Inwestycje zyskowne, ale ryzyko wciąż spore

Wiktor Krzyżanowski
opublikowano: 2002-09-06 00:00

Zaletą inwestowania w tej części Europy były dotąd wysokie stopy zwrotu. Zmniejszyły się one radykalnie wraz z wejściem gospodarek w fazę stagnacji. Ryzyko rośnie — to wnioski z panelu poświęconego zaletom i barierom inwestowania w naszym regionie.

„PB”: Jakie są największe problemy związane z inwestowaniem w Europie Środkowej i Wschodniej?

Jacek Chwedoruk, dyrektor do spraw bankowości inwestycyjnej Rothschild Polska: Główną barierą jest wysoki poziom ryzyka inwestycyjnego, które ma dwa aspekty — polityczny, związany ze sporym udziałem państwa w gospodarce, i ekonomiczny, związany z niedoskonałością i brakiem przewidywalności systemu gospodarczego. Wraz z wysokim ryzykiem inwestorzy oczekują wyższych stóp zwrotu. To byłoby możliwe, gdyby gospodarki regionu rozwijały się w szybkim tempie.

Czy jednak rzeczywiście to ryzyko jest tak duże, że uzasadnia oczekiwanie stóp zwrotu wyższych niż np. w Europie?

— W przypadku Polski i kilku innych krajów poziom ryzyka maleje w związku z perspektywą członkostwa w Unii Europejskiej. Kraje te zaczynają być postrzegane przez inwestorów jako część Europy Zachodniej, dlatego osiągane tu stopy zwrotu coraz częściej porównuje się z unijnymi. Dla wielu innych krajów jest to jednak problem. Dlatego tak istotne jest, by mówiąc o Europie Środkowej i Wschodniej pamiętać, że to już nie jest jeden region pod względem gospodarczym czy ryzyka inwestycyjnego. Kraje o stosunkowo dobrej ostatnio koniunkturze, jak Rosja czy Ukraina, wciąż cechują się wysokim poziomem ryzyka inwestycyjnego, a ich rating jest niższy niż np. w Polski. Z kolei w naszym przypadku ryzyko jest zdecydowanie mniejsze, ale koniunktura gorsza, niższy wzrost gospodarczy. Duże korporacje europejskie czy amerykańskie inwestując w regionie oczekują często zwrotów dwu- lub trzykrotnie przekraczających koszt ich pieniądza.

Jak przyciągać inwestycje zagraniczne?

— Dla państw starających się o członkostwo w UE, jak Polska, Czechy czy Węgry, sprawa jest jednoznaczna — jak najszybciej stać się częścią Unii Europejskiej. Tu nie chodzi tylko o przynależność, ale o to, że kryteria członkostwa, zwłaszcza z Maastricht, nakładają na te kraje zobowiązania, których spełnienie będzie obniżało poziom ryzyka inwestycyjnego. Pozostałe kraje regionu muszą reformować gospodarkę, korzystać z tego, że pewne szlaki są już przetarte.