Inwestycja a funkcje ochronne

Andrzej Fesnak
opublikowano: 2002-12-23 00:00

Ciągle powraca pytanie, czy polisę ubezpieczeniową należy traktować jako inwestycję, a jeśli tak, to w jaki sposób mierzyć jej rentowność? Jeżeli z kolei nie jest to inwestycja, to czemu jest wymieniana przy instrumentach finansowych?

Oceniając instrumenty finansowe, można sobie zadać jedno podstawowe pytanie — ile z tego będzie pieniędzy? Jeżeli uprościmy sprawę do tego stopnia, wówczas łatwiej szafować stwierdzeniami w kategorii „opłaca się” lub „nie opłaca się”. Sens takiego pytania jest taki sam jak np.: czy opłaca się kupować samochód? Inne zdanie ma na ten temat mieszkaniec warszawskiego Ursynowa, dojeżdżający metrem w kilka minut do śródmieścia (gdzie nie ma miejsca do parkowania), a zupełnie inne mieszkaniec małej miejscowości, dojeżdżający 30 km do dużego miasta. Polisa ma o wiele więcej wymiarów niż tylko finansowy, czyli przyrost pieniądza.

Schemat na str. 9 wyraźnie pozwala określić charakter potrzebnej polisy. Każda z nich ma konkretny wymiar finansowy. Ubezpieczenia kapitałowe z wszystkimi opcjami ochronnymi najczęściej dają mały przyrost kapitału w porównaniu z innymi instrumentami finansowymi — choćby z kontem. 1000 zł miesięcznie, kiedy jest zdrowie i można pracować, ma jednak o wiele mniejszą wartość niż 1000 zł renty. Wówczas inne instrumenty finansowe w ogóle nie spełnią swojej roli, ponieważ nie można kontynuować ich działania. Z mapki wyraźnie wynika, jakiego narzędzia użyć do jakiego celu. Widać również, że jednym narzędziem, nie da się wszystkich celów zaspokoić.

W większości przypadków oszczędzanie w banku przez 20 lat na edukację dziecka da większe efekty finansowe niż prawie wszystkie polisy edukacyjne, młodzieżowe, stypendialne, studenckie czy typu żak. Wszystkie one dają jednak jedną nieprzemijającą wartość — w razie utraty życia rodzica lub w przypadku pojawienia się ciężkiej choroby towarzystwo sfinansuje edukację. Powstaje zatem pytanie, czy większą wartość ma bezpośrednia kwota (w banku 150 zł na 5 proc. przez 20 lat to około 60 000 zł, po uwzględnieniu podatku Belki około 55 000, czyli średnio 11 000 na rok studiów) czy też suma ubezpieczenia rzędu 35 000 zł w takim samym celu. Jeżeli postawimy pytanie, czy warto tracić 20 000 zł, to odpowiedź będzie jasna. Jeżeli jednak zapytamy, czy warto mieć absolutną pewność, że dziecko zawsze będzie miało sfinansowane wykształcenie kwotą 35 000 niezależnie od naszego losu — odpowiedź też nasunie się sama.

Powyższy przykład powinien jasno wytłumaczyć, że przy ocenie instrumentów finansowych warto wziąć pod uwagę kilka aspektów.

Nie da się zaspokoić wszystkich potrzeb klienta jednym produktem finansowym ani tym bardziej jedną polisą. Powinna być ona dopasowana do potrzeb. Na czym ma polegać dopasowanie i sprawdzanie. Pomóc w takiej ocenie może odpowiedź na dwa proste pytania: Kto ma być beneficjentem ubezpieczenia — ja czy inna osoba? Czy chodzi bardziej o ochronę, czy inwestycję?

Autor jest założycielem i szefem firmy szkoleniowej FTS