Inwestorzy naganiani do Słubic

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2007-01-15 00:00

Nie da się w ciągu jednej nocy otworzyć 6 tys. miejsc pracy, ale resort gospodarki chce ściągnąć inwestorów, którzy je stworzą.

Nie da się w ciągu jednej nocy otworzyć 6 tys. miejsc pracy, ale resort gospodarki chce ściągnąć inwestorów, którzy je stworzą.

Resort gospodarki ma pomysł, jak pomóc 6 tys. osób, które straciły pracę w wyniku pożaru w nocy z 10 na 11 stycznia na targowisku w Słubicach.

— Najlepszym sposobem wydaje się przyciągnięcie do regionu inwestorów, którzy będą potrzebować pracowników. W związku z tym przejrzeliśmy wszystkie projekty inwestycyjne w Kostrzyńsko-Słubickiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej. Chcemy przyspieszyć procedury, by inwestorzy mogli wejść do strefy szybciej — zapowiada Andrzej Kaczmarek, wiceminister gospodarki.

W związku z tym polecił, by strefa znalazła tereny, które warto nią objąć.

Rząd chce też bardziej niż zwykle zachęcić inwestorów.

— Poprosiliśmy Polską Agencję Informacji i Inwestycji Zagranicznych, by zrobiła przegląd przedsiębiorców, z którymi rozmawia, i rozważyła, czy można ich skierować w tamte regiony. W ciągu tygodnia zrealizujemy kampanię w mediach, głównie niemieckich, ale najpewniej także włoskich i hiszpańskich — mówi Andrzej Kaczmarek.

Efekty tych działań resort pozna za kilka tygodni.

— Przewidujemy spotkanie z zainteresowanymi inwestorami z udziałem agencji, strefy oraz resortu gospodarki, by rozmawiać już o konkretach — dodaje wiceminister.

Nie wykluczył także możliwości budowy nowego targowiska.

— To delikatna sprawa. Mamy inwestorów z branży handlowej. Najpierw jednak trzeba ustalić sprawę z burmistrzem oraz przedsiębiorcami. Z burmistrzem spotkam się dziś — zapowiedział Andrzej Kaczmarek.

— W piątek władze samorządowe spotkały się w poszkodowanymi. Dziś burmistrz Ryszard Bodziacki ma spotkanie w ministerstwie —mówi Krzysztof Dołganow, prezes strefy.

Na razie nie wiadomo, ile pieniędzy resort gospodarki przeznaczy na realizację swoich pomysłów.