Coraz więcej zagranicznych firm grozi rządowi Czech wniesieniem sprawy do trybunału arbitrażowego. Niewątpliwie zachęciła je decyzja, zgodnie z którą Czechy muszą zapłacić 10,4 mld CZK firmie CME, inwestorowi TV Nova.
Czeski rząd ma kłopoty. Kanadyjska firma Frontier Petroleum Services (FPS) chce zażądać od tego kraju 203 mln CZK (27,7 mln zł) odszkodowania w związku z inwestycją w producenta samolotów Letecke Zavody — doniósł „Prague Business Journal”. Kanadyjczycy chcieli wziąć udział w produkcji samolotów Z-410, jednak we wrześniu okazało się, że Letecke Zavody zostały bez ich wiedzy zrestrukturyzowane, a FPS przestał być akcjonariuszem.
FPS to kolejna firma niezadowolona z traktowania w Czechach. W ubiegłym tygodniu Fischer Travel Agency zagroziła wszczęciem procedury sądowej, bo czeskie władze celne przejęły samolot wyleasingowany przez firmę. Z kolei Invesmart, włoska grupa finansowa, zastanawia się nad zaskarżeniem banku centralnego Czech w związku z bankructwem Union Banka. Konsorcjum budowlane Housing & Construction również nie wyklucza wejścia na drogę sądową po odwołaniu przez rząd kontraktu na budowę autostrady D47. Saluka Investments jest w trakcie przygotowywania sprawy, w której żąda zwrotu 40 mld CZK (5,5 mld zł) utraconych po bankructwie Investicni a Postovni Banka. Brytyjska William Nagel już oskarżyła Czechy o nieprzyznanie jej licencji na działalność, a luksemburska European Media Ventures chce odzyskać pieniądze utracone na inwestycji w TV3.
Ladislav Zelinka, wiceminister finansów Czech, uważa, że wysyp gróźb arbitrażowych to zagrywki taktyczne firm.
— Nie powinny one spodziewać się, że w ten sposób poprawią swoją pozycję negocjacyjną — ostrzega minister.
A jednak jest się czego bać. W marcu międzynarodowy trybunał arbitrażowy zdecydował, że Czechy naruszyły umowę międzypaństwową o ochronie inwestycji i muszą zapłacić 10,4 mld CZK (1,4 mld zł) firmie CME, współzałożyciela TVNova, który został bezprawnie odsunięty od zysków.