Inwestorzy nadal nie chcą handlować na parkiecie

Tomasz Furman
opublikowano: 2000-10-30 00:00

Inwestorzy nadal nie chcą handlować na parkiecie

Zainteresowanie inwestorów warszawską giełdą spada w zastraszającym tempie. Jeszcze w lipcu wartość obrotów wynosząca 150-200 mln zł była codziennością, co i tak w porównaniu z początkiem roku wydawało się wielkością śmiesznie niską, a obecnie uznawane jest za przyzwoity poziom. Pierwsze symptomy mniejszej aktywności pojawiły się w sierpniu, co tradycyjnie zwykło się tłumaczyć wyjazdem inwestorów na letni odpoczynek.

POWRÓT giełdowych graczy z wakacji nie oznaczał jednak powrotu na GPW. Co gorsza, wartość obrotów zmalała do poziomu, który powinien wywołać prawdziwy niepokój na całym rynku. Powinien, bo osobiście nie widzę żadnych istotnych działań ze strony instytucji odpowiedzialnych za polski rynek kapitałowy, mogących zachęcić ludzi do inwestowania.

TYMCZASEM w piątek wartość obrotów na wszystkich parkietach, po przeszło 34-proc. spadku wyniosła jedynie 58,6 mln zł. Malejącej aktywności inwestorów towarzyszyła przecena zdecydowanej większości walorów, co zaowocowało ujemnymi zmianami wszystkich indeksów. Jakby tego było mało, na dogrywce zanotowano aż 69 nadwyżek sprzedaży oraz dwie oferty sprzedaży, wobec tylko 38 nadwyżek kupna.

NIEWIELKIM pocieszeniem dla giełdowych graczy jest zapewne fakt, że większość przecen była stosunkowo mała. Poza Próchnikiem i Fasingiem, przeszło 9-proc. spadki dotknęły tylko pięciu emitentów z rynku równoległego. Jednak ze względu na kilkakrotnie wyższą od popytu podaż w dwóch przypadkach, tj. Pażura i TIM-u, musiano ogłosić oferty sprzedaży.

POPOŁUDNIOWA część sesji rozpoczęła się od silnej przeceny, czego efektem była około 1-proc. przecena indeksów. Później sytuacja się unormowała, ale na rynku nie widać było specjalnych oznak optymizmu.