Inżynierowie sypią autami na prąd

Wielka mobilizacja polskich konstruktorów i biznesmenów. Tworzą prototypy samochodów elektrycznych, odkurzają stare projekty, kuszą inwestorów. Wszystko pod rządowe plany

Mózgi parują, alianse się tworzą, biznes się kręci. Wygląda na to, że rządowy program elektromobilności, choć wciąż w powijakach, tchnął nowe życie w branżę związaną z samochodami elektrycznymi. Przypływ energii poczuli inżynierowie, którzy projektują prototypy aut lub podzespoły, ale też przedsiębiorcy, którzy w rządowych planach widzą szanse na biznes.

Prawa do marki Syrena ma AK Motor Polska, której prezesem jest Arkadiusz Kamiński. Jego zespół stworzył już projekt samochodu wyścigowego syrena meluzyna R, teraz wziął się za projektowanie miejskiego pojazdu elektrycznego syrena NIXI.
Zobacz więcej

SYRENA POWRACA:

Prawa do marki Syrena ma AK Motor Polska, której prezesem jest Arkadiusz Kamiński. Jego zespół stworzył już projekt samochodu wyścigowego syrena meluzyna R, teraz wziął się za projektowanie miejskiego pojazdu elektrycznego syrena NIXI. ARC

Wszyscy chcą do Innomoto

Najświeższą oznaką branżowego ożywienia jest wydłużenie terminów w konkursie ogłoszonym przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. W ramach programu Innomoto NCBiR chce wstrzyknąć w branżę 250 mln zł. Na pomysły aut i podzespołów czekał do minionego poniedziałku. — Zainteresowanie konkursem jest bardzo duże, dlatego wydłużyliśmy termin zgłaszania wniosków do 20 stycznia — tłumaczy biuro prasowe NCBiR. Faktycznie, siły na udział w konkursie zbiera kilka z przepytanych przez nas zespołów inżynierskich.

— Szykujemy projekt lekkiego czteroosobowego samochodu miejskiego — mówi Wojciech Wasilewski, dyrektor Parku Naukowo-Technologicznego Silesia, działającego w ramach Wyższej Szkoły Technicznej (WST) w Katowicach. Arkadiusz Hołda, szef i właściciel WST, do rządowego programu podchodzi z zapałem i rozmachem, a samochód miejski to tylko wycinek jego zainteresowań. WST stworzyła już prototyp wojskowej amfibii zasilanej prądem, a studenci pracują teraz na bolidem wyścigowym, też na prąd.

— Od kiedy został ogłoszony program Innomoto, nie przestaję odbierać telefonów. To duży impuls dla branży i sygnał, że po latach spychania jej na bok wreszcie się rozrusza. Tego nie da się już zawrócić — cieszy się Jędrzej Dąbrowski z Ele-DriveCo. Ele-DriveCo opracowuje i dostarcza napędy do aut elektrycznych, czyli silniki, falowniki, baterie. Współpracuje z kilkoma zespołami pracującymi nad prototypami polskiego auta elektrycznego. Na brak zleceń nie narzeka. Do udziału w Innomoto szykuje się też zespół Andrzeja Łebkowskiego z Akademii Morskiej w Gdyni. Wyróżnia go to, że ma doświadczenie komercyjne — kilkadziesiąt opracowanych przez niego samochodów (Fiat Panda EV) jeździ już po ulicach, bo zostały kupione przez Tauron i Energę.

— Mamy wiele pomysłów. Analizujemy, z którym moglibyśmy wystartować w Innomoto — mówi Andrzej Łebkowski. O Innomoto myśli też zespół, który ma już na koncie gotowy projekt samochodu wyścigowego Syrena Meluzyna R. — Po zakończeniu tego przedsięwzięcia rozpoczęliśmy prace nad małym, miejskim pojazdem elektrycznym Syrena NIXI. Zakończyliśmy etap koncepcyjny, lada dzień rozpoczniemy realizację. Opracowanie pojazdu od podstaw zajmie około 3 lat. Nie wykluczamy korzystania ze wsparcia publicznego, np. Innomoto — mówi Arkadiusz Kamiński, prezes AK Motor Polska, które ma prawa do marki Syrena.

O karoserii cicho

Mniejsze emocje budzi zapowiedziany w październiku przez Krzysztofa Tchórzewskiego, ministra energii, konkurs na karoserię dla polskiego auta elektrycznego. Pewnie dlatego, że wydaje się niepewny.

Miał ruszyć w listopadzie, a zamawiającym miała być państwowa spółka ElectroMobility Poland, powołana do życia przez cztery grupy energetyczne. Listopad się kończy, o konkursie nic nie słychać, a ministerstwo nie odpowiedziało na pytanie o jego losy. Wątpliwości w branży budzi też sam pomysł ministra, aby prace nad autem zaczynać od karoserii.

Prof. Piotr Moncarz, związany z ElectroMobility, tłumaczył w niedawnej rozmowie z „PB”, że karoseria ma nadać projektowi kształt, a ponadto ma pomóc w komunikacji społecznej. Część naszych rozmówców uważa jednak, że lepiej zaczynać od podwozia. Chętni na ewentualny konkurs jednak by się znaleźli.

Niektórzy mogliby nawet odkurzyć stare projekty. Nie wyklucza tego m.in. Jerzy Czerkies z mieleckiej Agencji Rozwoju Regionalnego, pod którego okiem już w 2011 r. narodził się projekt auta ELV001. — Wyprzedziliśmy swój czas. Szukaliśmy inwestorów, ale nie znaleźliśmy. Dziś prototyp wymagałby odświeżenia, ale akurat karoseria wytrzymała próbę czasu. Sadząc po tym, jak wiele osób ostatnio się do mnie zgłasza, jak silnie zachęca, może to mieć sens — mówi Jerzy Czerkies.

Inwestor poszukiwany

Kto wygra w konkursie, np. w Innomoto, ten dostanie pieniądze, ale nie aż tyle, by ruszać z produkcją. Przedsiębiorcy i inżynierowie to wiedzą. Mają pomysły. Na inwestora stawia Wojciech Kąkol, od lat zajmujący się spinaniem nauki z biznesem. Z doświadczeniem w biotechnologii, wziął się za auta i od kilku miesięcy pracuje z zespołem nad prototypem. Typowano go nawet na prezesa ElectroMobility Poland, ale ostatecznie idzie własną ścieżką.

— Opracowaliśmy projekt dwuosobowego auta miejskiego, którego cenę jednostkową szacujemy na około 35 tys. zł. W najbliższych tygodniach podpiszemy umowę z funduszem inwestycyjnym, a do końca 2017 r. będziemy mieć gotowy prototyp — zapowiada Wojciech Kąkol. Na prywatne pieniądze stawia też Arkadiusz Hołda z WST. — W planach jest uruchomienie produkcji auta elektrycznego. Zrobimy to nawet wtedy, gdy nie dostaniemy dofinansowania z NCBiR — mówi śląski przedsiębiorca.

— Mamy w planach pozyskanie pieniędzy od prywatnych przedsiębiorców. Myślę, że nie będzie z tym problemu, bo już dziś widzę zainteresowanie, choćby ze strony producentów podzespołów — dodaje Wojciech Wasilewski. Optymizm przedsiębiorców ma oparcie w rzeczywistości. Globalne fundusze inwestują już w elektromobilność, mniejsi też pewnie pójdą w ich ślady (patrz: komentarze obok). Według przedsiębiorców, zachętą będą m.in. zapowiadane przez polski rząd ulgi dla posiadaczy aut elektrycznych, choćby w akcyzie. © Ⓟ

OKIEM FUNDUSZU

Czekam na dobre firmy

MARCIN HEJKA

zarządzający Intel Capital, odpowiedzialny za działalność funduszu w Europie Środkowo- -Wschodniej, Rosji, Afryce i na Bliskim Wschodzie

Samochody elektryczne i autonomiczne będą stanowiły olbrzymi rynek. Jako Intel Capital przejęliśmy m.in. Aryngę, która w Łodzi produkuje sprzęt i oprogramowanie do tego typu pojazdów. Warto w Polsce budować najlepsze technologie i optymalizować istniejące, tak jak swego czasu w elektronice robili Japończycy, a teraz robią Chińczycy. Potrzeba jednak szybkości działania i potężnego wsparcia państwa — także finansowego. W tej układance są też prywatni inwestorzy skłonni podejmować ryzyko na tym polu. Dotychczas nie znalazłem w Polsce nowych firm z branży automotive spełniających moje standardy. Mam jednak nadzieję, że takie też tu są.

OKIEM FUNDUSZU

Elektromobilność – tak, auta – nie

WOJCIECH PRZYŁĘCKI

wiceprezes IQ Partners

Interesuje nas elektromobilność, ale nie produkcja samochodów. Zgłaszają się do nas firmy, które pracują nad prototypami aut, ale — naszym zdaniem — konkurencja ze strony koncernów motoryzacyjnych będzie zbyt duża. Co innego silnik, ładowarki, baterie czy systemy do zarządzania bateriami. To one decydują, jak pojazd będzie jeździł — i to są prawdziwe kompetencje. Mamy już za sobą inwestycję w producenta elektrycznych skuterów wodnych i podwodną „torpedę” elektryczną, która może ciągnąć nurków. Analizujemy m.in. firmę produkującą zestawy do przerabiania aut spalinowych na hybrydowe, producenta ładowarek, badamy też projekt auta, ale dwuosobowego, przygotowywanego pod kątem car-sharingu.

Projekt na milion

Rządowy plan rozwoju elektromobilności jest jeszcze mglisty, ale trochę o nim wiadomo. Cel to milion aut elektrycznych jeżdżących już w 2025 r. po naszych ulicach. Michał Kurtyka, wiceminister energii, uruchomił już prace legislacyjne, zapowiedział też system zachęt finansowych, które zmotywują kupujących. Plan zakłada, że najpierw powstanie prototyp, potem infrastruktura do ładowania, głównie w dużych miastach. Rząd celuje w samochód miejski o niedużym zasięgu. Ładowany miałby być nocą, co ucieszy energetyków, którzy mają wtedy przestoje.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska Współpraca: KAJ

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Inżynierowie sypią autami na prąd