Inwestorzy tracą cierpliwość
Wtorkowa sesja pokazała, iż narastają obawy rynku o przyszłość giełdowych telekomów. Najcięższa spółka warszawskiego parkietu TP SA straciła ponad 2 proc. Przyczyną spadków były malejące szanse na szybkie kupno 10 proc. akcji operatora przez konsorcjum France Telecom i Kulczyk Holding, a już na pewno nie za ustaloną z MSP cenę 40 zł. Optymizmu nie przyniosła również wtorkowa publikacja wyników spółki, której zysk w II kwartale był najgorszy od początku minionego roku.
Potwierdziły się też doniesienia o przedłużających się rozmowach Elektrimu z Vivendi. ET miał zapłacić spółce 80 mln euro do 31 lipca i 409 mln euro do 10 grudnia, a środki na ten cel mieli dostarczyć Francuzi. Strony nie dotrzymały terminu 30 lipca, a we wtorkowym komunikacie Elektrim poinformował jedynie, że rozmowy się przedłużą, mimo dążenia stron do jak najszybszego zamknięcia negocjacji. Ta informacja wywołała natychmiastowy spadek akcji Elektrimu, który początkowo tracił około 7 proc., jednak później systematycznie wzrastał.
Nie wiedzie się również trzeciej spółce sektora, Netii, która spadła około 10 proc., przy rekordowym wolumenie obrotów. Wyprzedaż papierów spółki wynika z obaw inwestorów o dalsze finansowanie jej działalności i niejasnych perspektyw. Spółka potrzebuje na przetrwanie około 350 mln, a jej główny akcjonariusz, szwedzka Telia, raczej tych środków nie dostarczy.


