Zarząd ZA Puławy twierdzi, że prowadzi rozmowy z inwestorem ze Wschodu, który chciałby zainwestować w przetwórstwo produkowanej w puławskiej firmie melaminy. Spółka przygotowuje już list intencyjny w tej sprawie.
Firmy sektora ciężkiej chemii, nie czekając na to, co ostatecznie wypłynie spod pióra urzędników Nafty Polskiej i ministerstwa skarbu, same próbują rozwiązywać swoje problemy. Jest ich dużo: poczynając od utraty zaufania banków po konieczność ograniczenia produkcji wyrobów, których w dłuższej perspektywie nie będzie można ulokować na rynku. Należą do nich nawozy azotowe.
Jednym z największych producentów nawozów w Polsce obok włocławskiego Anwilu są Zakłady Azotowe Puławy (ZAP).
— W krajach Unii Europejskiej obserwujemy nadprodukcję nawozów azotowych. Z chwilą, kiedy Unia poszerzy się o Polskę oraz inne państwa kandydujące, sytuacja stanie się dramatyczna. Trzeba będzie ograniczać produkcję, a co za tym idzie redukować miejsca pracy. Chcemy tego uniknąć i już teraz przygotowujemy się do modyfikacji profilu produkcji — mówi Zygmunt Kwiatkowski, prezes ZA Puławy.
Puławskie Azoty stawiają więc na produkcję melaminy i jej przetwórstwo. Jest ona obecnie najbardziej rentownym produktem firmy. Trzeba podkreślić, że Azoty są jej jedynym producentem w kraju.
— Nie chcemy walczyć z potentatami na europejskim rynku nawozów. Chcemy zająć niszę produktową, która zapewni nam wykorzystanie linii technologicznych. Przygotowujemy się więc do wybudowania na terenie ZAP wytwórni przetwarzającej melaminę na żywice melaminowo-mocznikowe. Mamy już potencjalnego inwestora zainteresowanego współpracą z nami — ujawnia Zygmunt Kwiatkowski.
Potencjalny inwestor ZAP ma swoją siedzibę za wschodnią granicą Polski. Szef puławskich Azotów na razie odmawia podania szczegółowych informacji.
— Jesteśmy już po wstępnych rozmowach. W ciągu dwóch lub trzech tygodni ma nastąpić podpisanie listu intencyjnego. Obecnie przygotowujemy jego treść. Nasz partner jest bardzo zainteresowany współpracą. Stanowimy dla niego niejako przepustkę do Unii Europejskiej. My natomiast planujemy otwarcie przedstawicielstwa w Moskwie — dodaje Zygmunt Kwiatkowski.
Na razie ZAP mają problem z uzyskaniem środków na budowę trzeciej wytwórni melaminy. Potrzebują ponad 200 mln zł. Banki zniechęcone opieszałością Nafty Polskiej w przedstawieniu im strategii restrukturyzacji branży i ciężką do niedawna sytuacją sektora odmawiają współpracy. Tymczasem sprzedaż ZA Puławy w lipcu tego roku była najwyższa od trzech lat i wyniosła 95 mln zł.
Spółka za rok obrotowy liczony od 30 czerwca 2002 do 1 lipca 2003 uzyskała zysk netto wynoszący 13 mln zł, podczas gdy rok wcześniej miała stratę sięgającą 129 mln zł. Nieoficjalnie udało nam się dowiedzieć, że zadłużenie spółki z tytułu kredytów obrotowych, kredytu inwestycyjnego i wobec Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa wynosi łącznie około 375 mln zł.