Inwestorzy uciekają od inflacyjnego dolara

Wtorkowy handel nie należał do specjalnie interesujących. Od momentu rozpoczęcia notowań WIG20 przebywał na minusach, które nieznacznie oddalały nas od poziomu 2900 pkt. Mały obrót podobnie jak wczoraj wskazywał, że zainteresowanie handlem wciąż jest bardzo wybiórcze, a to z kolei sprawiło że byki tuż przed rozpoczęciem handlu w Stanach próbowały wynieść indeks powyżej poniedziałkowego zamknięcia. Sztuka ta się nie udała, a w konsekwencji w jednym ruchu spadkowym wróciliśmy do miejsca skąd cały atak się rozpoczynał i ostatecznie zamknęliśmy dzień dokładnie w miejscu jego otwarcia. Druga z rzędu sesja bez żadnych istotnych rozstrzygnięć i konkretów.

Podobnie słabo prezentowały się pozostałe rynki europejskie i tamte zmiany starano się uzasadnić kolejnymi wstrząsami wtórnymi w Japonii. Co ciekawe takie same wstrząsy w tym samym kraju jeszcze wczoraj nie miały dla rynków żadnego znaczenia, a już dziś niby już generowały słabe nastroje. To zapewne tylko pretekst podobnie jak słabszy od oczekiwań indeks ZEW opisujący nastroje niemieckich analityków i inwestorów, który spadł do poziomu 7 pkt., jednak od kilku miesięcy stracił on korelację z giełdową rzeczywistością więc wszystkie rynki solidarnie go zignorowały.

Inwestorzy uciekają od inflacyjnego dolara

A-Z Finanse
opublikowano: 12-04-2011, 19:25

Wtorkowy handel nie należał do specjalnie interesujących. Od momentu rozpoczęcia notowań WIG20 przebywał na minusach, które nieznacznie oddalały nas od poziomu 2900 pkt. Mały obrót podobnie jak wczoraj wskazywał, że zainteresowanie handlem wciąż jest bardzo wybiórcze, a to z kolei sprawiło że byki tuż przed rozpoczęciem handlu w Stanach próbowały wynieść indeks powyżej poniedziałkowego zamknięcia. Sztuka ta się nie udała, a w konsekwencji w jednym ruchu spadkowym wróciliśmy do miejsca skąd cały atak się rozpoczynał i ostatecznie zamknęliśmy dzień dokładnie w miejscu jego otwarcia. Druga z rzędu sesja bez żadnych istotnych rozstrzygnięć i konkretów.

Podobnie słabo prezentowały się pozostałe rynki europejskie i tamte zmiany starano się uzasadnić kolejnymi wstrząsami wtórnymi w Japonii. Co ciekawe takie same wstrząsy w tym samym kraju jeszcze wczoraj nie miały dla rynków żadnego znaczenia, a już dziś niby już generowały słabe nastroje. To zapewne tylko pretekst podobnie jak słabszy od oczekiwań indeks ZEW opisujący nastroje niemieckich analityków i inwestorów, który spadł do poziomu 7 pkt., jednak od kilku miesięcy stracił on korelację z giełdową rzeczywistością więc wszystkie rynki solidarnie go zignorowały.

Jeżeli już na siłę szukać dobrych informacji to inflacja w Wielkiej Brytanii nieoczekiwanie spadła do „zaledwie” 4 proc., co po lutowym odczycie 4,4 proc. może wydawać się istotną zniżką, z tym że to nadal dwukrotnie powyżej celu inflacyjnego tamtejszego Banku Centralnego. Niemniej może chociaż dać nadzieję angielskiej gospodarce, że niskie stopy procentowe nie będą pod aż tak dużą presją.
Zupełnie w drugą stronę ruszyła dynamika cen importu w Stanach Zjednoczonych gdzie w ciągu miesiąca wzrosły one o 2,7 proc. Ten sam wskaźnik już bez paliw sięgnął tylko 0,6 proc., ale to już kolejny sygnał, że inflacja w USA będzie musiała się pojawić, a obawiając się tego gracze uciekają od dolara. Stąd widzieliśmy dziś umacniające się euro. Surowce też dotknął drugi dzień spadków, ale od ubiegłotygodniowych szczytów oddaliliśmy się tylko kosmetycznie.

Bardzo stonowaną reakcję pomimo umacniającego się euro widzieliśmy na złotym, choć jednej z członków RPP sugerował, że możliwa jest szybka podwyżka stóp procentowych i to aż o 50 pkt. bazowych. Praktycznie brak jakiegokolwiek umocnienia złotego wynika z faktu, że taki scenariusz wydaje się na tyle nieprawdopodobny, że rynek nie bierze go po uwagę.


Paweł Cymcyk
Analityk
Makler Papierów Wartościowych
A-Z Finanse

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: A-Z Finanse

Polecane