Inwestorzy mają już dosyć

Marta Biernacka
opublikowano: 2004-12-01 00:00

Polski inwestor w starciu z ukraińskim aparatem państwowym nie ma szans. Ale gdyby pomogła mu ambasada...

Wschód znaczy potencjał. Wielomilionowa rzesza konsumentów, tania siła robocza, chłonny rynek. Czego przedsiębiorca może chcieć więcej? Jasnych reguł, bezpieczeństwa i swobody gospodarowania. Niestety, takich warunków w tym kraju nie znajdzie.

Międzynarodowe Stowarzyszenie Przedsiębiorców Polskich na Ukrainie (MSPP) mieści się w Kijowie. 30 jego członków — właścicieli firm i menedżerów — postanowiło głośno upominać się o swoje prawa i wspólnie walczyć z biurokratyczną machiną.

— Zrzeszyliśmy się po to, aby wspólnie występować w obronie naszych praw. Władze uważniej słuchają wielogłosu — tłumaczy Maciej Bossowski, wiceprezes MSPP, dyrektor firmy Bauma Ukraina.

Tor przeszkód

Zdaniem Macieja Bossowskiego, przedsiębiorca chcący prowadzić interesy na Ukrainie powinien zawczasu przygotować się na liczne niespodzianki. Postoje na granicy, przekupny i rozwinięty aparat urzędniczy, konieczność lokowania inwestycji na państwowym gruncie — to pestka. Gorąco zaczyna się robić, kiedy przedsiębiorca wraca np. z urlopu, i dowiaduje się, że przestał być właścicielem firmy. Jerzy Konik, prezes MSPP, taką sytuację przeżył osobiście. Sprawa próby przejęcia lwowskiego Domu Handlowego Magnus w styczniu 2004 r. nagłośniona została w polskich i ukraińskich mediach.

— Stowarzyszeniu wiadomo o ośmiu takich sytuacjach. Siedmiu biznesmenów przepadło. Zostali „wywłaszczeni”. Na Ukrainie sprawy załatwia się „po dzwonku”. Przejecie spółki jest kwestią kilku telefonów do kilku sędziów — mówi Jerzy Konik.

Styczeń był przełomowy w istnieniu stowarzyszenia.

— Po prostu przebrała się miarka. Ile można patrzeć na niesprawiedliwości, które dzieją się w majestacie prawa. Postanowiliśmy zebrać materiał dowodowy — stworzyć „listę problemową” i zapukać do drzwi polskiej ambasady — mówi Maciej Bossowski.

Spotkanie członków stowarzyszenia z Markiem Ziółkowskim, ambasadorem Polski w Kijowie, odbyło się 26 lipca.

— Przedstawiliśmy listę problemów i zaproponowaliśmy utworzenie przy ambasadzie komórki prawno-ekonomicznej, która monitorowałaby zmiany w przepisach i informowała o nich przedsiębiorców. Poza tym pytaliśmy o wsparcie lobbingowe i możliwość interwencji służb dyplomatycznych w trudnych sytuacjach — mówi Maciej Bossowski.

Jednak według Anny Skowrońskiej-Łuczyńskiej, radcy handlowego polskiej ambasady w Kijowie, powołanie takiej komórki w świetle przepisów nie jest możliwe.

— Władze dyplomatyczne mogą w razie potrzeby interweniować. Jesteśmy jednak ograniczeni budżetem — mówi Anna Skowrońska-Łuczyńska.

Jerzy Konik i Maciej Bossowski mają nadzieję, że uda się polskich dyplomatów przekonać. Planują kolejną wizytę w ambasadzie.

— Wsparcie ambasady jest ważne. Dzięki niemu przedsiębiorca nie występowałby sam przeciwko aparatowi biurokratycznemu, byłby przygotowany do pracy na Ukrainie — mówi Tymoteusz Fleiszar, z firmy Dogmat.

Gdzie po pomoc

Stowarzyszenie jest instytucją samofinansującą się. Co miesiąc jego członkowie spotykają się i omawiają bieżące sprawy. Mają prawnika. Maciej Bossowski zachęca do kontaktu.

— Służymy radą i przestrogą. Nie wystarczy mieć pieniądze i postawić tu fabrykę, trzeba wiedzieć, jak jej nie stracić — podkreśla Maciej Bossowski.

Anna Skowrońska-Łuczyńska kieruje na stronę internetową ambasady.

— Tam znajduje się kompendium wiedzy na temat ceł, podatków, procedur rejestracyjnych. Organizujemy też seminaria. Indywidualnym firmom nie pomagamy, po to są prawnicy, firmy konsultingowe — mówi Anna Skowrońska- Łuczyńska.