Po zdecydowanych wzrostach, którymi zakończyły poniedziałkowe sesje giełdy w USA i Europie Zachodniej można było oczekiwać, że nastroje krajowych inwestorów również się poprawią. GPW niejednokrotnie już jednak udowodniła, że o takiej prostej relacji nie ma mowy. Wzrosty na zagranicznych rynkach wywoływały na GPW jedynie krótkotrwały atak popytu. Tak było i tym razem.
Jak oczekiwano, sesja zaczęła się od wzrostów indeksów. Przez pierwsze dwie godziny notowań rynek rósł mimo dość mieszanych sygnałów dochodzących z giełd zachodnioeuropejskich. Kiedy na tych ostatnich indeksy umiarkowanie spadły poniżej poziomów ostatnich zamknięć, inwestorom z GPW „puściły nerwy”.
Podczas wtorkowej sesji uwaga rynku skupiała się przede wszystkim na handlu akcjami Pekao SA. Papiery banku zanotowały w poniedziałek wyraźny spadek ceny, co było wynikiem rozczarowania, jakie wywołała wśród inwestorów znaczna redukcja prognozy tegorocznego zysku banku. Rekordowe obroty handlu papierami spółki przekraczały 40 proc. wyniku całego rynku i wyniosły około 70 mln zł.
We wtorek handel akcjami Pekao był jeszcze większy. Akcje spółki od początku sesji drożały. Właściciela zmieniło jeszcze więcej papierów spółki niż na poprzedniej sesji. Wartość obrotów akcjami Pekao zbliżyła się do 100 mln zł i ponownie miała ponad 40-proc. udział w handlu całego rynku.
Przez całą wtorkową sesję wyraźny wzrost kursu notowały akcje BPH PBK i BRE Banku. W przypadku tego drugiego wzrost popytu może wiązać się z wiadomościami o zawarciu umowy między Elektrimem i częścią jego obligatariuszy. BRE jest jednym z większych akcjonariuszy tej spółki. Przed sesją bank poinformował również o planie redukcji zatrudnienia o blisko 17 proc., co dzięki ograniczeniu kosztów ma korzystnie wpłynąć na jego wyniki.
O ponad 10 proc. wzrósł kurs Elektrimu. Prezes spółki powiedział, że zawarcie porozumienia z częścią obligatariuszy zwiększa szansę osiągnięcia ugody w sprawie restrukturyzacji długu spółki.
Największy wpływ na pogorszenie nastrojów inwestorów miała we wtorek wyprzedaż papierów Softbanku i KGHM. W przypadku pierwszej ze spółek stało się to dość nagle. W pierwszej fazie notowań akcje spółki drożały. Już w poniedziałek cieszyły się popytem i odrabiały duże straty z ubiegłego tygodnia. Po dwóch godzinach sesji pojawiła się jednak duża podaż papierów spółki, spadek ich ceny sięgał nawet 7 proc.
Akcje KGHM taniały wyraźnie od początku sesji, a powodem była wypowiedź prezesa koncernu, z której wynika, że nie zamierza on zmniejszać zapisanej w księgach wartości Telefonii Dialog. Tymczasem za takim rozwiązaniem opowiedział się audytor.