Inwestorzy na większości europejskich parkietów byli w piątek mocno podejrzliwi po robiącej fatalne wrażenie końcówce czwartkowej sesji za oceanem. Tej podejrzliwości nie mogli się pozbyć mimo rosnących kontraktów na amerykańskie indeksy, dobrych wieści zza oceanu i wreszcie optymistycznego początku handlu na Wall Street. Strach przed korektą lub co najmniej powtórką czwartkowego scenariusza powodował, że wielkiej chęci do wzrostów nie było.
Czwartkowe "wyczyny" osłabiły wyraźnie siłę byków. W piątek miały one trudności z utrzymaniem indeksu największych spółek powyżej 2500 punktów. Chętnych do sprzedaży akcji nie brakowało i stawianie im czoła przebiegało ze zmiennym szczęściem. Definitywnie opuściło ono "obrońców hossy" wczesnym popołudniem. WIG20 zniżkował wówczas o 0,3 proc. Pozostałe wskaźniki radziły sobie gorzej już od rana, przebywając poniżej czwartkowego poziomu. Zmiany cen akcji największych spółek rzadko przekraczały 1 proc. W drugiej, spadkowej części dnia, najmocniej, bo prawie 2 proc., traciły papiery Pekao, po ponad 1 proc. zniżkowały walory PKO i Polskiej Grupy Energetycznej.
Jeszcze jedna próba poderwania indeksu największych spółek w górę, podjęta pod koniec sesji, zakończyła się niepowodzeniem. Ostatecznie WIG20 zakończył dzień "zwyżką" o 0,02 proc., indeks szerokiego rynku spadł o 0,08 proc., wskaźnik średnich firm stracił 0,5 proc., a sWIG80 zniżkował o 0,15 proc. Obroty wyniosły 1,55 mld zł.
Podsumowując, ubiegły tydzień był siódmym z rzędu, w którym indeksy na warszawskim parkiecie zwiększały wartość. Z tak długą serią wzrostów mieliśmy do czynienia po raz pierwszy w całej, trwającej od lutego ubiegłego roku, fali zwyżkowej. Poprzednia, "startowa" z marca i kwietnia 2009 r., liczyła sześć tygodni z rzędu o dodatnim bilansie. Skończyła się jedynie niewielką, płaską korektą. Zobaczymy, jak będzie tym razem.
Główne parkiety europejskie zaczęły dzień od niewielkich spadków i mimo że kontrakty na amerykańskie indeksy wyraźnie zwyżkowały, sytuacja szybko zaczęła się pogarszać. Wskaźniki w Paryżu i Frankfurcie traciły po 0,2-0,3 proc. Jedynie londyński FTSE utrzymywał się na niewielkim plusie. Liderem wzrostów była giełda w Atenach, gdzie indeks rósł o 4 proc. W naszym regionie nastroje były mocno zróżnicowane. W Bukareszcie, Pradze i Sofii indeksy notowały niewielkie wzrosty. Moskiewski RTS zwyżkował o ponad 1 proc. po decyzji o kolejnej obniżce stóp procentowych. Za to węgierski BUX tracił tuż po południu 1,5 proc.
Roman Przasnyski