generalna zasada jest taka, że okres przedawnienia zależy od tego, jaki czyn został popełniony. Przy czynach zagrożonych karą powyżej pięciu lat pozbawienia wolności okres przedawnienia wynosi 15 lat. Może być jednak wydłużony o kolejne 10 lat, jeśli ktoś usłyszy zarzuty. Nie ma więc obaw o przedawnienie czynów z art. 300 k.k., gdyż liczba wierzycieli sprawia, że ewentualne zarzuty wynikałyby z § 3, czyli ukrywania majątku przed wieloma wierzycielami, co jest zagrożone karą do ośmiu lat więzienia — mówi adwokat Tomasz Konopka, partner w zespole postępowań karnych kancelarii Sołtysiński Kawecki & Szlęzak.
Jego zdaniem, gorzej jest w przypadku odpowiedzialności z art. 302 k.k. i 586 k.s.h. Przy braku zarzutów wobec konkretnej osoby przedawnia się ona po pięciu latach od popełnienia czynu. Prawnicy spierają się przy tym o to, od kiedy liczyć początek biegu przedawnienia przy przestępstwie niezgłoszenia wniosku o upadłość, tj. art. 586 k.s.h.
Niespełnione obietnice
Krzysztof Seweryn, prezes Inwazji PC i jej główny akcjonariusz, wniosek o upadłość złożył pod koniec marca 2012 r. Tymczasem już po debiucie na NewConnect, od lipca do października 2011 r., spółka prowadziła kolejną emisję akcji, oferując laptopy tym, którzy zapiszą się na papiery o wartości 60 tys. zł. Krzysztof Seweryn gwarantował przy tym odkupienie papierów po cenie o 30 proc. wyższej, jeśli spółka w 2012 r. nie osiągnie 1,1 mln zł zysku. Nie dość, że nie było zysku, to jeszcze sąd nie zgodził się na upadłość układową i orzekł likwidacyjną. Już pod rządami syndyk spółka opublikowała raport, z którego wynikało, że na koniec trzeciego kwartału 2012 r. miała ponad 23 mln zł zobowiązań. Z czasem syndyk uzupełniła jednak listę wierzytelności — ostatnio w styczniu 2015 r. Nie informuje jednak, na jaką wartość opiewa i ilu wierzycieli jest na nią wpisanych. © Ⓟ