Inwestorzy znów polubili akcje spółek high-tech

Tomasz Furman
opublikowano: 2000-05-15 00:00

Inwestorzy znów polubili akcje spółek high-tech

Akcje spółek z branży teleinformatycznej notowane na na warszawskiej giełdzie znowu wróciły do łask inwestorów. Podczas piątkowego fixingu reprezentujący je indeks zyskał na wartości aż 8,5 proc., dzięki czemu jego wartość znowu przekroczyła 24 tys. punktów. Poziom tego subindeksu byłby jeszcze większy, gdyby nie stosunkowo mały wzrost walorów TP SA (+ 5,7 proc.).

POPYT zgłoszony przez inwestorów na pozostałe spółki z parkietu SITECH zdecydowanie przekroczył podaż. Na akcjach ComArchu, ComputerLandu, Softbanku i Ster-Projektu zanotowano redukcję kupna, a na walorach CSS i STGroup nawet ofertę kupna. Liderem wzrostów został jednak nowosądecki Optimus. Jego wycena po zniesieniu widełek poprawiła się aż o 25 proc. Prawdopodobną przyczyną takiego zainteresowania spółką są spekulacje dotyczące finalizacji procesu pozyskania nowego inwestora strategicznego.

W CZASIE notowań ciągłych kursy walorów spółek informatycznych w dalszym ciągu pięły się w górę. Najwyraźniej jednak inwestorom zaczęło brakować środków na nowe zakupy, bo wraz ze wzrostami ich wycen, spadały kursy pozostałych akcji. W efekcie na zamknięciu wszystkie podstawowe indeksy warszawskiej giełdy nie uległy znaczącym zmianom.

OBSERWOWANE od początku roku wahania cen akcji przedsiębiorstw działających w Internecie lub dopiero planujących rozpocząć tam inwestycje ulegają znacznie szybszej i większej zmianie niż pozostałe walory. Po części jest to efekt naśladowania przez krajowych inwestorów tendencji na NASDAQ. Z kolei w Stanach Zjednoczonych wiąże się to prawdopodobnie z brakiem możliwości oceny tego, jakie w przyszłości konsekwencje przyniesie rozwój Internetu i wprowadzenie nowych technologii informatycznych.

POSTĘPUJĄCY tam proces, wykorzystywania niemal na każdym poziomie działalności człowieka nowego medium, jakim jest Internet, musi przynieść szereg zmian. Już obecnie dzięki niemu tradycyjne sposoby zarządzania przedsiębiorstwami nie sprawdzają się. Z tego względu część firm wprowadza nowe metody pracy, struktury organizacyjne oraz metody kierowania, kontroli czy produkcji.

WSZYSTKO to oznacza, że tak naprawdę nie wiadomo, co w najbliższych latach przyniesie dalszy rozwój Internetu. W szczegółach oznacza to, że nikt nie jest w stanie dziś określić, jakie wywrze on skutki nie tylko na poszczególne osoby czy przedsiębiorstwa, ale i gospodarkę światową. Brak szans na dokonanie prawidłowej oceny tych zjawisk długo jeszcze będzie wpływał na wycenę akcji spółek związanych z Internetem, w tym również na krajowym podwórku.