Inwestycje siłą napędową samorządu

Partnerem publikacji jest Miasto Koszalin
opublikowano: 2021-12-28 17:37
zaktualizowano: 2021-12-29 09:48

Rozmowa z Piotrem Jedlińskim, prezydentem Koszalina

Panie prezydencie, zbliżamy się do końca roku, Jak ocenia pan ostatnie 12 miesięcy? O czym warto pamiętać?

To już drugi rok, od kiedy zmagamy się z koronawirusem i ta choroba znów zdominowała nasze życie. Na szczeblu samorządowym musiałem podjąć szereg decyzji, które były wymuszone przez pandemię, co skutkowało i skutkuje poważnymi zmianami w budżecie miasta. Pandemia miała również wpływ na przedsiębiorców, a ich niższe niż zazwyczaj dochody miały przełożenie na wysokość płaconych podatków, których część zasila finanse Koszalina. Tym samym musiałem zrezygnować z niektórych planowanych inwestycji. Pandemia zmieniła także nasze życie społeczne, bardzo brakuje mi np. spotkań z mieszkańcami, co było wcześniej wyznacznikiem mojej pracy w samorządzie. Z drugiej strony ta sytuacja pokazała, jak wielkie pokłady dobrej woli i współpracy drzemią w nas, koszalinianach. Jestem dumny, że wykazaliśmy się wielką empatią i służyliśmy sobie nawzajem pomocą. W tym kontekście wszelkie osiągnięcia inwestycyjne, oświatowe, sportowe, kulturalne, a także z innych dziedzin życia miasta schodzą na dalszy plan, niezależnie od tego, że są niezwykle istotne z punktu widzenia Koszalina.

Celem naszego działania jest stała poprawa warunków życia koszalinian. Temu celowi służą liczne inwestycje – podkreśla Piotr Jedliński, prezydent Koszalina.

Jednak, mimo tej trudnej sytuacji, inwestycji w Koszalinie przybyło.

Nie można stać w miejscu, bo to oznacza, że de facto byśmy się cofali. Dlatego mimo trudnej sytuacji Koszalin musi iść do przodu i rozwijać się. I chodzi tu nie tylko o inwestycje, ale o równomierny rozwój miasta. Dlatego cieszę się, że oddaliśmy do użytku wyremontowany amfiteatr, który jest nie tylko istotną inwestycją, ale także ważnym krokiem w kierunku poprawy warunków funkcjonowania kultury w mieście. Dlatego nowe oblicze i funkcjonalność amfiteatru to powód do dumy dla wszystkich koszalinian. Miniony rok był też rokiem jubileuszy: 75 lat minęło od założenia klubu Gwardia i rozpoczęcia działalności w Koszalinie Towarzystwa Przyjaciół Dzieci, 60-lecie obchodziło Archiwum Państwowe, po raz 45. słuchaliśmy utworów podczas Międzynarodowego Festiwalu Organowego, 45. urodziny miało CK 105, a Teatr Propozycji Dialog obchodził setne urodziny Henryki Rodkiewicz.

Do tego dochodzą indywidualne sukcesy koszalinian: tytuł najmłodszego zawodnika w całej historii Mistrzostw Europy w piłce nożnej, który trafił do Kacpra Kozłowskiego, czy zajęcie I miejsca przez Dominikę Wysocką w tegorocznej edycji Top Model. Są też działania, które mogłyby wydawać się drobne, ale dla wielu mieszkańców, zwłaszcza seniorów, są niezwykle ważne i pomocne. A takie właśnie oferuje Centrum Usług Społecznych i w ofercie można znaleźć np. mycie okien, usługi fryzjerskie, usługi pralnicze czy możliwość wypożyczenia sprzętu rehabilitacyjnego.

A inne inwestycje? Czy pozwolą one na poprawę jakości życia mieszkańców Koszalina?

Celem naszego działania jest stała poprawa warunków życia koszalinian. Z jednej strony są to właśnie wspomniane inwestycje. Warto tutaj pamiętać o zakończonej budowie ul. Władysława IV, która umożliwia łatwiejszą i bezpieczniejszą komunikację ze światem zewnętrznym, co w kontekście wyboru w tym roku wykonawcy na dokończenie budowy obwodnicy Koszalin – Sianów, jest tym bardziej istotne. Aby poprawić bezpieczeństwo na drogach i ułatwić poruszanie się po nich, oddaliśmy do użytku wyremontowane ul. Kościuszki, Traugutta, Orląt Lwowskich i Zwycięstwa w kierunku Maszkowa, a rozpoczęliśmy prace na ul. Piłsudskiego oraz Jedności i Głowackiego. Wybudowaliśmy też nowe ścieżki rowerowe, m.in. w ul. Dzierżęcińskiej, wyremontowaliśmy wiele mostów i kładek dla pieszych, np. w ul. Andersa czy nad ul. Kutrzeby.

Oszczędności powinna natomiast dać termomodernizacja przedszkola nr 14 przy ul. Wańkowicza. Będzie też nam milej wypoczywać: do użytku oddany jest park im. Tadeusza Kościuszki przy Koszalińskiej Bibliotece Publicznej, a w niej samej otwarty został taras Pod Bookiem zrealizowany z Koszalińskiego Budżetu Obywatelskiego. W pobliżu zakończyliśmy także urządzanie Bulwarów Młyńskich. Ten ostatni projekt również powstał w ramach Koszalińskiego Budżetu Obywatelskiego, który z roku na rok cieszy się coraz większym zainteresowaniem. Ale w konsultacjach społecznych nie skupiamy się tylko na nim, czego przykładem mogą być pogłębione konsultacje w sprawie planów zagospodarowania przestrzennego osiedli Lubiatowo i im. Melchiora Wańkowicza.

W 2003 r. powstała Podstrefa Koszalin Słupskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. W tym roku osiągnęła zatem pełnoletność. Jak pan ocenia te 18 lat?

Zaczynaliśmy od 22 hektarów i wielkich nadziei na wyciągnięcie miasta z bezrobocia sięgającego ponad 20 proc. Dziś mogę stwierdzić, że Strefa pomogła zmienić oblicze miasta. Jej powierzchnia liczy obecnie ponad 150 hektarów i myślimy o jej powiększeniu, bo zaczyna brakować wolnych gruntów. Jeszcze w 2015 r. były tu ulokowane 22 firmy, a teraz jest ich 55. Reprezentują one różne branże, w tym m.in. motoryzacyjną (produkcję szyb samochodowych, części samochodowych, cystern i naczep), metalową (produkcję zbiorników, profili aluminiowych, obróbki metali), budowlaną (produkcję szkła zaawansowanych technologii dla budownictwa), przetwórstwo spożywcze, przetwórstwo tworzyw sztucznych (produkcję wyrobów do użytku domowego, okien i drzwi), branżę elektroniczną oraz usługi magazynowania, spedycji, logistyki (centra logistyczno-dystrybucyjne), branżę tekstylną (produkcja flag, masztów i banerów reklamowych), usługi recyklingu oraz branżę maszynową (produkcja i usługi związane z hydrauliką). To oczywiście ma przełożenie na zatrudnienie. Od 2015 r. wzrosło ono z 1810 do 2300 osób. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie miasto, które co roku przeznacza spore kwoty na uzbrojenie tych terenów. Bez wody czy prądu te tereny nie byłyby tak atrakcyjne.

Ale ludzie, którzy pracują w Koszalinie, muszą gdzieś mieszkać. Nie każdego stać na kupno własnego mieszkania czy wybudowanie domu.

Według danych statystycznych w 2019 r. w Koszalinie znajdowało się 440 mieszkań na 1000 mieszkańców, a w stosunku do 2003 r. ich liczba wzrosła o 20 proc. Statystycznie na jedno mieszkanie przypada więc 2,3 osoby, podczas gdy np. w Gdyni wskaźnik ten jest niewiele niższy i wynosi 2,1 osoby. Jednak w mojej ocenie nie odzwierciedla to faktycznej sytuacji mieszkaniowej w mieście. Nadal bowiem istnieje duże zapotrzebowanie na własne M. Dotyczy to zarówno kupna, jak i wynajmu mieszkań. Dlatego uważam, pomimo statystycznych wskaźników pokazujących stosunkowo dobre nasycenie mieszkaniami w Koszalinie, że faktyczny, duży popyt na mieszkania wskazuje na konieczność podejmowania przez samorząd dalszych działań wspierających rozwój tego typu budownictwa. Dlatego skupiamy się na zaspokajaniu potrzeb mieszkaniowych w ramach własnych zasobów komunalnych oraz z wykorzystaniem budownictwa społecznego. Każdy z tych segmentów skierowany jest oczywiście do nieco innych grup mieszkańców. Przykładowo budownictwo społeczne w Koszalinie to obecnie 1026 mieszkań usytuowanych na dwóch nowoczesnych osiedlach. Potrzeby na dziś wskazują jednak, że brakuje ich jeszcze blisko 200. Dlatego plany rozwojowe KTBS na najbliższe pięć lat zakładają budowę około 150 mieszkań, a więc uwzględniając naturalną rotację mieszkań, powinno nastąpić zbilansowanie potrzeb z podażą. Ponadto opracowane koncepcje urbanistyczne zakładają możliwość budowy przez KTBS kolejnych 300 nowych mieszkań. Projekty te uruchamiane będą w zależności od przyszłych potrzeb mieszkaniowych. To oczywiście przyszłość, ale warto pamiętać o teraźniejszości. Dzisiaj stawiamy budynek na osiedlu Wenedów i jego oddanie do użytkowania planujemy w maju 2022 r., dzięki czemu swoje miejsce na ziemi znajdzie 55 koszalińskich rodzin. Warto przy tym zaznaczyć, że kilka mieszkań przeznaczyliśmy dla absolwentów naszych wyższych uczelni, którzy chcą zostać w Koszalinie i ukończyli studia z najlepszymi wynikami.

Czy liczba mieszkań w mieście ma wpływ na jego rozwój?

Oczywiście. Koszalin, podobnie jak inne miasta średniej wielkości, boryka się z problemem odpływu mieszkańców. Moim zadaniem jest odwrócenie tego procesu m.in. poprzez zwiększenie liczby miejsc pracy, atrakcyjności miejskiej infrastruktury i zapewnienie własnego lokum dla każdego potrzebującego. Mieszkanie sprzyja bowiem zapuszczeniu na stałe korzeni w Koszalinie, a o to m.in. mi chodzi. Liczę, że w tym ostatnim pomogą finanse pozyskiwane z zewnątrz. Obecnie jest wiele programów wspierających budownictwo mieszkaniowe, z których jako samorząd korzystamy lub skorzystamy niebawem. Do programów wspierających rozwój budownictwa mieszkaniowego należy m.in. bezzwrotne wsparcie z Rządowego Funduszu Rozwoju Mieszkalnictwa, z którego pozyskać można do 10 proc. realizowanej inwestycji. Istotnym wsparciem są również bezzwrotne dotacje pozyskane z tzw. Funduszu Dopłat, z których otrzymać można do 35 proc. realizowanej inwestycji. Jednak da się zauważyć, że miejsce aktywności byłych mieszkańców Koszalina nie uległo większej zmianie, a zmniejszenie ludności miasta wynika raczej z ogólnego trendu zamieszkiwania na obrzeżach, poza granicami miast. Dlatego ze względu na niewielki ujemny bilans migracji w Koszalinie (-2 proc.) nie powinno to w istotny sposób wpływać na wielkość popytu na mieszkania.

Dziękujemy za rozmowę