Inwestor poluje na niedźwiedzia

opublikowano: 25-04-2016, 22:00

Rynek niedźwiedzia raczej nie kojarzy się z zyskiem, chyba że długa pozycja otwarta jest na aktywach Fałata

Julian Fałat zwiększył udział w rynku, chociaż mało kto to zauważył — w czasie ciągłego wzrostu zainteresowania sztuką powojenną łatwo przeoczyć, że aukcyjny obrót pracami malarza był w dwóch ostatnich latach najwyższy w historii. Dla niewprawionego inwestora temat nie wygląda przy tym aż tak obco, bo nazwisko autora nie jest raczej kojarzone z plątaniną niezrozumiałych bryzgów, tylko z bardziej przystępną sztuką pejzażową. Żeby więc skompletować potrzebne do zainwestowania wiadomości, trzeba przyjrzeć się jeszcze cenom, popytowi i poznać kilka kluczowych haseł — jak niedźwiedź, Nieśwież, polowanie.

ZRÓWNOWAŻONY ROZWÓJ:
ZRÓWNOWAŻONY ROZWÓJ:
Popyt na akwarele Juliana Fałata wygląda stabilnie, a przez 15 lat jego obrazy podrożały średnio 133 proc., wynika z danych Artprice. „Wyjazd na polowanie w Nieświeżu” licytowany będzie od 90 tys. zł.
POLSKI DOM AUKCYJNY

Bear market

Rozbudowane sceny figuralne — czyli takie z postaciami — przedstawiające myśliwskie atrakcje z Nieświeża są chyba najbardziej rozpoznawalnym wyróżnikiem sztuki Fałata. Miejscowość, która dzisiaj znajduje się na terenie Białorusi, kiedyś pełniła rolę siedziby magnackiego rodu Radziwiłłów, natomiast malarz przebywał tam na okoliczność polowania na niedźwiedzia z udziałem Wilhelma Pruskiego, późniejszego cesarza. Jego zadaniem było dokumentowanie przebiegu wydarzenia, więc repertuar tematów ograniczył się właściwie do kilku powielanych w różnych ujęciach schematów, takich jak np. myśliwskie obozowisko, trębacze, nagonka, niedźwiedź w barłogu, powrót z polowania czy tzw. oszczepniki, jak nazywano myśliwych z oszczepem.

Obrazów utrwalających epizod z 1886 r. powstało 11, ale nieświeski krajobraz wywarł na Fałacie na tyle silne wrażenie, że poza dopracowanymi olejnymi kompozycjami można go rozpoznać na serii przystępniejszych cenowo akwarel. Olejne płótna z zaśnieżonymi sosnami, przez których korony prześwieca ostre słoneczne światło, jeśli już pojawiają się na aukcjach, są kupowane za 150-200 tys. zł. Akwarelowych prac jest na rynku zdecydowanie więcej — głównie dlatego, że malarz uznawany jest za jednego z najwybitniejszych w tej technice — a przykładowy „Wyjazd na polowanie w Nieświeżu” licytowany będzie 28 kwietnia w Krakowie od 90 tys. zł.

— Nieświeskie polowania elektryzują kolekcjonerów chyba najbardziej, bo motyw można uznać za ikonę twórczości Fałata. Na rynku jego prac właśnie te XIX-wieczne uważa się za najcenniejsze i — chociaż prawie nie pojawiają się na aukcjach — w galeriach osiągają ceny 200-500 tys. zł. Mimo że przeciętne aukcyjne wyniki mogą utrzymywać się na stałym poziomie, w przypadku tego artysty nie brakuje informacji o zyskownych odsprzedażach — jeden z widoków z pracowni w ciągu 10 lat trafił na rynek 3 razy i podrożał około 250 proc. — mówi Wojciech Śladowski, prezes Polskiego Domu Aukcyjnego w Krakowie.

Mniej znaczy więcej

Poza tym, że nazwisko artysty większość inwestorów już gdzieś słyszała, wczuwanie się w dorobek Fałata ułatwił też sam malarz, który zapisywał swoje wrażenia nie tylko akwarelą, ale również pisząc pamiętniki. Czytanie jego nastrojowych relacji nie służy jednak wyłącznie wzruszającym doznaniom, bo na rynku sztuki przydaje się przede wszystkim do rozpoznawania motywów, potwierdzania autentyczności i wyceniania — o widocznej na wystawionym obrazie posiadłości pisał chociażby, że „olbrzymie, drewniane kolumny, podtrzymujące dachy ganków, dają pojęcie o rozmiarze rosnących tam sosen”.

Nieświeskie spotkanie z przyszłym cesarzem zaowocowało w dodatku nie tylko serią inwestycyjnych prac, ale — co równie ważne — zaproszeniem do Berlina, w którym przez następne 10 lat Fałat realizował zamówienia dworu. Inwestorom, którzy kojarzą jego malarstwo z jakimś ogólnym pejzażem, bardziej od Berlina może się jednak nasuwać widok podmiejski — z wiejskim kościółkiem czy łagodnym zakolem rzeki w jakiejś głuszy — i słusznie, bo w 1910 r. malarz przeniósł się na stałe do swojej posiadłości w podbeskidzkiej Bystrej.

Akwarelowe ujęcia tamtejszego krajobrazu, podobnie jak rozległe pejzaże z zaśnieżonymi polami i zaznaczonym ciemną kreską korytem rzeki, trochę nawet przeczą zasadzie, że na rynku dóbr alternatywnych najwyżej ceniona jest rzadkość, bo w przypadku artystów, którzy chętnie powielali jakiś temat, znaczenia nabiera jego rozpoznawalność. Fakt, że widząc charakterystyczny, oszczędny w środkach zimowy pejzaż, można stwierdzić, czyjego jest autorstwa, może wyraźnie podnosić jego rynkową wartość.

Tak jak olejne sceny polowania — pełne migotliwego światła i intensywnych błękitów — uznawane są za lokalną wersję impresjonizmu, o wspomnianych oszczędnych widokach mówi się, że są w stylistyce japońskiej. Pejzaż, który fachowo można nazwać „japonizującym”, to na przykład taki, w którym aktywną rolę gra niezamalowana biała płaszczyzna, na której odcina się tylko jakiś czarny zarys pnia drzewa czy strumienia.

Mimo że namalowanie takiego mało szczegółowego krajobrazu wydaje się nie wymagać rozwiniętego warsztatu, wrażenie jest wyjątkowo nietrafione, bo posługiwanie się przezroczystą farbą, która nie pozwala na żadne poprawki i rozlewa się na podłożu w nieprzewidziane kształty, zdecydowanie nie należy do łatwych do opanowania.

Z tego właśnie powodu o akwarelach dostępnych czasem od kilkunastu tysięcy złotych nie mówi się, że przedstawiają łysą rzekę, tylko że „syntetyzują” formy natury, dając „japonizujący” efekt. Oprócz bycia mistrzem akwareli Fałat był w dodatku mistrzem malowania śniegu, czemu warto przyjrzeć się z bliska, bo na pożółkłym dzisiaj papierze, zamiast chłodnej złamanej bieli, którą malował, bardziej widać czasem odcień wpadający w morelę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane