Wyniki Netii rozczarowały, a niepewność co do dalszego ciągu przygody spółki z usługami UMTS powoduje, że inwestorzy w trakcie wczorajszej sesji pozbywali się papierów telekomu. Co gorsza, kurs spychały w dół duże zlecenia. Najbliższe wsparcie to tegoroczne minimum na poziomie 3,90 zł.
Netia utknęła w miejscu z dynamiką wyników, a stara prawda mówi, że kto nie rośnie, ten de facto się cofa. W ujęciu rocznym przychody wzrosły zaledwie o 4 proc., do 216,4 mln zł, przy najniższych oczekiwaniach rynku na poziomie 230 mln zł. Nawet biorąc pod uwagę zmianę metodologii kalkulowania sprzedaży, dynamika jest znikoma. W porównaniu z ostatnim kwartałem 2004 r. o 4,3 proc., do 129,4 mln zł, spadły przychody z bezpośrednich usług głosowych. W ujęciu rocznym spadek sięgnął 6 proc. Minimalnie zmniejszyła się również liczba abonentów, a w segmencie biznesowym (kwartalnie) nie zmieniła się, co nie jest dobrym sygnałem. O 11 proc. w stosunku do I kwartału 2004 r. spadł średni miesięczny przychód na linię (ARPU).
Na plus trzeba zapisać dalsze śrubowanie marży EBITDA, która wzrosła o 2,9 pkt proc., do 39,5 proc. (85,6 mln zł). To głównie zasługa zmniejszenia kosztów utrzymana sieci i redukcji wydatków marketingowych, ale wydaje się, że zacieśniająca się konkurencja spowoduje, że to jeden z ostatnich dobrych wskaźników. Nieco niższy od średnich oczekiwań rynkowych był także zysk netto. Spadek do 23,3 mln zł z 36,8 mln zł przed rokiem jest przede wszystkim wynikiem zmian zasad rachunkowości.
Reakcja rynku pokazuje, że mimo wszystko źle zostało odebrane zwycięstwo Netii Mobile w przetargu na UMTS. Znamienne jest zachowanie zarządu operatora, któremu nie spieszy się ze złożeniem wniosku o rezerwację częstotliwości. Ma na to czas do poniedziałku. Jeśli zrezygnuje, do gry wejdzie Hutchison, a to nie będzie dobra wiadomość ani dla Netii, ani dla TP.