Inwestorzy w Europie będą czekali na dane z USA

Piotr Kuczyński
05-12-2003, 00:00

Wczorajsza sesja w USA potwierdziła dużą niepewność panującą na rynku. Tygodniowe dane z rynku pracy były gorsze od prognozowanych, ale nie na tyle, żeby bardzo inwestorów zdenerwować. Z pewnością nie zachęcały jednak do kupna akcji. Poza tym na rynek wpływały informacje ze spółek i ogólna atmosfera. Niepokojące było to, że w oczekiwaniu na konferencję Intela kurs spółki spadał, a cały NASDAQ też się obniżał. Na wykresie Intela widać, że bardzo prawdopodobne jest powstanie formacji podwójnego szczytu. Reakcje rynku na informacje napływające ze spółek były dziwne i chaotyczne, a zmienność na sesji bardzo duża. Oczekiwanie na dane makro i na konferencje spółek pozwoliło, dzięki mocnej końcówce sesji, na pozytywne zamknięcie, ale wszystkie decyzje techniczne zostały przesunięte na dzisiaj.

Sesja w Eurolandzie zaczęła się wczoraj od spadków, ale indeksy szybko wróciły do środowego zamknięcia. Większość inwestorów uważała, że to tylko odbicie od 2.000 pkt. na NASDAQ wywołało słabe zakończenie sesji w USA. Poza tym euro przestało się wzmacniać dlatego, że po pierwsze Daily Telegraph napisał, iż Komisja Europejska rozważa wprowadzenie ograniczeń w wymianie waluty (nic takiego nie zostanie wprowadzone), a po drugie prezydent Bush miał znieść cła na stal.

Czekano też na wynik posiedzenia ECB, który stóp nie zmienił. Po słabych danych z rynku pracy w USA indeksy zaczęły się osuwać, a euro znowu biło rekordy tylko po to, żeby szybko zawrócić, kiedy indeksy w USA zaczęły wzrastać i znowu wrócić do rekordowych poziomów, kiedy okazała się, że rynek amerykański jest słaby. To pokazuje, co będzie się działo, kiedy w USA rozpocznie się prawdziwa korekta.

Wczoraj po sesji w USA odbyły się konferencja Intela i IBM na temat osiągnięć w kwartale i prognoz. Z całą pewnością będą miały wpływ na to, co będzie się dzisiaj działo w Eurolandzie. To wcale jednak nie znaczy, że rynek kasowy w USA zachowa się tak jak Euroland czy kontrakty amerykańskie. Już wiele razy wydawało się, że jedna czy dwie spółki ustalą kierunek indeksów i w większości przypadków okazywało się, że wcale tak nie było. W ten sposób często Euroland wpadał w pułapkę. Poza tym dzisiaj będzie dzień, na który inwestorzy czekali od dawna. Optymiści mają nadzieję, że będzie to bardzo mocne zakończenie tygodnia. I tak rzeczywiście może być, ale niekoniecznie musi przynieść wzrost indeksów. Mówimy oczywiście o listopadowych danych z rynku pracy w USA.

Poprzedzające je dane makro były tak doskonałe, że inwestorzy będą bardzo rozczarowani, jeśli raport nie będzie dużo lepszy od prognoz. Przewodniczący kongresowej komisji budżetowej powiedział, że ilość zatrudnionych wzrośnie o 400 tys., co byłoby naprawdę wydarzeniem. Problem w tym, że dużo lepsze od prognoz dane mogą obudzić strach przed wtorkowym posiedzeniem Fed. Dzień zamkną październikowe zamówienia fabryczne, ale to powinny być bardzo mocne dane sądząc z raportów o zapasach i sprzedaży detalicznej.

Wczoraj znowu mieliśmy szansę, żeby przetestować nasz rynek. Po ostatnich doświadczeniach zarówno podaż jak i popyt były bardzo ostrożne, ale zaczęliśmy sesję standardowo: na minusie. Nic dziwnego, że obie strony handlu były ostrożne - zmiany indeksów, jak było widać, potrafią być ostatnio niespodziewane i nielogiczne. Rynek nadal był słaby, a obrót (bez dużej transakcji na BRE) bardzo mały i nie pozwalający na optymistyczne rokowania. WGPW znowu zachowywała się znacznie gorzej niż inne rynki światowe, a końcowe 10 minut, a właściwie nawet dwie minuty, doprowadziły, dzięki działaniu arbitrażystów, do przeceny.

Wyraźnie widać, że naszym funduszom brakuje kapitału i nawet zapowiedź zasilenie OFE kwotą blisko 400 mln zł. rynkowi nie pomaga. Nie ma siły – bez kapitału zagranicznego czeka nas co najwyżej marazm. Dzisiaj o kierunku indeksów zadecyduje reakcja rynków światowych na dane makro z USA.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Kuczyński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Inwestorzy w Europie będą czekali na dane z USA