Inwestorzy proszą o pomoc Bieleckiego

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2011-04-19 00:00

Sektor usług biznesowych zwróci się do szefa Rady Gospodarczej przy Premierze o wsparcie systemu grantów.

Kolejna odsłona starcia z resortem finansów

Sektor usług biznesowych zwróci się do szefa Rady Gospodarczej przy Premierze o wsparcie systemu grantów.

Kolejka inwestorów czeka na zachętę od polskiego rządu. A tu fundusze unijne się skończyły, a rządowych grantów od początku roku brak, bo rząd zmienia system wsparcia. Zrzeszenie Liderów Usług Biznesowych (ABSL), które reprezentuje centra nowoczesnych usług, postanowiło działać.

— Wysłaliśmy wczoraj list do Jana Krzysztofa Bieleckiego. To jedna z trzech osób — obok Waldemara Pawlaka i Jacka Rostowskiego — które mają wpływ na ekonomiczne decyzje premiera. Minister finansów jest nieugięty w sprawie systemu wsparcia. Szef Rady Gospodarczej przy Premierze rozumie biznes i to, jak ważne są potencjalne inwestycje. Mamy nadzieję, że nas wesprze — mówi Jacek Levernes, prezes ABSL i szef centrów usług HP w regionie EMEA (m. in. Europa, Afryka, Bliski Wschód)

Nowoczesne usługi to dziś 60 tys. miejsc pracy i szansa na kolejne 12 tys. tylko w tym roku — oceniają specjaliści McKinseya. Polska jest liderem w Europie Wschodniej, odbiera centra usług Europie Zachodniej i wygrywa z innymi lokalizacjami na świecie, przyciągając coraz bardziej zaawansowane usługi. Właśnie inwestycje tego sektora stanowią gros nowych projektów przychodzących do Polski.

30-50-70

O system od ubiegłego roku spierają się Ministerstwa Gospodarki (MG) i Finansów (MF). Wiele udało się wynegocjować, ale pozostała kwestia wysokości bezrobocia, powyżej którego dopuszczalna jest pomoc państwa. MG chce, by o grant mogły się ubiegać firmy inwestujące w powiatach o stopie bezrobocia poniżej 30 proc. średniej krajowej. MF myśli o 70 proc.

— Będziemy zachęcali, by wprowadzić poziom 30 proc. W przeciwnym razie niemal każdy grant dla centrów nowoczesnych usług będzie musiała zatwierdzać Rada Ministrów — wyjaśnia Marek Grodziński, wiceprezes ABSL i członek zarządu Capgemini BPO Polska.

Centra usług powstają w dużych miastach, w których jest wielu studentów i specjalistów. W przypadku wymogu, by grant dostawały firmy inwestujące w powiatach o stopie bezrobocia przekraczającej 70 proc. średniej krajowej, jedynym większym miastem z takim przywilejem będzie Łódź.

To już kolejny list ABSL w tej sprawie. Zrzeszenie pisało do premiera Donalda Tuska, który przekazał sprawę do resortu gospodarki. Było też pismo do ministra Rostowskiego. O pomoc do premiera zwrócili się także prezydenci pięciu miast (Poznania, Katowic, Lublina, Wrocławia i Gdańska). Jak dotąd bezskutecznie.

Języczek u wagi

Wiele osób twierdzi, że granty są niepotrzebne. Ale nigdy nie wiadomo, czy dana inwestycja przyszłaby do nas bez wsparcia rządowego. Są natomiast dowody na to, że brak grantu zniechęca inwestorów. Ostatnio Honeywell, który chce budować fabryki turbosprężarek i klocków hamulcowych, nie doczekał się unijnego wsparcia, które przyznaje MG. Ponieważ decyzja się odwlekała, firma zrezygnowała z Polski. Fabryki powstaną gdzie indziej.

Co się zmienia

Nowy program nie pozwala na łączenie grantów rządowych z unijnymi albo ze zwolnieniami w strefach. Pozostawia jednak furtkę — można poprosić rząd o zgodę na łączenie pomocy publicznej. O granty — tak jak dotychczas — będą mogły ubiegać się firmy z sektorów: motoryzacyjnego, elektronicznego, lotniczego, biotechnologii, nowoczesnych usług i badawczo-rozwojowego (spełniające określone warunki dotyczące nakładów i miejsc pracy) oraz z innych branż pod warunkiem inwestycji za 1 mld zł, tworzącej 500 etatów. Z 18,7 do 15,6 tys. zł spadnie maksymalne wsparcie na miejsce pracy. Województwa wschodnie mają 8-procentowy bonus. Program ma być dostępny nie tylko dla zagranicznych, ale także polskich spółek. Program na lata 2011-20 przewiduje w budżecie 727 mln zł na rządowe granty.