ISO 9001:2000 BUDZI OBAWY

Wojciech Surmacz
opublikowano: 2000-09-05 00:00

ISO 9001:2000 BUDZI OBAWY

Polacy mogą mieć problemy z nowymi zasadami zarządzania jakością

PROFESJONALIZM: Profesjonalni konsultanci oraz kompetentni pełnomocnicy ds. systemu zarządzania jakością, nie powinni mieć nigdy problemów z dostosowaniem się do zmian w obowiązujących normach — uważa Szymon Kamiński, dyrektor ds. certyfikacji Det Norske Veritas. fot. Borys Skrzyński

Nie wszyscy polscy przedsiębiorcy swobodnie przejdą na system zarządzania jakością, zgodny z ISO 9001:2000. Problemy mogą mieć ci, którzy nie wiedzą do dzisiaj, czym jest procesowe podejście do systemu. Chociaż są i tacy, którzy twierdzą, że w nowej normie bardziej istotna będzie umiejętność posługiwania się statystycznymi technikami zarządzania.

Tworzenie projektu ISO 9001:2000 różniło się od prac nad poprzednimi wersjami tej normy. Tym razem Międzynarodowa Organizacja Normalizacyjna (ISO) z siedzibą w Genewie postanowiła przeprowadzić specjalne badania, na podstawie których mogłaby uniknąć wielu zarzutów, które bardzo często pojawiają się przy komentarzach wydania ISO 9001 z 1994 r. Ankietowano 1120 organizacji w 40 krajach świata, w tym przedstawicieli z Polski. Ponad 80 proc. badanych zgłosiło uwagi, które zostały uwzględnione przez specjalny komitet ISO/TC 176 w nowym projekcie normy. Nie wiadomo jednak, czy wszyscy posiadacze starych certyfikatów ISO będą w stanie dostosować się do nowych zasad jakościowych i jak zareaguje na nie rynek certyfikacyjny.

Pojawią się kłopoty

Według Krystyny Stephens, dyrektora regionalnego British Standard Institution Warszawa (BSI), nowoczesna koncepcja jakości przedstawiona w projekcie ISO 9001:2000 opiera się na zarządzaniu procesami zachodzącymi w firmie i ich identyfikacji. Wprowadza ona całościowe podejście do systemów zarządzania. Jej zdaniem, stan przygotowania polskich firm do nowej normy ISO zależy przede wszystkim od tego, jak mają skonstruowany system zarządzania jakością. Znajdą się wśród nich takie, którym bardzo ciężko będzie określić i zidentyfikować swoje procesy, ich kolejność i relacje między nimi.

— Właśnie stąd biorą się wśród polskich firm pewne obawy związane z ISO 9001:2000. Myślę, że oprócz tego nasi przedsiębiorcy będą mieli problemy związane z tym, że norma ta wymaga dużo mniej dokumentacji systemowej. Po prostu bez papierów trzeba będzie pokazać auditorom, jak się prowadzi biznes. Ale myślę, że to jest z kolei bardzo duże wyzwanie dla konsultantów i auditorów z jednostek certyfikujących — dodaje Stanisław Pater, prezes zarządu RW T†V Polska.

Z kolei Szymon Kamiński, dyrektor ds. certyfikacji Det Norske Veritas (DNV) uważa, że podejście procesowe nie jest zbyt dużym problemem dla zdecydowanej większości firm w naszym kraju. Jego zdaniem, stosunkowo najwięcej pytań w nowej normie budzi wymóg stosowania technik statystycznych (SPC).

— Wynika to z niewielkiej wiedzy praktycznej rodzimych przedsiębiorców na temat technik statystycznych, co jest wynikiem nagminnego ignorowania wymagań zawartych w punkcie 4.20 dotychczasowej normy. Zagrożeniem jest tutaj możliwość przesady w ich stosowaniu — twierdzi dyrektor DNV.

Reakcja rynku

Zdaniem Stanisława Patera, od dłuższego czasu branża jakościowa nie tylko w Polsce, ale na całym świecie zadaje sobie pytanie, jak rynek certyfikacyjny zareaguje na pojawienie się nowej normy ISO?

— Reakcje polskiego rynku mogą być bardzo różne. Ja muszę być optymistą, więc stawiam na ożywienie. Ale może się zdarzyć tak, że firmy, które będą miały kłopoty z dostosowaniem się do nowych zasad zarządzania jakością, spowodują przynajmniej chwilowe zachwianie rynku. Potencjalni klienci jednostek będą się bać takich samych problemów i czasowo może spaść zainteresowanie certyfikacją zgodnie z wymogami ISO — komentuje prezes RW T†V Polska.

Szymon Kamiński nie podziela tej opinii. Jego zdaniem, nowa norma nie zmieni oblicza naszego rynku certyfikacyjnego. Przedsiębiorstwa zlecające niezależną ocenę swojego systemu zarządzania, której pozytywny wynik jest poświadczany akredytowanym certyfikatem, będą to robić w dalszym ciągu. Natomiast firmy, których systemy zarządzania nie spełniają elementarnych wymagań, lub z różnych powodów nie potrzebują usług auditorskich, i tak nie będą zwracać się o certyfikację.

— Spodziewamy się przyśpieszenia prac wdrożeniowych w wielu firmach, ale będzie to spowodowane raczej typowym cyklem biznesowym niż wejściem nowej normy — podkreśla.