Inwestorzy z SSE chcą rekompensat

Katarzyna Kozińska
opublikowano: 2002-12-04 00:00

Inwestorzy ze specjalnych stref ekonomicznych, którym UE obcięła ulgi, upominają się o rekompensatę cofniętych obietnic od polskiego rządu. Postulaty, które trafiły do ministra gospodarki, wymagają jednak zgody resortu finansów.

Inwestorzy, którzy sami o sobie mówią „dwutysięczniki” (ponad 80 dużych spółek, które uzyskały zezwolenia na działalność na terenie specjalnych stref ekonomicznych — SSE w 2000 r.), nie rezygnują z walki o wyrównanie strat z powodu zmiany warunków inwestycji. Unia wymusiła na polskim rządzie zmniejszenie ulg. Pierwotnie mieli być zwolnieni przez 10 lat z płacenia podatku dochodowego, a przez następnych 10 płacić połowę stawki. Unia zażądała, by w poczet ulg mogli wpisać sobie do 50 proc. wartości inwestycji.

Zainteresowani przyznają, że skrajne przypadki — zwłaszcza inwestorów z USA — mogą trafić do sądu. Na razie przedsiębiorcy wybrali kolejny etap negocjowania z rządem. Każdy robi to na własną rękę, ale przy poparciu zarządów SSE.

— Nam też zależy na wyjaśnieniu tej sytuacji. Inwestorzy przyglądają się, jakie ostatecznie warunki będzie mógł zaoferować rząd — mówi Włodzimierz Żak z Katowickiej SSE.

Inwestorzy chcą takiej interpretacji przepisów, która nie będzie ich dyskwalifikować w kolejce do dopuszczalnej pomocy. Dwie z czterech najważniejszych kwestii wiążą się ze zgodą ministra finansów.

— Pierwsza dotyczy uściślenia definicji inwestycji. Tak, aby wszystkie wydatki na dany projekt w strefie mogły kwalifikować się do uzyskania ulgi — także wydatki na zakup gruntu. Zależy nam też na możliwości rozliczania strat z pierwszych lat inwestowania w okresie, kiedy spółka będzie już rentowna — mówi Zbigniew Kozicki, dyrektor inwestycyjny firmy Flextronics, która w Pomorskiej SSE ma zarejestrowanych aż 14 spółek z o.o.

Z rozliczania strat mogą korzystać wszystkie podmioty, które nie korzystają z ulg wynikających z warunków działania w SSE.

— Ordynacja podatkowa mówi, że firma, która korzysta z ulg inwestycyjnych, nie może rozliczać strat, ale nie ma jednoznacznej interpretacji, czy korzystanie z ulgi jest równoznaczne z uzyskaniem zezwolenia w SSE czy też liczy się dopiero od momentu faktycznego jej uzyskania. Ulga w podatku dochodowym pojawia się przecież dopiero wtedy, gdy pojawia się zysk — wyjaśnia Włodzimierz Żak.

Jego zdaniem, chodzi o to, żeby działalność w strefie nie była warunkiem ograniczającym, lecz zachęcającym inwestorów.

— Może się bowiem okazać, że przy obecnych warunkach niektórym firmom bardziej będzie się opłacać rozliczanie straty niż korzystanie z ulgi o obniżonym progu — dodaje Włodzimierz Żak.

— Nadal nie wiadomo również, na jakich zasadach będzie można korzystać z funduszu inwestycyjnego, który powstanie przy każdej spółce — twierdzi dyrektor Kozicki.

Resort gospodarki zaproponował, aby wpływy z podatków dochodowych płaconych przez przedsiębiorców według nowych zasad utworzyły fundusze, z których środki będą mogły zostać wykorzystane na nowe inwestycje. To by jednak oznaczało, że z podatkami musi pożegnać się minister finansów. Zapowiedzi resortu, dotyczące zrealizowania wpływów z podatków, kolidują z interesem inwestorów z SSE.

— Nasz rząd zamknął już negocjacje w sprawie stref, a Węgrzy przedłużyli je do połowy grudnia. Jeśli ich warunki będą tylko trochę lepsze, to nie mam wątpliwości, gdzie inwestorzy będą szukać lokalizacji — mówi jeden z przedsiębiorców.