Inwestorzy skarżą się na polskie firmy
Z badań Izby Przemysłowo-Handlowej Inwestorów Zagranicznych wynika, że przedstawiciele zagranicznych firm za najpoważniejszą barierę rozwoju w Polsce uważają złą współpracę z polskimi partnerami. Zmienić powinno się więc nie tylko polskie prawo, o czym mówią wszyscy, ale także podejście rodzimych firm do biznesu.
Zagraniczni inwestorzy skarżą się, że polskie przedsiębiorstwa nie potrafią prowadzić negocjacji i korespondencji, ofertę inwestycyjną prezentują mało atrakcyjnie, a na dodatek mają wygórowane oczekiwania od inwestorów zagranicznych.
— Polacy muszą mieć świadomość, że inwestor zagraniczny nie jest filantropem, lecz przedsiębiorcą, który angażuje się w dane przedsięwzięcie po to, aby osiągnąć zysk. Poza tym trzeba umieć przekonać potencjalnego inwestora, że zaproponowany projekt, obiekt lub lokalizacja najlepiej spełniają jego oczekiwania. W przeciwnym wypadku może zostać przechwycony przez konkurencję, także zagraniczną — mówi Zygmunt Janiec, dyrektor zarządu IPHIZ.
Polskie paragrafy
Inwestorów nie przyciąga także mało konkurencyjna polska gospodarka. Przede wszystkim obciążenie podatkami jest bardzo duże. Podatek dochodowy od osób prawnych, chociaż stopniowo obniżany, należy do najwyższych w Europie. Przepisy zawarte w kodeksie pracy są niedogodne. Nie można zatrudniać pracowników na czas realizacji określonego zadania, a regulacje dotyczące godzin pracy i godzin nadliczbowych są mało elastyczne. Zagraniczni inwestorzy narzekają też na biurokratyzację.
— Warto się zastanowić, dlaczego zespół do spraw odbiurokratyzowania gospodarki, powołany przez Leszka Balcerowicza, nie spełnił zadania i co należy uczynić, by to zmienić — podkreśla Zygmunt Janiec.
Przekonać urzędnika
Aparat Skarbu Państwa to kolejne słabe ogniwo polskiego rynku. Zagranicznych inwestorów razi obcesowe traktowanie przez urzędników i ich niekompetencja. Jedna z firm długo musiała przekonywać urząd skarbowy w Gdańsku, że wykonując w Polsce elementy do statków montowanych w Niemczech eksportuje usługi i z tego powodu należy jej się zwrot VAT. Kolejna sprawa to bałagan organizacyjny — w niektórych urzędach skarbowych brakuje dzienników korespondencji.
— Prawo jest złożone i zmienne, a przy jego interpretacji urzędnicy mają dużą swobodę. W różnych urzędach w Polsce te same przepisy są różnie interpretowane — mówi Jerzy Binkiewicz, dyrektor naczelny Strabag Polska.
Do IPHIZ należą m.in. ABB, IKEA, ING Barings, Procter & Gamble, Daewoo.