Resort finansów sprzedał wczoraj wszystkie oferowane obligacje warte 2,5 mld zł. Inwestorzy nie wykorzystali okazji, by powalczyć o lepsze warunki.
Od kilku dni na wtórnym rynku obligacji trwa wyprzedaż. Ceny idą w dół, rentowność rośnie. Inwestorzy albo w ogóle wycofują się z gry, albo przenoszą się na rynek akcji. To nie wróżyło dobrze pierwszemu przetargowi obligacji po wakacjach.
Resort skarbu miał do sprzedania papiery za 2,5 mld zł. Nikt nie wątpił, że sprzeda całą pulę. Problemem była cena. Inwestorzy mogli zażądać dodatkowej premii za tzw. sytuację rynkową i uzyskać średnią rentowność nabywanych papierów powyżej 5 proc. Udało im się wywalczyć tylko 4,98 proc.
Po znacznej wyprzedaży obligacji na początku tygodnia, inwestorzy mieli nadwyżkę gotówki. Spadkom najbardziej oparły się obligacje 2- -letnie. Rentowność tych papierów na rynku wtórnym wynosiła wczoraj 4,96 proc. Inwestorzy mogli więc zażądać na przetargu kilkupunktowej premii. Wiadomo bowiem, że potrzeby pożyczkowe rządu rosną. Wszystko wskazywało na to, że resort skłonny byłby zaakceptować znacznie wyższą cenę i rentowność grubo powyżej 5 proc. Mimo to gracze nie w pełni wykorzystali korzystną sytuację. Popyt znacznie przeważał podaż i wyniósł ponad 6,19 mld zł. Resort wybrał więc najbardziej korzystne oferty, a średnia rentowność wyniosła tylko 4,982 proc. Być może powodem takich wyników był spadek rentowności dwuletnich papierów na rynku wtórnym do 4,92 proc., który nastąpił przed samym przetargiem.
Mimo dużej różnicy cen po przetargu na rynku wtórnym nie doszło do wyprzedaży. Rentowność 2-letnich papierów na rynku wzrosła tylko o 1-2 pkt baz.