Na rynku walutowym kurs euro względem dolara pogłębił spadki z początku tygodnia i po przełamaniu kluczowego w krótkim terminie wsparcia z okolic 1,31 USD dotarł do poziomu 1,296 USD. Oznacza to, że w czasie krótszym niż półtora miesiąca euro potaniało o około 13 centów.
To pokazuje, jak dynamicznie zmieniły się prognozy dotyczące dalszego rozwoju kryzysu w strefie euro. Wprawdzie Europejski Bank Centralny (EBC) podjął specjalne kroki mające pobudzić system bankowy do życia, (np. udzielenie bankom trzyletnich kredytów), ale głównym problemem instytucji finansowych jest wysychające z miesiąca na miesiąc źródło nowych, bezpiecznych aktywów.
Potwierdziła to choćby pierwsza emisja bonów Europejskiego Funduszu Stabilizacji Finansowej, która we wtorek spotkała się z bardzo dużym zainteresowaniem inwestorów — notowania papierów były zbliżone do analogicznych papierów Niemiec.
W środę rozwarstwienie rentowności obligacji wśród członków strefy euro się pogłębiło. Dochodowość dziesięcioletnich papierów Niemiec spadała poniżej 2 proc. (do około 1,96 proc.) pierwszy raz od 22 listopada, podczas gdy obligacje Włoch przynosiły 6,75 proc. Dane makroekonomiczne ze strefy euro nie przestają wskazywać na spowolnienie koniunktury — w środę kolejnym tego typy sygnałem był spadek produkcji przemysłowej. W ujęciu miesiąc do miesiąca wyniósł on jedynie 0,1 proc., ale w odniesieniu do poziomu sprzed roku produkcja przemysłowa wzrosła zaledwie o 1,1 proc., a jeszcze latem była ona o ponad 5 proc. wyższa niż w 2010 r.
Na warszawskim parkiecie podczas pierwszej części sesji WIG20 poruszał się nieznacznie ponad kreską. Sytuacja zmieniła się, gdy po południu powróciły obawy o rating Francji i indeks CAC40 tracił na wartości blisko 2,5 proc. Na naszym parkiecie bardzo dobrze zachowywały się walory PGNiG, które drożały o ponad 4 proc., jednak bohaterem sesji został Getin Holding, którego akcje poszły w górę o blisko 9 proc. W taki sposób przyjęto informację o transakcji sprzedaży ubezpieczeniowej spółki córki niemieckiemu inwestorowi. Za taniejącą ropą podążyły akcje PKN Orlen — po południu taniały o 3 proc. Godzinę przed zakończeniem sesji WIG20 spadał o 0,2 proc., więc nie można mówić o panice giełdowych inwestorów, w przeciwieństwie do tych z rynku walutowego.
Kurs dolara po południu znalazł się powyżej szczytów z czerwca 2010 roku (około 3,53 PLN), co oznacza, że amerykańska waluta była najdroższa od marca 2009 roku. Ważniejsze z punktu widzenia finansów publicznych Polski notowania euro także nie napawały optymizmem, bo w ciągu środowej sesji euro kosztowało nawet 4,595 PLN. W drugiej części dnia złoty odrobił część strat (euro potaniało do 4,55 PLN), ale w obliczu tak silnego odwrotu inwestorów od ryzyka, to jeszcze niewystarczająca przesłanka, by mówić o wyczerpaniu aktualnego trendu.