Iskrzy wokół rozkładu jazdy

Jacek Pochłopień
opublikowano: 2004-11-25 00:00

Czy wewnątrz grupy PKP trwa bezpardonowa wojna? W kolejowej branży na pewno.

PKP InterCity w nowym rozkładzie jazdy wprowadzają od grudnia nowe połączenia: pociągi InterRegion. Pasażerowie zapłacą za przejazd według taryfy pospiesznej. Tak naprawdę to nie jest nowość — pociągi te prowadzą obecnie PKP Przewozy Regionalne. Jest ich pięć par w relacjach m.in. z Zielonej Góry, Szczecina i Gdańska do Warszawy.

Grozili dymisją?

— W trakcie powstawania rozkładu jazdy doszło do konfliktu. PKP PR bardzo chciały utrzymać te pociągi. Zarząd PKP IC interweniował w PKP SA pod koniec września, aby na to nie pozwolić. Janusz Dettlaff, prezes PKP PR, dostał wybór: ustąpi albo zostanie zdymisjonowany — twierdzi Stanisław Biega, wiceprezes Instytutu Rozwoju i Promocji Kolei (IRiPK).

Sam zainteresowany zaprzecza.

— Nie było takich nacisków — mówi Janusz Dettlaff.

Zatem dlaczego zrezygnował z tych połączeń?

— PKP IC miały po prostu pierwszeństwo przy składaniu zamówień — wskazuje szef PKP PR.

— To nie są złote kury. Dochód i koszt wychodzą praktycznie na zero — dodaje Anna Rosiek, rzecznik PKP IC.

Przypomnijmy, że „PB” publikował w połowie roku serię artykułów wskazujących, że PKP PR ustępują pola PKP IC, choć ich oferta jest konkurencyjna.

Rozkład w rozkładzie

Instytut przedstawił również zarzuty dotyczące nowego rozkładu. Jak wskazują przedstawiciele IRiPK, w wielu miejscach jest on niedostosowany do potrzeb podróżnych i przyczynia się do zwiększenia strat PKP PR. Idzie m.in. o niewłaściwe godziny kursowania pociągów. Przedstawiciele IRiPK nie winią za to tylko PKP.

— Aktywniejsze powinny być samorządy regionalne, które mają współdecydować o układzie połączeń — uważa Stanisław Biega.

Szef PKP PR nie zostawia na instytucie suchej nitki.

— To opinie nieprofesjonalistów, populistyczne hasła. Instytutowi idzie o to, by znaleźć pracę u samorządów. My robimy to, czego chcą lokalne władze i co są skłonne sfinansować — ripostuje Janusz Dettlaff.

— Śmiać mi się chce, gdy słyszę, że instytut zwołuje konferencję na temat rozkładu. Nawet ja go nie znam. Wersja w internecie nie jest ostateczna — dodaje Jacek Prześluga, rzecznik PKP SA.