O ile widzimy, że dostęp do produktów nieskomplikowanych jest bardziej skomplikowany, niż powinien być, to w moim odczuciu dostęp do skomplikowanych – takich, gdzie trzech na czterech traci – jest zbyt łatwy – mówił Dariusz Adamski, zastępca przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego, podczas Konferencji Regulacji Rynku Kapitałowego. To było w maju i padła wtedy deklaracja, że "w najbliższym czasie" nadzorca uniemożliwi "przeprowadzanie klientów zainteresowanych produktami nieskomplikowanymi w kierunku skomplikowanych".
Gorący temat przynajmniej na chwilę wrócił w ostatnich dniach po tym, jak portal Strefa Inwestorów poprosił nadzorcę o aktualizację statusu sprawy. Odpowiedź rzecznika urzędu była lakoniczna, bo stwierdził jedynie, że prace w tym obszarze trwają i po ich zakończeniu zostaną przedstawione konkluzje.
Odpowiedź chyba nie mogła być bardziej w "KNF-style", ale to wystarczyło, by strach obleciał część akcjonariuszy XTB. W dwie sesje notowania spadły o około 10 proc. Bo choć w wypowiedziach oficjeli nazwa brokera nie pada, to nikt nie ma wątpliwości, że nadzorca ma ból głowy właśnie z jego powodu.
Fakty są takie: instrumentem, na którym trzech na czterech inwestorów traci, są kontrakty na różnicę kursową, znane pod skrótem CFD (ang. contract for difference). Na stronie internetowej XTB stoi jak byk: "77 proc. rachunków inwestorów detalicznych odnotowuje straty pieniężne w wyniku handlu kontraktami CFD u niniejszego dostawcy CFD. Zastanów się, czy rozumiesz, jak działają kontrakty CFD, i czy możesz pozwolić sobie na wysokie ryzyko utraty pieniędzy".
Czym zatem jest produkt?
Rewolucyjny wynalazek
Kupując CFD ,zawierasz zakład - najczęściej z dostawcą instrumentu, a nie z innym inwestorem, jak w wypadku akcji - że cena instrumentu bazowego pójdzie w górę lub w dół. Tym instrumentem mogą być akcje, surowce, obligacje, pary walutowe, indeksy czy kryptowaluty. Ważne – przy zakupie CFD nie stajesz się posiadaczem tych instrumentów. Posiadanie kontraktu CFD na akcje Microsoftu nie jest równoznaczne z byciem akcjonariuszem spółki.
CFD można zawrzeć drogą kupna bądź sprzedaży. Wybierając pierwszą opcję, zakładamy, że cena pójdzie w górę, zaś drugą – w dół. W slangu inwestycyjnym nazywa się to szortowaniem. CFD de facto doprowadził do rewolucji, ponieważ to dzięki niemu inwestorzy detaliczni mogą grać na spadki - robić coś, co na polskiej giełdzie z różnych powodów jest utrudnione lub wręcz niemożliwe. Warto dodać, że kupując CFD, zapłacimy wyższą cenę niż za sam instrument bazowy (akcję, surowiec itd.), a szortując – niższą. Tę różnicę, na której brokerzy też zarabiają, popularnie nazywa się spreadem.
Uwaga na dźwignię
Słownik trudnych terminów w przypadku CFD jest dłuższy. Kontrakty te są bowiem produktami lewarowanymi, czytam w dokumencie europejskiego urzędu nadzoru giełd i papierów wartościowych (ESMA). Lewar to inaczej dźwignia finansowa, czyli mechanizm, który pozwala inwestować więcej pieniędzy, niż de facto wyłożymy.
Działa to następująco: akcje spółki X kosztują 1000 zł, ale na koncie mamy tylko 300 zł. Według klasyfikacji ESMA dozwolony poziom dźwigni dla akcji to 1:5. To oznacza, że potrzeba tylko 20 proc. ceny akcji, aby zawrzeć kontrakt CFD. 20 proc. od 1000 zł to 200 zł – na to już nas stać. Kwota, którą wpłacamy, profesjonalnie nazywa się depozytem zabezpieczającym, a w świecie anglosaskim – margin (kinomanom polecam obejrzenie filmu „Margin Call”, świetna rola Jeremy’ego Ironsa).
Poziom lewara na CFD zależy od zmienności instrumentu. W przypadku kryptowalut maksymalnie można pożyczyć 50 proc. docelowej kwoty (1:2), a surowców (nie licząc złota) – 90 proc. (1:10).
Dźwignia finansowa to broń obosieczna – może spotęgować zyski, ale też straty. Jeżeli cena akcji wspomnianej spółki X pójdzie w górę o 10 proc., zarobimy 100 zł, czyli 50 proc. wpłaconej kwoty. Przy analogicznym spadku ceny tracimy połowę kapitału. Warto zaznaczyć, że prawo europejskie chroni inwestorów przed tzw. saldem ujemnym – jeśli poziom straty przekroczy 50 proc. brokerzy są zobowiązani zamknąć pozycję CFD. Inwestorzy mogą sobie ustawić własne, mniejsze limity poprzez funkcję stop loss.
Obok podwyższonego ryzyka utraty pieniędzy trzeba pamiętać, że brokerzy pobierają różnego rodzaju opłaty za transakcję CFD w postaci prowizji bądź też punktów swapowych w przypadku transakcji lewarowanej. Jeśli decydujemy się na trzymanie pozycji CFD dłużej niż dzień, broker zaczyna naliczać punkty swapowe na podstawie wielkości pożyczonej kwoty. To trochę jak z płaceniem odsetek za kredyt.
Spekulacja to nie dla mnie
Czy CFD to dobry instrument dla inwestora długoterminowego? Moim zdaniem nie. Jest to narzędzie do inwestowania krótkoterminowego opartego na spekulacji, a nie fundamentach. Skoro aż trzech na czterech inwestorów traci na CFD, to oznacza jedno – każdy, bez względu na doświadczenie, może na tym instrumencie stracić pieniądze.
- W inwestowaniu szanse są po twojej stronie. Im bardziej wydłużasz horyzont inwestycji, tym twoje szanse są większe. I to właśnie różni inwestowanie od hazardu – tu im dłużej bawisz się w obstawianie, tym szybciej zmierzasz do straty 100 proc. majątku. W inwestowaniu jest na odwrót i to jest piękne – ten, kto będzie miał cierpliwość i dyscyplinę, zawsze na końcu wygra – powiedział mi niedawno Tomasz Tarczyński, prezes Opoki TFI.
Nic dodać, nic ująć. Czy dostęp do CFD u niektórych brokerów jest zbyt łatwy, jak twierdzi KNF? To już nie mnie oceniać. Przeciętna wiedza Polaków o inwestowaniu jest niska. Niedawno na uroczystości rodzinnej rozmawiałem ze świeżakiem na rynku, takim trochę jak ja, tyle że o ponad dekadę młodszym. Zaczął od małych kwot, ale przyznał, że od razu kupił CFD - nie potrafił jednak stwierdzić, czy zrobił to świadomie, czy kupił kontrakt dlatego, że w popularnych aplikacjach inwestycyjnych instrumenty te sąsiadują z bazowymi. Wpisujesz np. nazwę spółki i wyskakują ci i akcje, i CFD, a profile wyglądają niemal identycznie. Pewnie właśnie to jest problem, którym zajmuje się nadzorca. Bo nawet jeśli nikomu nie można zabronić podjęcia podwyższonego ryzyka, to na drodze do tego powinny jednak zapalać się sygnały ostrzegawcze.
