Inwestuj, jąwszy pałasza

Weronika Kosmala
26-04-2018, 22:00

Chcesz zróżnicować portfel, gotuj się do wojny — aukcja militariów w Sopockim Domu Aukcyjnym zaplanowana jest na sobotę, a deszcze niespokojne potargały katalog na cztery kategorie

1. Siekiera, motyka i miecz samuraja

POJEDZIEMY NA ŁÓW:
Wyświetl galerię [1/2]

POJEDZIEMY NA ŁÓW:

Arkebuz z ceną wywoławczą 48 tys. zł wykonano w zakładach cieszyńskich słynących w Europie z wyrobu tzw. ptaszniczek, czyli broni do polowania na ptactwo. Fot. Sopocko dom aukcyjny

Niemiec, Moskal nie osiędzie, gdy jąwszy pałasza… — pieśń legionów mogła pulsować rytmicznie w leśnym powietrzu nad całym śpiewającym szeregiem, a nikt nie przypuszczał nawet, jak ochoczo będzie kiedyś wpisywana po strzępkach w wyszukiwarce. Fragment „jąwszy pałasza” — jako zlepek nurtujący rodaków — ożywa właśnie w katalogu aukcji zaplanowanej na 28 kwietnia jako potyczka kolekcjonerów broni i najróżniejszych przedmiotów najprędzej kojarzonych z wojskiem. Ponad kilogramowy pałasz rosyjski szeregowych kirasjerów licytowany będzie od 9 tys. zł jako jeden z mnóstwa ostro zakończonych przykładów broni białej, która już w samych opisach daje wyobrażenie o grozie starcia z chłodem haczykowato zadartych ostrzy.

Bezmierny potencjał dla takich wizji mają miecze japońskie, z których jeden wystawiony zostanie z ceną wywoławczą 10,5 tys. zł — mowa o typie wakizashi, czyli krótkim i jednosiecznym, który samuraj mógł nosić razem z kataną, na filmach prezentując przy okazji umiejętność chodzenia po ścianie. Gdyby kinowe skojarzenia łagodząco odrealniły katalog, jednym zamachnięciem odetnie je orientalny, ceremonialny topór z XIX w., o który rywalizować będzie można już od 400 zł. Udekorowany mosiężnym słoniem ma stalowe zakończenie w formie półksiężyca, które fachowo opisuje się jako żeleźce — samym słowem przywracając na skórę ciarki pełznące kiedyś pod sukniami na zamku Henryka VIII.

2. Lepiej wrócić z tarczą…

Czas na przejście do defensywy, bo oprócz kolekcjonerskichaktywów o połyskujących ostrzach są też takie zdecydowanie łagodniejsze w formie, które starannością dekoracji mogłyby zjednać nawet tych, których przeraża „Kill Bill”. Przykładowe indoperskie tarcze z przełomu XVII i XVIII wieku będzie można licytować od 2,6 tys. zł i 2,4 tys. zł, przy czym pierwsza ma coś z prześwitujących kobiecych szlafroków, a druga z krawatów panów.

Na wypukłości z bawolej skóry rozciąga się delikatnie odstająca dekoracja z laki przedstawiająca tygrysy, przy czym na częściach nocnej garderoby zwierzęta zwykle nie zagłębiają szpon w antylopach. Drugą tarczę zdobi natomiast malowany złotą farbą wzór paisley, czyli powielony kształt zakręconej łezki albo dziewiątki, ciasno zapełniający niejeden jedwabny krawat. Ta tarcza wykonana jest z grubej skóry słonia lub hipopotama, co od razu pozwala na przeskok do innej egzotycznej pozycji w katalogu — płasko rozciągniętej skóry lamparta z progiem 6,2 tys. zł, przerzucanej dawniej na zbroję husarską. Atrybut opisywany jest jako trofeum Leona Sapiehy z afrykańskiej myśliwskiej wyprawy, przy czym w XVII wieku miałby cenę całej husarskiej zbroi, dlatego lamparcie skóry wyróżniały swoimi złocistymi cętkami dowódców. Od naprężonych sylwetek z polskich portretów po czubek głowy wojskowego dyktatora Konga, który również łypał na poddanych spod plamistego futerka.

3. Otrzyj z włosów pył bitewny

Trzecia kategoria powoli zwalnia spust, bo mowa o kolekcjonerskiej broni palnej: karabinach, pistoletach, strzelbach, dubeltówkach, a nawet jednym rewolwerze Colt. Żeby w zawirowaniach strzelaniny odnaleźć dobro zdecydowanie rzadkie, warto powrócić do klucza niepospolitych wyrazów i — jąwszy wpierw pałasza — sięgnąć po cenny arkebuz.

Jak się okazuje, datowany na 1668 r. myśliwski arkebuz z zamkiem kołowym pochodzi z Cieszyna, a jego katalogowy opis przypomina właściwie notę dla jakiegoś krajobrazowego malarstwa. Cena wywoławcza długiej, ważącej ponad 3 kg broni to 48 tys. zł, przy czym opisywane bogactwo dekoracji sugerowałoby, że sam arkebuz jest rozmiarów armaty. Gęsta jak bór inkrustacja szczelnie wypełnia wszelkie drewniane płaszczyzny — wijącymi się pędami z liśćmi, owocami przypominającymi orzechy laskowe, ozdobnymi rozetami, przedstawieniami biegnącego zająca, siedzącego niedźwiedzia, uciekających lisów czy skradającego się psa. Cały dekoratorski ekosystem opisany jest w katalogu z prawdziwą skrupulatnością, również dlatego, że dowodzi pochodzenia obiektu.

Rusznikarze cieszyńscy zaczęli wytwarzać taką broń na początku XVII wieku, obok tzw. cieszynek służących do polowania na ptactwo siedzące — podaje nota — arkebuzy były cięższe i masywniejsze, miały większy kaliber i były przeznaczone do polowania na grubszą zwierzynę. Gdyby jednak poprzednie pozycje roznieciły w kolekcjonerze apetyt na lamparta, warto nadmienić, że inwestycje w militaria są w trendzie, ale futra inne niż z czasów Sapiehy — nie.

4.Dziś do ciebie przyjść nie mogę

Przeglądając obfitą, brzęczącą szablami ofertę aukcji, można odnieść wrażenie, że to już dobra w zasadzie udomowione — rozważane w roli bezpiecznej lokaty kapitału, może jako efektowna gabinetowa dekoracja. A co w takim razie może nieść jeszcze swoimi cienkimi brzegami śmierć?

Papier — dla pozbycia się płytkiego kolorytu amerykańskich filmów wystarczą trzy karki z lat 40., każda z ceną wywoławczą 800 zł. Papier pierwszej ma odcień barszczu ukraińskiego i nagłówek „Bekanntmachung” — to obwieszczenie, że po postrzale dwóch niemieckich żołnierzy zatrzymanych zostało stu zakładników. Jeśli sprawca występku nie zostanie ujęty do godziny 14 wskazanego poniedziałku, zakładnicy odpowiedzą za niego w zgodzie z wojennym prawem, podaje tekst na kartce. Następny „Bekanntmachung” ma kolor biały — jest o cztery lata późniejszy i zapowiada los pięćdziesięciu osób, tym razem skazanych na śmierć. Trzeci druk, w kolorze bladoróżowym, to obwieszczenie o straceniu — z uporządkowaną, równą listą nazwisk, po której tylko w czasach pokoju wzrok przeskakiwać może bez wdzięczności i skupienia, jak po dekoracjach na strzelbie czy lamparcich cętkach. © Ⓟ

OKIEM ORGANIZATORA

Szable do wyboru - Roman Nielubszyc, Sopocki Dom Aukcyjny

Kwietniowa aukcja militariów, która odbędzie się w najbliższą sobotę w gdańskiej galerii Sopockiego Domu Aukcyjnego, będzie trzecią z kolei i, mam nadzieję, równie udaną. Poprzednie aukcje wzbudziły duże zainteresowanie kolekcjonerów nie tylko z Polski, a licznych zakupów dokonały również muzea. Zgromadziliśmy 287 obiektów z różnych dziedzin. Wyróżniającą się grupę stanowią szable, tak bliskie polskiej tradycji.

Przedmiotem licytacji będą polskie szable regulaminowe z okresu międzywojennego oraz szable wcześniejsze, takie jak bardzo rzadkie na rynku husarskie szable węgiersko-polskie z XVII/XVIII wieku czy piękna karabela bojowa z tego samego czasu. Są szable francuskie, rosyjskie, austriackie, pruskie, angielskie i pochodzące z innych, bardziej egzotycznych rejonów. Inną grupę stanowi broń palna. Tutaj wyróżnia się piękny arkebuz myśliwski z 1668 r. wykonany w jednym z warsztatów cieszyńskich. Ciekawa jest oferta malarstwa z portretem konnym Fryderyka II, jednym z niewielu znanych przykładów malarstwa olejnego Daniela Chodowieckiego. Przedmiotem licytacji będą również liczne ordery, odznaczenia, pamiątki, biżuteria patriotyczna i znaczki pocztowe z czasów okupacji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Inwestuj, jąwszy pałasza