ISO POPRAWI STAN FIRMY

Jacek Pochłopień
opublikowano: 1999-05-14 00:00

ISO POPRAWI STAN FIRMY

KTO JEST KLIENTEM: Firma musi pamiętać, że to ona jest klientem i powinna wymagać, żeby sprawdzenie przez certyfikatora było rzetelne i wiarygodne — podkreśla Tomasz Majewski, partner z Doradcy Consultants. fot. Maciej Kosycarz

Droga do uzyskania certyfikatu ISO wydaje się czasem długa i kręta. Jej pokonanie stanie się prostsze, jeśli będziemy pamiętać, że wszyscy, którzy w tym pomagają, po prostu świadczą nam usługę. Mamy prawo stawiać im wysokie wymagania.

Nie warto kierować się modą. Jeśli myśli się o zdobyciu certyfikatu ISO, trzeba zacząć od analizy, czy rzeczywiście przyda się on firmie. Sygnałem, że tak jest, może być np. duża liczba reklamacji czy widoczne kłopoty z obiegiem informacji, które są spóźnione lub przekłamane.

— Jeśli organizacja sobie nie radzi, trzeba poszukać narzędzia, które poprawi sytuację. Może się nim okazać ISO 9000 — tłumaczy Tomasz Majewski, partner w firmie Doradca Consultants.

Ważnym czynnikiem jest jednak i to, jak do sprawy ISO podchodzą konkurenci — jeśli nadanie certyfikatu przydaje im się w celach promocyjnych (wykorzystują do tego np. logo instytucji certyfikującej), może to również być powodem do zainteresowania się ISO.

Ważny wybór

Jeśli już się zdecydujemy na starania o certyfikat, pora na następny krok: warto zasięgnąć porady fachowców. Dobrze zgłosić się jednocześnie nie do jednej, ale do kilku firm konsultingowych.

Zdaniem Tomasza Majewskiego, nie warto zwracać uwagi na specjalizację branżową certyfikatora.

Dodaje on, że dobrą firmę wyróżnia zatrudnianie zarejestrowanych auditorów, korzystnie świadczy też o niej posiadanie certyfikatu ISO. Można poprosić o audit wstępny kilka firm (to oczywiście zwiększa koszty). W takim przypadku warto zapytać je, które działy i funkcje w naszym przedsiębiorstwie uważają za kluczowe i jakie może być tempo wdrażania ISO. Dzięki temu, możemy wybrać ofertę, którą uznamy za najbardziej dogodną.

Uwaga na personel

O niepowodzeniu projektu mogą zadecydować ludzie.

— Kierownictwo firmy musi mieć świadomość, że będzie musiało wyznaczyć pracowników, którzy poza zwykłymi obowiązkami wezmą udział w realizacji projektu — zauważa Tomasz Majewski.

Po ukończeniu przygotowań pozostaje już tylko wdrożyć system i postarać się o certyfikat. Trzeba pamiętać, że to instytucje certyfikujące muszą zabiegać o firmy korzystające z ich usług.

— Firmy zagraniczne podkreślają zwykle wiarygodność międzynarodową, polskie odwołują się do patriotyzmu — oznajmia Tomasz Majewski.

W pierwszym rzędzie o wyborze certyfikatora powinna decydować jego wiarygodność. Jak jednak zwraca uwagę Tomasz Majewski, często na tę decyzję mają wpływ czynniki drugorzędne, jak np. obniżki cen czy tańszy lub nawet bezpłatny audit poprzedzający właściwą kontrolę.

— Najważniejsza jest wiarygodność. Instytucje certyfikujące niechętnie przyznają, że o wyborze mogą przesądzać usługi dodatkowe — komentuje Tomasz Majewski.

Jacek Pochłopień