Nie widać końca spadkowej serii na warszawskim parkiecie. Jej uporczywość, tempo i brak wrażliwości na jakiekolwiek pozytywne sygnały to znak, że giełdę zdominowała typowa dla zaawansowanej bessy mentalność klęski. Kapitulacja popytu jest bezwarunkowa, a wyprzedaż akcji trwa bez oglądania się na ceny.
Takie gwałtowne przyspieszenie spadków często sygnalizuje zbliżanie się przynajmniej średnioterminowego dna. W przypadku GPW dodatkowym argumentem na rzecz takiego scenariusza była dodatkowo bliskość tegorocznego minimum indeksu największych spółek. W pierwszych godzinach wczorajszej sesji pojawiła się więc nadzieja, że popyt zdoła przynajmniej obronić wsparcie dla WIG20 przy 2700 pkt, a być może przejść do kontrataku.
Po neutralnym zamknięciu na Wall Street, gdzie taniejąca ropa uratowała indeksy przed spadkiem, głęboka wtorkowa przecena w Warszawie wydawała się przesadna. Sprzyjało to stronie popytowej, która na otwarciu notowań rzeczywiście spróbowała skorzystać z okazji i narzucić swoje warunki. Początkowy wzrost okazał się jednak tylko krótkotrwałym odreagowaniem, a indeksy mniejszych spółek wylądowały pod kreską. Z WIG20 podaż miała większy problem. Dobre postawy Telekomunikacji Polskiej oraz kilku innych gigantów parkietu wzmacniały indeks, dzięki czemu niemal do południa utrzymywał się on na plusie. Obroty były znacznie niższe niż dzień wcześniej, co można było interpretować jako znak wyczerpania energii podaży.
Przedłużająca się stagnacja wywołała w końcu niepokój. Ożywiony na nowo pesymizm sprowokował kolejną falę ucieczki z rynku. Do sprzedaży akcji dopingował wzrost notowań ropy, która drożała w oczekiwaniu na raport o stanie zapasów paliw w USA. Związane z tym osłabienie zagranicznych i indeksów i kiepskie otwarcie za oceanem jeszcze bardziej podsyciły wyprzedaż w Warszawie. WIG20 przełamał wsparcie i na koniec dnia był wart 2672 pkt, tracąc 2,2 proc. To najniższe zamknięcie w tym roku. Po raz kolejny warszawski indeks zajął ostatnie miejsce w Europie.
Wśród blue chipów ocalała jedynie TP. Największe straty poniosły Asseco i Getin, zniżkujące o 6 i 7 proc. Niemal 17 proc. stracił na zamknięciu sesji debiutujący Pozbud. Indeksy mniejszych spółek spadły tym razem mniej. Statystyka nieco się poprawiła, gdyż zniżkowało tylko 60 proc. walorów w porównaniu z ponad 80 proc. we wtorek. Obroty spadły i wyniosły 1,18 mld zł.
Włodzimierz Uniszewski