IQ Partners celuje w nowe technologie

  • Marta Bellon
opublikowano: 26-04-2012, 00:00

W ambitne projekty we wczesnej fazie rozwoju fundusz inwestuje do 1 mln zł

Czy inwestycja w start-up zawsze oznacza ryzyko? Owszem, przedsięwzięcia na początkowym etapie rozwoju są bardziej nieprzewidywalne niż te, za którymi stoi doświadczona ekipa z licznymi projektami na koncie.

Dlatego niewiele funduszy w nie inwestuje. Warto jednak to ryzyko podjąć, o czym wie fundusz IQ Partners, inwestujący właśnie w raczkujących przedsiębiorców.

Kilkadziesiąt przedsięwzięć

IQ Partners koncentruje się na podmiotach z branży nowych technologii. W ciągu dwóch lat od powstania w 2005 r. jego założyciele zainwestowali pieniądze w kilkanaście projektów.

— W 2007 r. pozyskaliśmy fundusze od inwestorów z NewConnect w kwocie około 6 mln zł. Wtedy też zadebiutowaliśmy na tym rynku i zdobyte kwoty zainwestowaliśmy w kolejne projekty. Łącznie w tym okresie przeprowadziliśmy ponad 20 inwestycji. Na przełomie 2008 i 2009 r. otrzymaliśmy w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka dwie dotacje w wysokości niemal 40 mln zł łącznie na to, by rozwijać nowe przedsięwzięcia. Do dziś zrealizowaliśmy ponad 60 projektów — opowiada Maciej Hazubski, prezes IQ Partners.

Fundusz inwestuje w nowe technologie rozumiane jako branża IT, a więc we wszystkie pomysły, produkty i usługi oparte na wykorzystaniu internetu i jego zasięgu, projekty zarabiające na reklamach i dużej masie użytkowników, sektor mediów wykorzystujący nowe technologie, narzędzia e-commerce — rozwiązania zwiększające skuteczność i zwiększające efektywność sprzedaży, branżę mobilną — aplikacje na telefony komórkowe, firmy tworzące oprogramowanie i specjalistyczne rozwiązania systemowe oraz usprawniające komunikację pomiędzy instytucjami B2B.

— Nie jesteśmy funduszem, który inwestuje w patenty inżynieryjne. Znamy się na świecie wirtualnym, który można opisać kodem programistycznym — tłumaczy Maciej Hazubski.

IQ Partners obecnie ma w portfelu 55 projektów. Gdy analizuje kolejne, przede wszystkim bierze pod uwagę ludzi, którzy za nie odpowiadają. Oczekuje zespołu, który jest samodzielny i który będzie w stanie przekonać inwestorów, że warto w niego zainwestować.

— Pomysł, o którym rozmawia się na początku, może czasem nie wyjść. Może okazać się na przykład, że dana usługa nie znajdzie klientów. To ryzyko możemy podjąć, ale nie chcemy współpracować z ludźmi, którym powierzymy pieniądze, a oni nie będą wiedzieli, co z nimi zrobić — podkreśla Maciej Hazubski.

Fundusz inwestuje w przedsięwzięcia na wczesnym etapie rozwoju do 1 mln zł.

— Jest to faktycznie ryzykowne, i dlatego niewiele podmiotów na rynku to robi. My doszliśmy do wniosku, że warto zagospodarować tę niszę. Inne fundusze koncentrują się raczej na kilku projektach, w które można zainwestować większe kwoty i osiągnąć tzw. efekt skali. My natomiast stwierdziliśmy, że jest wiele dobrych, mniejszych projektów. A jeżeli te, w które my zainwestujemy do 1 mln zł, okażą się dobrym pomysłem, będą mogły zainteresować także innych — fundusze, które inwestują na kolejnym etapie — mówi Maciej Hazubski.

Przykład? Spółka Screen Network produkująca ekrany instalowane w punktach sprzedaży, którą IQ Partners założył razem z jej pomysłodawcami w 2005 r. Przez kolejne lata pozyskiwała klientów, a w ubiegłym roku wszedł do niej nowy inwestor — Enterprise Investors, który zainwestował 8 mln zł i objął 26 proc. udziałów.

— Taki model chcemy powielić. Pewnie nie uda nam się to w przypadku wszystkich ponad 50 spółek, ale to jest cel, który sobie obraliśmy — mówi prezes Hazubski.

Spółka pod lupą

Fundusz zazwyczaj zakłada z pomysłodawcami lub autorami prototypów nowe spółki, rzadziej wchodzi do już istniejących. Obejmuje do 49,99 proc. udziałów. Jeżeli projekt wymaga większych pieniędzy niż 1 mln zł, pozyskuje nowych inwestorów lub do inwestowania zaprasza spółki zależne. Podpisując umowę z pomysłodawcami, fundusz zastrzega, że może powołać dyrektora finansowego.

— Jeżeli stwierdzamy, że spółka idzie nie w tym kierunku, w którym byśmy chcieli, to z tej możliwości korzystamy. Nie wchodzimy do zarządu, ale chcemy mieć poprzez radę nadzorczą możliwość kontroli, a także wpływania na kluczowe decyzje, swobodę dysponowania swoimi udziałami i akcjami oraz w zakresie wyjścia z inwestycji. Na to kładziemy nacisk. Staramy się cyklicznie sprawdzać sytuację w spółce, szczególnie na pierwszym etapie. Wtedy bardzo wyraźnie widać, w jaki sposób spółka się organizuje, jak określane są priorytety — wyjaśnia prezes IQ Partners.

W pierwszym okresie przedstawiciele funduszy spotykają się ze spółką co najmniej raz w miesiącu i sprawdzają, czy przedsięwzięcie idzie w dobrą stronę. W większości przypadków po tej fazie organizacyjnej równolegle zaczyna się proces sprzedaży produktu czy usługi.

— W tym momencie koncentrujemy się na ewentualnej pomocy w zakresie sprzedaży, uruchamiamy nasze kontakty. Później wymiana informacji nie jest już tak intensywna. Raz na kwartał sprawdzamy, w jakim tempie rozwija się spółka. Gdy wszystko zaczyna sprawnie funkcjonować, zaczynamy się zastanawiać, w jaki sposób zwiększyć wartość tej inwestycji lub szukamy z niej wyjścia — mówi Maciej Hazubski.

Najczęstszy sposób wyjścia ze spółki to debiut na NewConnect. Zdarza się również, że udziały wykupują spółki zależne. Priorytetem dla funduszu jest odzyskanie pieniędzy i pozostanie w spółce na poziomie około 20 proc. udziałów.

Minimalna stopa zwrotu, jakiej oczekuje fundusz, to 30 proc. w skali roku. W ubiegłym udało mu się osiągnąć stopę zwrotu na poziomie 140 proc. na dziesięciu wyjściach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Bellon

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu