Inwestorzy muszą czekać

Kronospan z wielkim projektem i 15 firm z inwestycjami za 1,5 mld zł nie wejdą do stref. Pomoc publiczną dostaną najwcześniej w 2018 r.

Chorzele, miasto i gmina na północy województwa mazowieckiego, czekają na pierwszego dużego inwestora. To Kronospan, producent płyt działający na całym świecie, który najwięcej spółek — 10 — ma w Polsce. W marcu „Kurier Przasnyski” podał, że austriacki inwestor, który za 21 mln zł kupił 97 ha, chce tu wydać ponad 2 mld zł i stworzyć 1 tys. miejsc pracy. Pod koniec lipca przedstawiciele miasta odwiedzili fabryki firmy w Szczecinku i Poznaniu. W czerwcu rada miejska uchwaliła włączenie działki do Warmińsko-Mazurskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.

Zobacz więcej

RUSZY ZIEMIĘ: Tadeusz Kościński, wiceminister rozwoju, który odpowiada za specjalne strefy ekonomiczne, wstrzymał co prawda włączenia gruntów prywatnych, ale obiecuje od przyszłego roku możliwość korzystania ze zwolnień w całej Polsce i z zastosowaniem prostszych procedur. Fot. Marek Wiśniewski

Duże projekty

— Byłby to największy inwestor w mieście, a inwestycja bardzo by się przydała. Młodzież wyjeżdża, wielu mieszkańców pracuje za granicą, chętnie by wrócili, gdyby powstały miejsca pracy. Widzimy zainteresowanie innych firm, które składają wnioski o warunki zabudowy. Jeśli pojawi się duży inwestor, przyjdą kolejni przedsiębiorcy — mówi Beata Szczepankowska, burmistrz Chorzel. Kronospan działa w wielu strefach ekonomicznych — w czerwcu tego roku pod projekt firmy za 180 mln zł poszerzono mielecką, w której w 2014 r. firma zainwestowała 205 mln zł, a w 2013 r. w Strzelcach Opolskich, w katowickiej SSE, Kronospan OSB rozpoczął projekt za 432 mln zł.

Poszerzeń stref na gruntach prywatnych nie może być, bo 1 lipca przestały obowiązywać odpowiednie przepisy, a Ministerstwo Rozwoju nie przygotowało nowych.

Jednak teraz firma nie wejdzie do specjalnej strefy ekonomicznej (SSE). Takich przedsiębiorców jest dużo więcej. Chociaż pod koniec czerwca kilka stref urosło, to zmiany granic bardzo by się w kilku przydały. Z ankiety „PB” przeprowadzonej wśród 14 SSE wynika, że pięć nie ma w tym momencie chętnych do inwestycji na gruntach prywatnych. Pozostałe mają 16 projektów wartości 1,505 mld zł, dzięki którym powstanie 1280 miejsc pracy. Poszerzeń stref na gruntach prywatnych nie może być, bo 1 lipca przestały obowiązywać odpowiednie przepisy, a Ministerstwo Rozwoju nie przygotowało nowych. Resort chce wprowadzić całkiem nową ustawę dotyczącą SSE. Nie będzie zezwoleń i poszerzania stref ekonomicznych, tylko „Decyzje o wsparciu” wydawane na 10, 12 lub 15 lat w zależności od regionu na podstawie kryteriów: nakładów, miejsc pracy, współpracy B+R. Tyle, że ustawa ma wejść w życie… w 2018 r. Przedstawiciele stref są jednak dobrej myśli.

— Jeśli nowe przepisy pojawią się zgodnie z planem na początku przyszłego roku, a wszystko na to wskazuje, przedsiębiorcy na tym skorzystają. Według starych procedur, wejście do strefy trwało nawet półtora roku, teraz firmy będą musiały poczekać kilka miesięcy — zauważa Małgorzata Popławska, wiceprezes Krakowskiego Parku Technologicznego zarządzającego krakowską SSE. Entuzjastą zmian jest też Krzysztof Kielec, prezes Kostrzyńsko-Słubickiej SSE.

— Od przyszłego roku będzie bardzo dużo pozytywnych zmian w przyznawaniu pomocy publicznej. Nikt nie będzie stratny. Prace ministerstwa są na finiszu i nic nie powinno się opóźnić. Firmy, które chcą inwestować na gruntach prywatnych, powinny przygotować się do projektu, bo najpóźniej od nowego roku dostaną lepsze warunki — mówi Krzysztof Kielec. Strefy zachęcają do inwestycji na gruntach publicznych.

— Decyzja inwestycyjna jest zawsze w rękach biznesu. Obecny stan prawny mobilizuje nas, aby zachęcić inwestorów do wejścia na tereny już objęte granicami strefy. Jeżeli kalendarz firmy wymaga decyzji dzisiaj, oferujemy atrakcyjne tereny strefowe na podstawie obecnych regulacji prawnych. Nie widzimy spadku zainteresowania przedsiębiorców — mówi Paweł Lulewicz, wiceprezes Pomorskiej SSE. W niektórych strefach, np. kamiennogórskiej, słupskiej, czy kostrzyńsko-słubickiej na włączenie gruntu do strefy nie czeka teraz żaden inwestor.

— Dwa dni przed 1 lipca zgłosiła się firma, która już działa w strefie, ale chciała włączyć jeszcze kawałek działki. Za późno — przyznaje Leszek Dec, prezes suwalskiej SSE.

Pokolenie deadline’ów

Paweł Tynel, partner w EY, uważa, że jeżeli nowe przepisy pojawią się 1 stycznia 2018 r., to inwestorzy nie powinni mieć problemu.

— W końcu zmiany granic SSE trwały co najmniej pół roku. Przedsiębiorcy powinni jednak pamiętać, że nowy schemat wsparcia inwestycji będzie zawierał nowy zestaw kryteriów i na pewno nie wszystkie z planowanych projektów będą je spełniały — zaznacza Paweł Tynel. Pracownicy MR już dwukrotnie pokazali, że potrafią pracować pod presją czasu. W grudniu 2016 r., tuż przed wejściem w życie przepisów zaostrzających kryteria włączania gruntów prywatnych, rząd zmienił granice siedmiu stref. Oznaczało to wejście 25 firm z projektami za 2,5 mld zł. Pod koniec czerwca tego roku, zanim przestały obowiązywać przepisy umożliwiające włączanie gruntów prywatnych, pięć stref urosło pod 13 projektów za 800 mln zł, tworzących 750 miejsc pracy. Tyle że tym razem nie będzie deadline’u. A nową politykę inwestycyjną wicepremier Mateusz Morawiecki obiecywał wiosną 2017 r.

1280 …a tyle etatów utworzą.

1,505 mld zł …taka jest wartość planowanych przez nie inwestycji…

16 Tyle firm chce zainwestować w strefach na gruntach prywatnych…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Inwestorzy muszą czekać